Współpraca naszego serwisu z niemieckimi wydawnictwami daje mi możliwość poznania gier, które w Polsce są praktycznie nie do kupienia. Niekiedy trafia się jakaś perełka – raczej bardziej dla koneserów, niż dla masowego, czy mało doświadczonego w grach planszowych odbiorcy. Często są to też gry bardzo przyjemne, ciekawe i świetnie nadające się do wprowadzania nowych graczy w świat planszówek. Za każdym razem cieszy, kiedy po publikacji tekstu o takiej grze, pojawia się także możliwość kupienia jej w naszym kraju - tak było np. z Filipino Fruit Market. Cieszy też, kiedy nasze „podszepty” owocują kontaktami między wydawcami, a potem polską edycją gry – przykładem niech będzie Havanna, w sprawie której radziło się u nas eggertspiele. Oczywiście takie pośrednictwo czy doradztwo ma miejsce jakby przy okazji. Najważniejsze dla nas to prezentować (również) te mniej znane i trudniej dostępne tytuły zza zachodniej granicy i – o ile tylko okazują się tego warte - zachęcać do grania w nie. Szczególnie chętnie, jeśli mogłyby zrobić wiele dla spopularyzowania naszego hobby. Gra, o której dzisiaj opowiem, całkiem nieźle się do takiego celu nadaje.
„Langfinger” - dosłownie: "długie palce" - to jedno z niemieckich określeń dla "złodzieja", wywiedzione od idiomu „lange Finger haben”, który można przełożyć na polski jako „mieć długie ręce”. Zgodnie ze swoim tytułem, "Langfinger"to, ni mniej nie więcej, gra o włamywaczach.
Po otwarciu niewielkiego pudełka,…
…wyjmiemy z niego najpierw instrukcję. Na zaledwie czterech stronach, pełnych dobrze zilustrowanych przykładów, wyjaśniono wszystkie zasady gry w sposób jasny i niepozostawiający wątpliwości. Do gry – oprócz tekstu niemieckiego – dołączono także zasady po angielsku. Sama gra jest niezależna językowo.
W grze może wziąć udział od dwóch do pięciu graczy. Dla każdego przeznaczono pionek do zaznaczania punktacji oraz po trzy kostki-znaczniki, służące do rezerwowania na planszy wybranych przez gracza akcji.
Poza pionkami, znacznikami akcji i planszą, o której więcej opowiem później, w grze korzystać będziemy z kilku rodzajów kart. Jest więc karta gracza rozpoczynającego, przekazywana z każdą rundą kolejnej osobie. Są karty łupów, wskazujące po jednej stronie rodzaj i wartość łupu, po drugiej miejsce, w którym go ukryto oraz potrzebne do sforsowania zabezpieczeń narzędzia. Karty narzędzi przedstawiają: wytrychy, młotki, obcęgi, palniki i mapy. W tali znajdziemy także paserów, którzy gotowi są odkupić od nas zrabowane dobra oraz pięć kart postaci włamywaczy, w których wcielą się gracze. Każdy z tych rabusiów znany jest w przestępczym światku z mistrzowskich umiejętności w posługiwaniu się konkretnym narzędziem.
O wykonaniu tej gry trzeba powiedzieć, że jest bardzo dobre. Komponenty są trwałe, z miłą dla oka, czytelną grafiką, świetnie wprowadzającą graczy w temat zabawy. Taka niemiecka solidność produkcji – jak mogliśmy się już przekonać na przykładzie kilku innych gier -typowa dla Pegasus Spiele. Na oprawę graficzną mieli duży wpływ autorzy gry – Christian Fiore i Knut Happel. Ci dwaj twórcy tworzą grupę autorską „Spielziel”, której celem jest projektowanie gier przyciągających wizualnie i przystępnych dla początkujących graczy, a jednocześnie oferujących także drugie dno, które odkrywa się po dłuższej zabawie w ich produkcje. Jak mówią o sobie, tworzą gry dla ludzi którzy kochają gry.
Wcielając się w rolę jednego z rabusiów,…
… gracz będzie najpierw gromadził potrzebne mu narzędzia, aby potem włamywać się, a skradzione rzeczy sprzedawać paserom. Na planszy rozmieszczono pięć kolejno ponumerowanych lokacji, z których każda oferuje inny rodzaj akcji. Przy czterech z pięciu lokacji wykłada się poza tym na początku rundy odpowiednie rodzaje kart (zależnie od lokacji – odkryte lub zakryte) w ilości przeznaczonej dla ilości graczy. Co rundę gracze umieszczają po jednej ze swoich kostek-znaczników na pola wybranych lokacji. W ten sposób ustala się kolejność, w jakiej poszczególni gracze będą mieli dostęp do poszczególnych akcji. Gdy wszyscy rozmieszczą na planszy swoje znaczniki, rozgrywa się akcje - przechodząc po kolei od jednej lokacji do drugiej.
Pierwsza z lokacji to Miasto (1). To tutaj włamywacze zdobywają narzędzia. Każda kostka akcji na tym polu pozwala na dobranie dwóch narzędzi z pośród kart wyłożonych przy tej lokacji. Odwiedzenie tego obszaru planszy w pierwszych rundach jest praktycznie obowiązkowe.
Willa (2) oraz Muzeum (4), to eldorado włamywaczy. Wykorzystując odpowiednie narzędzie, wskazane na kartach wybranego łupu, włamywacze forsują zabezpieczenia i unoszą wartościowe przedmioty w ciemną noc.
W Ruinach (3) przestępcy – już po włamaniu do Willi, a przed włamaniem do Muzeum - mogą wymienić posiadane narzędzie na inne. Obowiązują przy tym różne kursy wymiany; bez wchodzenia w szczegóły: Kto wywalczy sobie prawo pierwszeństwa w tej lokacji, ten odnosi większe korzyści niż kolejni gracze.
Ostatnią z lokacji jest Port (5). To właśnie tutaj włamywacze spotykają paserów i sprzedają im łupy. Każdy z paserów gotowy jest zakupić jeden lub dwa przedmioty określonego rodzaju. Niekiedy włamywaczowi uda się sprzedać łup po nieco wyższej cenie. Zarobione kwoty oznacza się natychmiast na torze punktacji, który zajmuje centralna część planszy.
Ostatnia akcja rozgrywana w Porcie kończy rundę. Przed rozpoczęciem kolejnej uzupełnia się karty przy planszy. Runda, w której ktokolwiek przekroczy wartość 20 na torze punktacji jest ostatnią rundą gry. Jak to zwykle bywa, grę wygra rabuś z największą ilością punktów, w przypadku remisu dzieląc się ewentualnie wygraną z innym graczem.
Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło,…
że „Langfinger” tchnie banałem, ot, garść komponentów, garść zasad – niby nic szczególnego czy wyróżniającego się. Ale nie powinniśmy się dać zmylić. Gra wymaga od gracza sporo elastyczności, dużej umiejętności lawirowania pomiędzy dostępnymi rozwiązaniami i uważnego obserwowania współgraczy. Znalezienie się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu, a do tego jeszcze możliwość wykonania akcji odpowiednio szybko, zanim inni zagarną upatrzone narzędzia, łupy lub kontakty z paserami to sprawa kluczowa dla satysfakcji z zysku. Właściwe wyczucie czasu, dobra orientacja w planach innych graczy, a czasem po prostu zwykła intuicja decydują w tej grze czy ogóle wykonamy upatrzoną akcję, czy tylko zmarnujemy szansę na wykonanie innej, gdzie indziej.
Oczywiście, jak to bywa z grami, w których odkrywa się karty ze stosu, jest w niej także pewna dawka losowości, która niejednokrotnie pokrzyżuje graczom plany Ale ostatecznie, czy w rzeczywistości każde włamanie kończy się powodzeniem?
Nieco bardziej przeszkadzać może fakt, że „Langfinger” poddaje się pewnemu schematowi rozwoju partii - początkowa i końcowa faza gry mogą wydawać się za każdym razem bardzo podobne. Pierwsze rundy to przygotowania do włamań, ostatnie to walka w kolejce do najlepiej płacących paserów. Niekoniecznie musi to oznaczać, że gra się szybko znudzi, po prostu za każdym razem poruszamy się w obrębie podobnej „fabuły” i to w jej ramach próbujemy ugrać jak najwięcej.
Dzięki temu, że ilość dostępnych w poszczególnych rundach kart jest skalowana w zależności od ilości włamywaczy biorących udział w tym swoistym współzawodnictwie, zabawa funkcjonuje dobrze przy każdej liczbie graczy, choć przy komplecie uczestników jest zdecydowanie najciekawsza, a walka o dostęp do akcji w poszczególnych lokacjach mniej przewidywalna.
Przy rozgrywce trwającej około 20 minut, na pewno nikt nie zdąży się znudzić. Dla bardziej doświadczonych graczy, nie będzie to może główna pozycja wieczoru przy planszówkach, ale jako sympatyczny przerywnik albo propozycja na koniec lub początek spotkania z przyjaciółmi nadaje się doskonale. Mniej doświadczeni gracze znajdą w „Langfingerze” proste i przystępne zasady oraz sporo nieprzemęczającej zabawy. W obu przypadkach będzie to miła zabawa przy grze, która – zgodnie z koncepcją autorów - dobrze broni się przed banałem, i to nie tylko przez sięgnięcie do niezbyt poprawnego wychowawczo tematu.
Vielen Dank an Pegasus Spiele
für die freundliche Bereitstellung des Rezensionsexemplars.
Dziękujemy wydawnictwu Pegasus Spiele
za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
Punktometr Spiellusta
ocena ogólna: 7/10
strategia / taktyka: 6/10
losowość: 6/10
interakcja: 7/10
wykonanie gry: 9/10
stosunek cena do jakości: 7/10 (spiele-offensive 14,99 EUR )
moja ocena dla "Langfinger" w serwisie BGG: 6
Podstawowe informacje o grze:
tytuł: Langfinger
Liczba graczy: 2 -5
Wiek: od 8 lat
Czas gry: 20-30 min
Wydawca: Pegasus Spiele
Projektant: Christian Fiore & Knut Happel
Instrukcja: niemiecka, angielska
Zawartość pudełka:
* 30 kart łupów
* 60 kart narzędzi
* 14 kart paserów
* 5 kart włamywaczy
* 1 karta gracza rozpoczynającego
* 15 znaczników w pięciu kolorach
* 5 znaczników graczy
* plansza
* instrukcja
Langfinger na BGG
Deutsches Résumé 2 bis 5 Gauner ab 8 Jahren können sich in „Langfinger“ auf die Jagd nach fetter Beute begeben. Damit man Gold oder Kunstwerke entwenden kann, braucht man aber entsprechende Werkzeuge, und um an dem ganzen Plan noch etwas zu verdienen, wäre ein guter Kontakt zu den Hehlern auch wertvoll.Fünf durchnummerierte Bereiche auf dem kleinen Spielplan geben den Spielern die Möglichkeit, die Möglichkeit, verschiedene Aktionen durchzuführen. Zuerst setzen die Spieler in drei Runden je einen Gaunerstein in einem der Bereiche ein, womit man den Anspruch auf die entsprechende Aktion anmeldet. Je schneller man es tut, desto besser – denn entweder gewinnt man etwas direkt für sich oder stört andere in ihren Plänen. Beim Kampf um die Reihenfolge beim Ausführen der Aktionen gilt nämlich die bekannte Regel: Den Letzten beißen die Hunde. Sind alle Gaunersteine auf dem Spielplan, geht man von einem Bereich zum anderen und spielt die Aktionen jedes Mal in der erkämpften Reihenfolge aus. In der City nimmt man 2 Werkzeugkarten aus der Auslage, mit Hilfe derer man