Wojna siedmioletnia (1756-1763) jest według historyków pierwszym konfliktem o zasięgu światowym, w którym wzięła udział większość mocarstw ówczesnego świata, nawet jeśli gros działań rozegrał się na kontynencie europejskim. Jej wybuch wywołało wkroczenie wojsk pruskich pod dowództwem Fryderyka II do Saksonii. Spowodowało to reakcję Austrii, chcącej odzyskać Śląsk, a potem, niczym w dominie, pozostałe państwa europejskie przystąpiły do wojny opowiadając się to po stronie Prus, to po stronie Austrii. Efektem wojny na Starym Kontynencie było przyznanie ziem śląskich Prusom i ugruntowanie ich silnej pozycji na kontynencie. Oprócz zmagań w Europie, walki toczyły się w Ameryce Północnej, Indiach i na Wyspach Karaibskich. W czasie wojny siedmioletniej zginęło w sumie od 900 tysięcy do półtora miliona ludzi. Umocniła ona także pozycję Wielkiej Brytanii, jako mocarstwa opartego o dominację na morzach.
W 2004 roku nakładem wydawnictwa Histogame pojawiła się gra „Friedrich” Richarda Sivela, której tematem są właśnie europejskie zmagania w trakcie wojny siedmioletniej. W roku 2011, z okazji trzechsetnej rocznicy urodzin Fryderyka Wielkiego, miała miejsce reedycja gry w postaci wydania jubileuszowego. To dobra okazja, by przybliżyć ten niezwykle interesujący tytuł.
„Friedrich” jest grą przeznaczoną dla trzech lub czterech osób, które wcielają się w role monarchów Prus, Austrii, Francji i Rosji i walczą o dominację na kontynencie europejskim. Oprócz głównych mocarstw mamy do czynienia także z mniejszymi podmiotami, takimi jak Hanower, Szwecja, czy armia Rzeszy Niemieckiej - wszystkie one wspomagają główne mocarstwa w walce.
Plansza-mapa - nasze pole bitwy - przedstawia region Europy Środkowej z roku 1756 z Prusami w centrum oraz wiankiem sąsiadujących z nimi państw. Miasta połączone są drogami, ponadto na mapę nałożona została siatka oznaczona kolorami znanymi nam z kart – kierami, karo, treflami i pikami. Oprócz tego do dyspozycji mamy pionki, reprezentujące generałów – dowódców naszych armii i tabory oraz karty taktyczne, które stanowią serce mechaniki gry. Karty te podzielone zostały na cztery talie po 50 sztuk i ponumerowane od 1 do 13 plus tzw. karty rezerwy, które traktowane są jak dżokery. Zmienne koleje losu wynikające ze zdarzeń od nas niezależnych symuluje 18 kart losu. Grę określiłbym jako wydaną solidnie i klimatycznie – do tego poszczególne elementy są nie tylko funkcjonalne, ale też bardzo czytelne. Wpływ na poziom wykonania mają oczywiście poprawki względem pierwszego wydania gry - dość wymienić te najważniejsze: uściślenie zapisów na kartach losu, przydział niektórych miast do konkretnych sektorów oraz poprawienie geografii w postaci dodania miast już istniejących w tym okresie. Pisaliśmy o tych zmianach swego czasu w artykule przedessenowym. Wszystkie okazują się w zasadzie kosmetyką, gra dobrze broniła się już w swojej pierwszej edycji.
| pionki edycji jubileuszowej |
Instrukcja, licząca osiem stron, łączy w sobie zalety prostoty i przejrzystości. Zasady gry łatwo można wytłumaczyć nawet osobom, które z grami historycznymi czy wojennymi nie miały do czynienia, a to ze względu zarówno na fakt abstrakcyjności mechaniki, jak jej i atrakcyjności.
Gracze poruszają po planszy pionki generałów oraz tabory, a ich celem jest zajmowanie kluczowych miast przeciwnika względnie obrona własnych pozycji.
Gracze poruszają po planszy pionki generałów oraz tabory, a ich celem jest zajmowanie kluczowych miast przeciwnika względnie obrona własnych pozycji.
W przypadku bitew niezwykle istotny jest teren, na którym się znajdujemy, gdyż używamy w niej kart taktycznych w kolorze odpowiadającym położeniu naszego generała. Bazowa liczba regimentów w armii (tę oczywiście zna tylko dowodzący nią gracz) stanowi wyjściowy stosunek sił, który jest następnie modyfikowany przez zagrywane karty taktyczne. Generał tej strony, która nie może (bądź nie chce) zagrać kolejnej karty, przegrywa starcie i traci tyle regimentów, ile wynosi różnica punktowa pomiędzy kartami zagranymi w bitwie przez obu przeciwników. Ta sama różnica punktowa wskazuje, o ile pól na mapie jego armia zostanie odrzucona przez armię wygrywającą. Istotne więc jest to, żeby iść do bitwy przygotowanym w odpowiednią ilość kart taktycznych, abstrakcyjnie pojmowanych jako wszelkiego rodzaju zaopatrzenie oraz unikać bitew w sytuacji, kiedy nasza wygrana stoi pod znakiem zapytania. Efektem tego jest wysoce manewrowa rozgrywka, która odpowiada rzeczywistej taktyce armii XVIII wieku.
| żetony edycji jubileuszowej |
Grę zwycięża ta strona konfliktu, która zdobędzie wymagane miasta kluczowe i zabezpieczy je własnymi pionkami (trzeba pamiętać, że generałowie chronią miasta znajdujące się w odległości trzech pól od nich). Z kolei tylko Prusy mogą zwyciężyć także w momencie, kiedy Rosja, Francja i Szwecja zostaną wyłączone z rozgrywki na skutek wystąpienia zdarzeń losowych. Ten ostatni aspekt jest dość dyskusyjny, z uwagi na niemożność przewidzenia tych wydarzeń, co jakoby sprowadza graczy prowadzących wyżej wymienione mocarstwa do roli podrzędnej. Z drugiej strony ma to swoje odzwierciedlenie w historycznym przebiegu wojny, kiedy to tzw. cud domu brandenburskiego, powodujący wyjście Rosji z wojny uratował armię pruską od całkowitej zagłady.
„Friedrich” jest grą o czasie rozgrywki mieszczącym się w przedziale od czterech do pięciu godzin, czyli mniej więcej dwukrotnie dłuższym niż wydana niedawno przez tego samego autora „Maria”. Nie znaczy to jednak, że rozgrywka nam się dłuży. Wręcz przeciwnie – napięcie jest wyraźnie wyczuwalne i stopniowa eskalacja zmagań prowadząca do nieuchronnego finału po prostu wciąga. Ciekawa jest też niesymetryczność pozycji i celów poszczególnych stron konfliktu – Prusy, otoczone ze wszystkich stron, starają się wytrwać, ale na niektórych frontach potrafią także przejść do ofensywy. Ich przeciwnicy z kolei swoje działania uzależniają od postępów „sojuszników”, bo w tej grze zwycięzca może być tylko jeden. Zdarzać się będzie więc tak, że Francja wstrzyma swoje wojska tylko po to, żeby armie austriackie otrzymały bolesną nauczkę od wspólnego, pruskiego wroga – to również świetnie odwzorowuje specyfikę i umowność sojuszy ówczesnej Europy.
„Friedrich” to niewątpliwe gra o dużym potencjale, która zainteresuje zarówno fanów gier wojennych, jak i eurograczy, a to dlatego, że jej mechanika jest typową hybrydą gatunków, podobnie jak to ma miejsce na przykład w „Struggle of Empires” czy „Bożym Igrzysku” Martina Wallace’a. Jej wykonanie oraz przyjemność z rozgrywki rekompensują niewielką w sumie wadę w postaci możliwości szybszego wykluczenia z rozgrywki Rosji lub Francji, co może skutecznie ograniczyć możliwości gracza kierującego tymi mocarstwami.
Poza tym „Friedrich” udanie wpisuje się w gatunek gier historyczno–wojennych o uniwersalnych cechach, przyjaznych dla szerokiej rzeszy graczy, o łatwych do przyswojenia zasadach i sporej grywalności. Najlepiej moim zdaniem sprawdza się przy czterech graczach i taki wariant rozgrywki szczególnie polecam.
Herzlichen Dank an Histogame-Verlag
für die freundliche Bereitstellung desRezensionsexemplars
für die freundliche Bereitstellung desRezensionsexemplars
Dziękujemy wydawnictwu Histogame
za przekazanie egzemplarza gry do recenzji
za przekazanie egzemplarza gry do recenzji

Punktometr Spiellusta
ocena ogólna: 8/10
ocena ogólna: 8/10
strategia / taktyka: 8/10
losowość: 6/10
interakcja: 9/10
wykonanie gry: 8/10
stosunek cena do jakości: 8/10
- Histogame.de 41,90 €
Moja ocena dla "Friedrich" w serwisie BGG: 7
Podstawowe informacje o grze:
Tytuł: Friedrich Anniversary Edition
Liczba graczy: 3 - 4
Wiek: od 12 lat
Czas gry: 240- 300 min.
Wydawca: Histogame
Projektant: Richard Sivel
Instrukcja: angielska/niemiecka
Zawartość pudełka:
* plansza
* 24 pionki generałów z imiennymi naklejkami
* znacznik etapów
* 4 talie kart taktycznych, po 50 kart w każdej
* kart przydziału wojsk
* plansza
* 24 pionki generałów z imiennymi naklejkami
* znacznik etapów
* 4 talie kart taktycznych, po 50 kart w każdej
* kart przydziału wojsk
* 11 pionków taborów
* 18 kart losu
* 2 karty pomocy
Deutsches Résumé Im Jahre 2004 erschien im Program des Berliners Verlags Histogame das Kriegspiel "Friedrich" von Richar Sivel, das den siebenjährigen Krieg thematisierte. 2011, zum 300. Geburtstag Friedrichs des Großen, hat Histogame "Friedrich" aufs Neue verlegt - nicht zuletzt wohl auch deshalb, weil die erste Auflage schon längst vergriffen war, und das Werk von Sivel zeigte, dass es überzeugen kann. Das Spiel selbst ist in seinem Kern immer noch dasselbe wie vor 7 Jahren, aber man hat die Gelegenheit gut genutzt und ein paar Verbesserungsmaßnamen vorgenommen, die wir hier allerdings nicht vorstellen werden, da alle auf der Verlagsseite aufgelistet sind. Es reicht zu sagen, dass die Qualität der Jubiläumsausgabe entsprechend besser ist als die der ersten Edition, wobei schon diese keine größeren Einwände hat erheben lassen. So, nun zurück zum Spiel, denn die Spielregeln sollen zumindest kurz umrissen werden. "Friedrich" ist für 3 bis 4 Spieler ausgelegt. Diese übernehmen die Rollen der Monarchen von Preußen, Österreich, Frankreich und Russland und versuchen, die Hegemonie über den europäischen Kontinent zu erlangen. Neben diesen Großmächten erscheinen im Spiel auch kleinere Alliierte wie Hannover, Schweden oder die Reichsarmee. Im Spiel gibt es 2 Arten Spielsteine: Generäle und Trosse (Versorgungseinheiten). Diese bewegt man auf dem Spielplan, der eine Europakarte mit ein paar Hundert Städten zeigt, überzogen von einem Straßennetz. Die Straßen unterteilen sich in einfache Straßen und Hauptstraßen, die einen schnellern Marsch ermöglichen. Es gilt natürlich das Land zu erobern. Das tun die Generäle, indem sie die Städte passieren, dies jedoch nur dann, wenn im Umkreis von drei Städten kein gegnerischer General stationiert ist. Solche Städte sind nämlich geschützt und um diese muss