Evolution: The Origin of Species (recenzja)

14.12.2011

"Prawdopodobnie wszystkie formy życia organicznego, jakie kiedykolwiek istniały na tej Ziemi, pochodzą od pierwotnej formy, w którą po raz pierwszy tchnięto życie (…). Jest coś wspaniałego w takiej wizji życia (…) albowiem podczas gdy ta planeta krążyła zgodnie z niezmiennym prawem grawitacji, z tak prostych początków rozwinęły się nieskończone formy, najpiękniejsze i najcudowniejsze, i dalej się rozwijają." - napisał w swoim sławetnym dziele “O pochodzeniu gatunków” Karol Darwin, kreśląc główną myśl teorii ewolucji. Ja chcę Wam opowiedzieć o grze, która darwinowską teorię - w udany jak myślę sposób - podejmuje i tematyzuje. Mowa o grze karcianej “Evolution: The Origin of Species”.

Tytuł ten pochodzi zza naszej wschodniej granicy i jest pierwszą rosyjską grą towarzyską z jaką w ogóle miałem do czynienia. Przyznam zresztą szczerze - nie wiem zupełnie nic na temat sceny planszówkowej w Rosji, nie znam nawet plotek stamtąd i do tej pory nie spotkałem się z rodzimymi wydaniami tamtejszych gier. Może to świadczyć zarówno na niekorzyść Rosjan, że tak słabo promują się w naszym kraju, ale z drugiej strony źle świadczy i o nas samych.

Grę wyprodukowało wydawnictwo RightGames, po raz pierwszy w tym roku obecne na targach w Essen, a jej autorem jest Dmitry Knorre, którego głównym zajęciem jest działalność naukowa w moskiewskim Instytucie Badań Biologii Psychochemicznej (cokolwiek miałoby to oznaczać). W chwilach, gdy Dmitry odrywa się od mikroskopu, projektuje planszówki.

W związku z pracą autora nie dziwi wyraźne osadzenie "Evolution" w tematyce naukowej. Bardziej zaskakujący jest za to fakt, że mimo trzymania się naukowych pryncypiów, sama gra jest lekka, szybka i nietrudna.

Wykonanie

"Evolution" zapakowana została w niewielkie i mało trwałe pudełko - jakąś dziwną szufladkę z tektury falistej wysuwaną z obwoluty zrobionej ze zbyt miękkiego kartonu. 84 karty, które znajdziemy w środku są co prawda solidne, a nawet mają standardowe rozmiary i dadzą się wygodnie opakować w koszulki. Niestety pod względem graficznym to niewykorzystany potencjał. Zielonkawa kolorystyka miała zapewne przywoływać skojarzenie z przyrodą, ale działa raczej przygnębiająco. Rzucona na rewersy kart jaszczurka wypada mało ciekawie, ilustracje cech na awersach - smętnie. 25 plastikowych żetonów w bladych, pastelowych kolorach, to 25 zmarnowanych okazji na dodanie do gry czegoś, co by ją ożywiło i nadało jakiegoś kolorytu. Mogłyby wnieść do zabawy wiele uroku, a tak stanowią element wyłącznie praktyczny - podobnie jak dwie małe sześcienne kostki.

fot. RightGames
Zasady

Temat poważny, ewolucja i takie tam trudne sprawy - należałoby spodziewać się jakiejś rozbudowanej mechaniki - a tu proszę: jedynie kartka A4, która jasno i w zwięzły sposób prezentuje sposób na szybkie osiągnięcie szczytu łańcucha ewolucji. Jakie są zasady tej gry?

Po pierwsze - każda karta w “Evolution” działa dwojako. Możemy położyć ją jako stworzenie - jaszczurką do góry. Możemy też dołączyć do własnego stworzenia jako cechę - wtedy wsuwamy kartę pod leżącą już na stole istotę. Cechy mają krótki opis i z reguły wspomagają po prostu przeżycie gatunku.

Karty zagrywamy na zmianę z przeciwnikami do momentu, aż wszyscy spasują. Jest to pierwsza faza każdej tury, zwana fazą rozwoju, po której następuje faza określania ilości zasobów jedzenia. W tej fazie używa się dwóch kości sześciennych przy trzech lub czterech graczach, a jednej przy dwóch. Wynik rzutu informuje, ile żywności jest do rozdysponowania w bieżącej turze. Gdy już się tego dowiemy, przechodzimy do kulminacji każdej tury - czyli do fazy żywienia.

żetony żywności
Każde "typowe" zwierzę, żeby przeżyć, potrzebuje jednego żetonu żywności. Żetony żywności pobieramy z puli na zmianę z innymi graczami, co sprawia, że zanim kolejka znowu do nas wróci, pula będzie już pokaźnie uszczuplona. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej w przypadku zwierząt "niestandardowych" - czyli posiadających cechy zwiększające ich apetyt. Może to być cecha Duży Rozmiar (jak u dinozaurów), cecha Mięsożerca lub cecha Pasożyt - w takiej sytuacji zwierzak wymaga jednego lub nawet dwóch żetonów żywności więcej! Jak sobie z tym radzić?

Możemy na przykład parować istoty, aby łatwiej było im przeżyć dzięki współpracy lub symbiozie. Ale możemy też pozwolić oddać się im przyjemności polowania. Raz na turę jeden (i tylko jeden) z naszych Mięsożerców ma prawo zaatakować dowolną istotę w grze. Jeżeli atak się powiedzie, ofiara zostaje pożarta, a drapieżnik otrzymuje dwa żetony pożywienia spoza puli. Gorzej, gdy istota zaatakowana posiada jakieś cechy defensywne, których w grze jest spory repertuar - od pływania, przez umiejętność mimikry aż po zrzucanie ogona. Całkiem możliwe, że nawet drapieżnik będzie musiał obejść się smakiem. Co wtedy?

