- Wyruszamy wszyscy na przyprawę? - spytał Puchatek z przejęciem. - Nigdy jeszcze nie byłem na żadnej przyprawie.
- Wyprawie, głupi Misiu! To się zaczyna na W.
- Wiem, wiem - rzekł Puchatek. Ale, prawdę mówiąc, to nie wiedział.
- Wyruszamy na odkrycie Bieguna Północnego.
- O - powiedział Puchatek. - A co to jest Biegun Północny?
- To jest coś, co się odkrywa - rzekł Krzyś wymijająco, ale sam nie był pewien, co to znaczy.
- Aha, rozumiem - odpowiedział Puchatek. - A czy niedźwiadki nadają się do tego?
- Naturalnie. I Królik, i Kangurzyca, i wszyscy. I to jest Wyprawa. To właśnie to oznacza. Tacy różni, co idą.
I poszli... Krzyś z Puchatkiem i Kangurzyca i wszyscy... Przeżyli zasadzkę, zjedli Prowianty. Jak zwykle trzeba było ratować Maleństwo... Z wody. Puchatek specjalnie przytargał skądś w tym celu spore drewienko...
Krzyś przypatrzył się dobrze drewienku.
- To biegun od mojego drewnianego konia z odłamaną nogą - zawołał - poznaję! - A po chwili rzekł uroczyście: - Puchatku, Wyprawa jest zakończona. Znalazłeś Biegun Północny.
- Ojej! - powiedział Puchatek
A. A. Milne. - Kubuś Puchatek
Ojej! - powiedział Puchatek, zdziwiony, przejęty, uradowany. Bardzo lubię to puchatkowe "Ojej!", i bardzo lubię dziecięcą powagę Krzysia, gdy oznajmia wszem i wobec, że oto odkryty został Biegun Północny. Że to Puchatek go odkrył. Odnalazł. Wymyślił. Jakby niechcący podał nam go, abyśmy sobie WYOBRAZILI.
Dzisiaj, we współpracy z wydawnictwem Hobbity.eu, rozpoczynamy na Spiellust.net prezentację kart z dodatku do gry Dixit - gry wyobraźni, gry skojarzeń, gry pełnej poezji. Przez najbliższe 8 tygodni, co wtorek, pojawi się nowa karta. Nie licząc dzisiejszej prezentacji, kolejne pojawią się już bez komentarza. Dzisiaj po prostu chciałem coś napisać. Tym bardziej, że odkąd zobaczyłem nadesłaną nam kartę - chodzą mi po głowie baśnie i opowieści czytane w dzieciństwie, baśnie czytane w liceum, baśnie czytane w czasie studiów i wciąż czytane raz po raz. Nigdy ich nie zdradziłem, a one nie zdradziły mnie. Wciąż mają tę samą moc i wciąż chodzą mi po głowie. Wędrują jakby w poszukiwaniu Bieguna Północnego. I ja idę z nimi. Bo to właśnie jest Wyprawa. To właśnie to oznacza. Tacy różni, co idą.
A Wy, jeśli tylko chcecie, chodźcie z nami i po prostu... dopiszcie się w komentarzach pod postem. Każdy ma pewnie sterty własnych baśni, opowieści i wspaniałych, cudnych światów, pełnych marzeń. Będziemy wędrować od karty do karty, od tygodnia do tygodnia, od wtorku do wtorku i dzielić się swoimi skojarzeniami i opowieściami inspirowanymi ilustracjami z gry.
To nie konkurs, ani żadna wielka akcja. Tu nie ma nagród rzeczowych, nie chcemy tu ratować świata. Ot, poświęcicie kilka chwil na napisanie kilku słów, ale na pewno nie będą to chwile stracone, ani słowa rzucone na wiatr. W kimś zapadną i zakiełkują - bardziej może jeszcze niż ilustracja z karty, jak nie w innych, to w Tobie samym. Wiem, bo znam moc słów.



Menu strony
Seitenmenü




4 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:
Nasuwają mi się 2 zdania:
1) Nikt nie jest samotną wyspą.
2) "Nikt nie jest samotny, choćby żył samotnie
choćby nawet wiedział że on ciągle sam"
1) Marynarskie stroje
2) Szopka trójwymiarowa, którą wystawiano w pobliskim kościele.
1)Latarnie świecące w niebo...Czy niebo potrzebuje oświetlenia? Kojarzy się z samą światłością,a jednak - nie świecą one na ludzi, tylko poza nich, czy rzeczywiście potrzebujemy światła spza nas - człowiek musi mieć jasność celu.
2)Marchewkowe pole - latarnie to wizja rodem z tej baśni, która zawsze mnie fascynowała, bo nie była to moja wyobraźnia,połączona z energetyzującą muzyką, a poza tym niosła obietnicę czegoś jeszcze, czego szukali dwaj chłopcy, a czego przedsmak dawały sceny z baśni
kiedys cie znajde...
latarnie probuja wprowadzic czlowieka w blad.
Prześlij komentarz