dann in die Villa und ins Museum einbrechen kann. Die Beutekarten, die dort ausgelegt sind, geben die Art der Sicherung an und die Werkzeugkarten, die man abwerfen muss, um einen Gegenstand stehlen zu können. Zwischen den Aktionen in der Villa und denen im Museum hüpft das Spielgeschehen dann in die Ruine, wo man seine Werkzeugkarten in andere tauschen kann – je später aber, desto weniger zieht man daraus Nutzen, denn die Tauschkurse werden nur ungünstiger. Die Beute schleppt man dann in den Hafen, wo die Hehler (wiederum in Form von Karten) ihre Angebote darlegen. Jeder Hehler kauft bis zu 2 Gegenstände einer Art. Ab und zu hat man Glück, d.h. der Preis ist besonders erfreulich. Den Verdienst markiert man sofort auf der Geldleiste, die zentral auf dem Spielplan ihren Platz gefunden hat. So wird gespielt, bis jemand den Wert 20 auf der Leiste erreicht oder überschritten hat. Der erfolgreichste Gauner gewinnt. Die Autoren, Christian Fiore und Knut Happel aus dem Autorenzusammenschluss „Spielziel“, haben mit „Langfinger“ zwar ein kleines Familienspiel mit einfachen Regeln gemeistert, doch hinter der Einfachheit versteckt sich nicht nur ein netter (Spiel)Spaß für Wenigspieler, sondern auch ein bisschen (wenn auch mit deutlicher Tendenz zu „wenig“ neigt) Stoff für die Spieler, die sonst gewöhnlich spielerisch etwas mehr verlangen. Zwar wird es für die Letzteren eher ein Angebot zum Auf- oder Abwärmen eines Spieleabends bzw. ein Spiel für Zwischendurch sein, aber immerhin ist hier etwas taktisches Denken durchaus von Nöten. Es ist auch wichtig, die Stärken bzw. die Möglichkeiten der anderen Spieler immer im Auge zu behalten und die eigenen Pläne zum Teil an die Pläne der Konkurrenz anpassen oder modifizieren zu können. Da die Anzahl der Karten in den Auslagen der einzelnen Bereiche des Spielplans bei verschiedener Spielerzahl variiert, spielt sich „Langfinger“ in jeder Besetzung gut, obwohl unserem Rezensenten die Partien mit mehreren Spielern mehr Spaß bereiteten. Die Glückskomponente im Spiel ist deutlich zu spüren, ist jedoch schön mit dem Spielmechanismus verquickt und sorgt für angenehme Abwechslung. Was bemängelt worden ist, sind aber die Ähnlichkeiten in der Entwicklung jeder Partie – dies hängt direkt mit der Thematik des Spiels zusammen – am Anfang sammelt man also eher Werkzeugkarten und am Ende bilden die Aktionen im Hafen den Schwerpunkt. Nicht jeder muss sich durch den strengen Rahmen der Spielphasen gestört fühlen, viele finden das Spiel bestimmt durchaus nett, zumal „Langfinger“ sehr ansprechend und solide verlegt wurde. Es bietet eine leichte Kost mit niedriger Einstiegshürde, die sich mögen lässt, dabei jedoch in der Flut anderer Spiele nicht als sehr originell heraussticht. Was dem Spiel als Plus angerechnet werden kann, ist, dass es ziemlich geschickt der Banalität entweicht, die man anfänglich bei der Lektüre des Regelwerkes vermuten könnte... Spiellust-Punktometer Gesamtnote: 7/10 Strategie /Taktik: 6/10 Glücksfaktor: 6/10 Interaktion: 7/10 Material: 9/10 (Bilder von dem Spiel befinden sich im polnischen Text oben.) Preis-Leistungs-Verhältnis: 7/10 (spiele-offensive 14,99 EUR) BGG-Note unseres Rezensenten für "Langfinger": 6 Résumé: pomimo |



Menu strony
Seitenmenü







0 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:
Prześlij komentarz