man meistens hart kämpfen. Das Kampfsystem ist einfach. Der Spielplan ist in Sektoren mit je einem der vier bekannten Kartensymbole unterteilt. Während der Partie sammeln die Spieler die sogenannten taktischen Karten auf der Hand, die man dann im Kampf nutzen kann - und zwar immer nur jene mit dem entsprechenden Symbol des strittigen Sektors.Die Werte der ausgespielten Karten addiert man zur Armeestärke der Generäle und vergleicht. Wer verliert - weil er nicht anders kann oder weil er aus taktischen Gründen den Kampf aufgeben will - erleidet Armeeverluste, die nach der Differenz der Kampfergebnisses berechnet werden, und muss die entsprechende Anzahl an Städten zurückziehen. Wichtig im Spiel sind natürlich auch Trosse, die man braucht, um eigene Armeen in fremden Gebieten zu versorgen. Wenn ein General die Armee zu weit zerstreut oder die Trosse verliert, muss er mit dem Verlust all seiner Soldaten rechnen. Mit Beginn der 6. Runde - und dem Anfang jeder folgenden - zieht man eine Schicksalskarte. Durch diese werden kleine Ereignisse ins Spiel hineingewoben, aber es kann durch diese auch geschehen, dass Frankreich, Schweden und Rußland das Spiel plötzlich beenden. Für Preußen ist das die erträumte Situation, denn in diesem Moment ist der Staat automatisch Sieger, sonst muss der Preußen-Spieler, ähnlich wie es von den anderen verlangt wird, wenn sie sich Gewinner nennen wollen, alle Zielstädte seiner Farbe kontrollieren. Die Sache mit dem automatischen Sieg Preußens allein durch die Schickalskarte wird von manchen Spielern bemängelt (es gäbe Preußen eine zentralle Stellung im Spiel und reduziere die anderen Ländern zu Nebenspielern), man kann aber nicht leugnen, dass die historischen Umstände auf diese Weise wirklich passend nachgebildet worden sind. Auf der anderen Seite ist so ein asymmetrisches Spiel entstanden, das sich mit echter Spannung spielen lässt. Preußen muss sich verteidigen und weiß doch ab und zu zur Offensive überzugehen. Seine Gegner müssen die Fortstritte eigener Allierten im Auge behalten, da es hier nur einen Sieger gibt . Nicht selten passiert es also, dass zum Beispiel Frankreich absichtlich abwartet, bis Österreich eine Lehre von Preußen erteilt bekommt, damit es nicht allzu stark wird. "Friedrich" ist ein Spiel mit großem Potenzial, nicht nur Kriegs- sondern auch Eurospieler anzuziehen. Der Grund: seine Mechanik, die eine Kreuzung der beiden Gattungen ist. Es überzeugt mit einfachen, leicht verständlichen Regeln und deutlich miterlebten Wiederspielreiz. Dass eine Partie 4 bis 5 Stunden dauern kann, wird für manche wohl eine Hürde sein, doch das Spiel ist die Zeit definitv wert. Dazu aber empfiehlt unser Rezensent, lieber zu viert als zu dritt zu spielen - denn dies ist ohnehin die beste Variante. Spiellust-Punktometer Gesamtnote: 8/10 Strategie /Taktik: 8/10 Glücksfaktor: 6/10 Interaktion: 9/10 Material: 8/10 (die Bilder von dem Spiel befinden sich im polnischen Text oben.) Preis-Leistungs-Verhältnis: 8/10 (Histogame.de 41,90 €) BGG-Note des Rezensenten für "Friedrich Anniversary Edition": 8 Résumé: pomimo |



Menu strony
Seitenmenü




0 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:
Prześlij komentarz