Po fazie żywienia przechodzimy do smutnej fazy wymierania. Każda istota, która nie jest najedzona, czyli nie posiada wymaganej ilości żetonów żywności, umiera z głodu. Jej łańcuch ewolucji zostaje przerwany - trochę może przez ślepy los, trochę przez inne, lepiej przystosowane organizmy. Kartę wymarłego gatunku wraz z powiązanymi z nią kartami cech usuwa się z gry. Na koniec za każde z naszych zwierząt, które przeżyły, dobieramy po jednej karcie z talii, do tego dobieramy jeszcze jedną dodatkowo i zaczyna się kolejna tura.

przykładowe karty
Gra dobiega końca w momencie wyczerpania się talii. Rozgrywa się jeszcze bieżącą rundę, po czym sprawdza, który z graczy ma najwięcej punktów. Ten właśnie zostaje zwycięzcą. Punktacja jest prosta: po dwa punkty dostajemy za każdą własną żywą istotę, a po jednym za każdą cechę, o którą wzbogaciliśmy nasze gatunki.

Wrażenia

Wytłumaczenie zasad “Evolution” trwa w praktyce zaledwie kilka chwil. Sporą pomocą są przy tym ilustrowane przykłady z instrukcji, do których można się odnieść. Sama rozgrywka też nie jest długa i z reguły mieści się w dwóch kwadransach. Przy czterech osobach pojawiają się wprawdzie drobne przestoje, za to dość szybko kończy się talia - więc ten mankament nie urasta do rangi jakiegoś problemu. Grając w 2 osoby rozegramy więcej tur, przez co możemy nieco głębiej zanurzyć się w grze, ale i tutaj tempo rozgrywki jest bardzo dynamiczne.

“Evolution” okazuje się znakomitym fillerem o prostych zasadach i bardzo zróżnicowanej, pełnej zwrotów i wyraźnych emocji rozgrywce. Dobrze nadaje się zarówno dla dwóch jak i czterech osób. Gra toczy się płynnie i pozostawia pozytywne, zachęcające do ponownego zagrania wrażenie.

Najbardziej godnym docenienia walorem tego tytułu jest fakt, że karty - i to mimo ich niewielkiej liczby - dają się kombinować w naprawdę różnych konstelacjach, pozwalając szukać coraz to innych dróg do zwycięstwa.

Interakcja pomiędzy graczami potrafi być dość bezpośrednia - bo jak inaczej nazwać pożarcie czyjegoś zwierzęcia czy zainfekowanie go pasożytem.Z drugiej strony nie ma też tej interakcji jakoś przesadnie wiele, a drapieżniki i tak nie żyją w “Evolution” zbyt długo, co powinno uspokoić osoby obawiające się nadmiaru negatywnych emocji.

fot. RightGames
Warto też wyraźnie podkreślić, że autor wspaniale poradził sobie z bardzo przecież konkretną i wymagającą tematyką. Gra wykorzystuje naukę o ewolucji w bardzo finezyjny sposób, pozwalając świetnie bawić się osobom nie związanym z nauką, a przy okazji popularyzować fundamentalą zasadę nauk biologicznych.

Dla niektórych słabszymi elementami gry będzie na pewno jej losowość.Ostatecznie gramy przecież w karty, więc zdarzy się raz lepsze raz gorsze rozdanie. Także ilość jedzenia determinowana jest rzutem kostkami i może nastąpić kilka tur pod rząd, które zupełnie wyczyszczą pulę znaczników. Nawet jeśli taka sytuacja bywa frustrująca, nie jest niczym, co nie mogłoby się wydarzyć w rzeczywistej historii ewolucji - myślę, że spokojnie można te momenty potraktować jako element tła gry.

Jedyny tak naprawdę poważny zarzut wobec “Evolution: The Origin of Species” dotyczy wykonania. Gra mogłaby być o wiele bardziej atrakcyjna dzięki lepiej skrojonym grafikom i większej fantazji przy projektowaniu komponentów. Być może kiedyś dojdzie do kolejnego wydania, w którym "Evolution" przejdzie na wyższy poziom oprawy artystycznej. Ale nawet w obecnej edycji jest to gra, którą na pewno warto poznać - bo jest spora szansa, że dołączy do grona tych naszych bardziej lubianych.

Dziękujemy wydawnictwu  RightGames
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Punktometr Spiellusta 

ocena ogólna: 7/10 
strategia / taktyka: 6/10 
losowość: 8/10 
interakcja: 6/10 
wykonanie gry: 4/10 
stosunek cena do jakości: 4/10
  • eBay.com - z odwołania na stronie wydawcy: 30$
Moja ocena dla "Evolution: The Origin of Species" w serwisie BGG: 7

Podstawowe informacje o grze: 

Tytuł: Evolution: The Origin of Species
Liczba graczy: 2 - 4 Wiek: od 12 lat
Czas gry: 30 - 60 min
Wydawca: RightGames
Projektant: Dmitry Knorre
Instrukcja: angielska

Zawartość pudełka:
* 84 karty
* 25 plastikowych żetonów
* 2 kostki
* instrukcja i skrót zasad

Evolution: The Origin of Species w serswisie BGG

0 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails