Chariots of Fire - recenzja

27.07.2010

Militarne aspekty epoki brązu wciąż są tematem niewystarczająco zbadanym. O ile wykopaliska archeologiczne dają nam dość dobry obraz tego, kto z kim walczył i jakie poniósł konsekwencje, to już nasza wiedza odnośnie sił zaangażowanych stron, przełomowych momentów walk, postaci bohaterów i wodzów szybuje niestety w obszarze mniej lub bardziej niepewnych hipotez. Dobrze, że twórców planszowych symulacji konfliktów zbrojnych taki stan rzeczy wcale nie odstrasza, o czym świadczyć może chociażby pojawienie się czternastej pozycji w znanej serii taktycznych gier wojennych „Great Battles of History” (GMT Games). Nosi ona tytuł „Chariots of Fire”, nieprzypadkowy, bo też i świetnie pasujący. Przecież to właśnie zastosowanie rydwanów zrewolucjonizowało działania wojenne w epoce brązu i dopiero użycie na większą skalę kawalerii wyparło ten niezwykle skuteczny w owym czasie oręż.

W kwestii jakości wydania, „Chariots of Fire” to nieomal modelowy przykład i wzór do naśladowania. Kolorowe żetony poszczególnych oddziałów wojsk ozdabiają sylwetki ówczesnych wojowników, odzianych w zbroje jakby wprost z hipotez historyków. Przejrzyste mapy z ładnymi grafikami tworzą przyjemne i przyjazne dla oka tło rozgrywki, dopełniając więcej niż dobrego wrażenia. Szkoda tylko, że plansze nie sa kartonowe, a jedynie z lakierowanego papieru.

Reguły gry zostały spisane solidnie i stanowią zgrabnie zamkniętą całość, bez konieczności odwoływania się do jakże często niezbędnego przy podobnych produkcjach FAQ. Tu na korzyść „Chariots of Fire” zadziałał na pewno fakt, że gra korzysta ze wspólnego dla całej serii rdzenia przepisów, w zasadzie już doskonale dopracowanego. Dodanie do tej bazy kilku dodatkowych reguł pozwoliło stworzyć nową, odróżniającą się od pozostałych tytułów tej rodziny, grę. W przypadku „Chariots of Fire” są to między innymi zasady dotyczące rydwanów czy pojedynku wodzów. Oczywiście, jakość zaprezentowania reguł gry nie oznacza jednocześnie łatwości w zapoznaniu się z mechaniką rozgrywki. Dopiero kilkukrotne przeczytanie przepisów i rozegranie kilku bitew przynosi pełne zrozumienie wszystkich jej niuansów. W poznawaniu tajników gry wspiera gracza układ zaproponowanych bitew – te pierwsze są mało skomplikowane i zawierają niewielką ilość oddziałów, zaś poziom szczegółowości wzrasta wraz z rozgrywaniem kolejnych scenariuszy.


W „Chariots of Fire” armie dzielą się albo na dywizje albo według pozycji oddziałów na polu bitwy (skrzydło, centrum, rezerwa). Każdej z wydzielonych w ten sposób formacji odpowiada specjalny znacznik. Kluczowym współczynnikiem wyróżniającym oddziały jest tzw. Troop Quality – określa on zarówno szanse powodzenia ataku, obrony, wysokość strat, zdolność oddziału do przegrupowania się, itd.

W trakcie gry, z kubka, zawierającego znaczniki formacji obu walczących stron, gracze kolejno wyciągają po jednym żetonie – oznacza to aktywację wylosowanej formacji. Jeśli aktywowane oddziały znajdują się w zasięgu dowodzenia dowódcy danej formacji, mogą one przemieszczać się i walczyć bez ograniczeń. Oddziały poza zasięgiem dowodzenia mają nieco mniejsze możliwości działania. Nie mogą na przykład wchodzić w strefy kontroli oddziałów przeciwnika. Istotne jest więc skupianie oddziałów danej formacji w zasięgu dowodzenia jej dowódcy, aby mieć możność optymalnego ich wykorzystania

Ze względu na przyjętą metodę aktywacji oddziałów, zdarza się często tak, że gracz aktywuje wrogi oddział. Aktywację przeciwnika można jednak przechwycić, wykonując rzut na tzw. Triumf, co jest niezwykle istotne w chwili, gdy koniecznie chcemy przemieścić nasze wojska przed przeciwnikiem lub ubiec go w ataku.

Jeśli już o rzutach kością mówimy, to w „Chariots of Fire” wykonujemy ich naprawdę wiele, co u niektórych może wywołać frustrację i prowokować psioczenia na losowość, nawet jeśli (statystycznie rzecz biorąc) w perspektywie całej partii efekt wszystkich wyrzuconych wartości ulega ostatecznie uśrednieniu.


Zwycięstwem na polu bitwy w „Chariots of Fire” jest rozbicie armii przeciwnika, a to z kolei osiągamy poprzez eliminację określonej liczby jego oddziałów, przy czym wartości punktowe za poszczególne oddziały zależą od współczynnika Troop Quality. Im większy współczynnik, tym bardziej wartościowy oddział i tym boleśniejsza strata dla morale naszej armii w przypadku jego zniszczenia.

Niezaprzeczalnym smaczkiem tej gry są tytułowe rydwany. Umiejętne z nich korzystanie potrafi przynieść niesamowitą frajdę z grania, a bitwa z udziałem armii wyposażonych w rydwany jest naprawdę bardzo emocjonująca. Zresztą cała rozgrywka jest bardzo dynamiczna, a niepowtarzalność poszczególnych bitew stanowi kolejną jej zaletę, gdyż autorzy – obracając nikłą wiedzę historyków o tej epoce w pozytyw - pozostawili graczom dużo swobody.

„Chariots of Fire” to zasadniczo gra dla dwóch osób, jednak rozgrywka solo jest nie tylko możliwa, ale i nie odbiega zbytnio odczuwalnym poziomem przyjemności od rozgrywki dwuosobowej. W pudełku znajdziemy scenariusze do dziewięciu bitew – od najdawniejszej, czyli bitwy o Sumer (ok. 2320 p.n.e.) aż do ataku na Troję (ok. 1200 p.n.e.), która jest prawdziwym zwieńczeniem zabawy z tym produktem. Osobiście poleciłbym także bitwę pod Kadesz, a to ze względu na dość specyficzne warunki, w jakich się ona odbywała i bardzo dynamicznie zmieniającą się sytuację na planszy. Czas gry zwiększa się dla każdego kolejnego scenariusza i wynosi od 90 minut do czterech, pięciu godzin.

Cena tego tytułu jest – szczerze mówiąc - dość wysoka, ale wydane pieniądze zrównoważy nam duża ilość czasu, jaki spędzimy nad planszami, rozgrywając poszczególne bitwy. Mnogość scenariuszy przedłuży obecność gry na naszym stole. Dodatkowo „Chariots of Fire” wyraźnie niesie ze sobą walor „dydaktyczny”, gdyż, tak jak i inne produkty z serii GBoH, przybliża sztukę militarną epoki, o której dziejach militarnych opowiada.


Podsumowując: „Chariots of Fire” jest klasyczną grą taktyczną skierowaną przede wszystkim do wymagających wargamerów, lubiących poigrać z losem, ceniących dynamiczną rozgrywkę i dużą regrywalność. Początkujący gracze wojenni mogą mieć trudności ze zrozumieniem wszystkich aspektów mechaniki rozgrywki, bynajmniej jednak nie powinni dać się tym zniechęcić. Warto – i dla przyjemności płynącej z prowadzenia emocjonujących bitew, i dla samego wglądu, jak to drzewiej na polach bitew bywało.

Dziękujemy sklepowi Rebel.pl
za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Punktometr Spiellusta:

ocena ogólna: 7/10
strategia/taktyka: 9/10
losowość: 8/10
interakcja: 9/10
wykonanie gry: 8/10
stosunek cena do jakości: 8/10 (Rebel.pl 229,00 PLN )

moja ocena dla "Chariots of Fire" w serwisie BGG: 7

Podstawowe informacje o grze:

Tytuł: Chariots of Fire
Liczba graczy: 1-2
Wiek: od 12 lat
Czas gry: od 90 min
Wydawca: GMT Games
Projektanci: Mark Herman, Richard H. Berg
Instrukcja: angielska

Zawartość pudełka:
* 3 dwustronnie zadrukowane plansze
* 840 sztancowanych żetonów
* 5 kart pomocy gracza
* 1 kostka k10
* instrukcja oraz książka ze scenariuszami

"Chariots of Fire" na BGG

0 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails