W ostatnim artykule o nowościach z Targów Gier i Zabawek w Norymberdze opowiadałem o grach dla dzieci od lat 3 i grach dla rodzin z młodszymi dziećmi, takimi mniej mniej więcej około wieku 8+. Postanowiłem kontynuować ten mały przegląd i odsiać z całej masy nowych produktów te, które – wydaje się – mają szansę zaciekawić nie tylko dzieci i młodzież, ale nawet graczy starszych. Oczywiście preferencje grających są różne – jednych bawią gry strategiczne o zwierzątkach, inni koniecznie muszą zostać rzuceni na pastwę jakiejś strasznej zarazy, inni jeszcze najchętniej pobłąkaliby się się samotnie w kosmicznej przestrzeni – wiedząc to starałem się tym razem oczywiście zdawać trochę mniej na mój subiektywizm niż przy grach dla młodszych graczy. Główne kryterium było takie: Jeśli gra odstaje odrobinę od przeciętności i nie jest jakimś wybitnie nieciekawym odgrzewaniem kotleta – to się tu znalazła. Jeśli gra może coś wnieść, a może nawet zdziałać na rynku gier – to kilka słów jej poświęcę. Ale uwaga – w żadną z nich nie grałem, dlatego nie będę się jeszcze wypowiadał co o nich myślę, tylko je po prostu krótko przedstawię. Niektóre z nich (mam nadzieję), pojawią się z czasem na Spiellust.net, jak zwykle w naszych bardzo rzetelnych recenzjach.
Tak jak w poprzedniej części naszego „Przeglądu Norymberskiego” (hm, może to początek tradycji) – i tu gry uporządkowałem według wydaców względnie dystrybutorów, mając na myśli nie tylko nas, zwykłych graczy, ale też przedstawicieli naszej polskiej branży. Wiem, że sporo z nich nas czyta, a nuż się im te nasze targowe Higlights przydadzą.
Abacus Spiele – jak wiele zresztą innych wydawców - do momentu publikacji tego artykułu nie ogłosiło jeszcze żadnych konkretnych tytułów gier. Mam za to informacje wprost od Michaela Schachta, że na targi, oprócz gry „Zooloretto Mini” (uproszczonej wersji Zooloretto dla młodszych graczy – prawda, bardziej pasowałoby to do poprzedniego artykułu, ale dowiedziałem się dopiero od dzisiaj) zapowiadane są darmowe dodatki do gier „Zooloretto” i „Valdora”. Konkretnie dla „Zooloretto” mają to być: gazetka „Zooloretto News #3” z dodatkiem „Kameleon”, dodatek „Ryś” (który podobno ma być dostępny wyłącznie na konwencie LeiriaCon, ale pewnie i tak pojawi się w Norymberdze). Kolejne produkty z rodziny „Zooloretto” to czerwcowa premiera tej gry na PC tudzież Wii oraz zapowiedziane na Essen „Zooloretto News #4” z kolejnym mini-dodatkiem i nowe rozszerzenie dla gry podstawowej. Perspektywa dość odległa, ale skoro już teraz wszystko zostało zapowiedziane, to pewnie będzie dostępne na targach co najmniej w prototypach. I niestety, jak na razie same drobiazgi.
Za to naprawdę warta uwagi jest kolejna produkcja wydawnictwa alea. Gra nazywać się będzie "Glen More" i jak po samej nazwie rozpoznać można, dziać się będzie w Szkocji. Glen More to dolina z pasem jezior (wśród nich jest sławne Loch Ness) leżąca w rejonie szkockich Highlands, jeziora łączy Kanał Kaledoński, który umożliwia przepłynięcie statkiem z Atlantyku do Morza Północnego.
Wszystkie informacje jakie mam (poza tytułem) pochodzą od niemieckich graczy, którzy mieli okazję zagrać w prototyp gry. "Glen More" według ich słów jest wspaniałą grą opartą na rozwijaniu, względnie rozbudowie (niem. Aufbauspiel) (czego? – nie mogli jeszcze niestety zdradzić) z wieloma taktycznymi możliwościami, jakby dokładnie przykrojoną na potrzeby planszówkowych wyjadaczy. Ma się pojawiać motyw kanału (może to właśnie go budujemy), ma być dużo whiskey i ma być sporo komponentów. Nieoficjalnie przebąkuje się o kolejnej dużej grze z serii alea. Czy tak będzie dowiemy się za kilka dni, bo Stefan Brück obiecał uwolni ć konkretne informacje do sieci.
Jedną z dwóch Cocktail Games wydawnictwa o tej smakowitej nazwie postanowiłem wspomnieć, ponieważ wyraźnie kontynuuje ona tradycje gry „Palce w Pralce”. W „Crazy Dancing” zagra od 6 do 24 (!) graczy, których zadaniem będzie wykorzystanie poleceń z kart i stworzenie najciekawszego tańca – i to grupa przeciw grupie.
Jedną z dwóch Cocktail Games wydawnictwa o tej smakowitej nazwie postanowiłem wspomnieć, ponieważ wyraźnie kontynuuje ona tradycje gry „Palce w Pralce”. W „Crazy Dancing” zagra od 6 do 24 (!) graczy, których zadaniem będzie wykorzystanie poleceń z kart i stworzenie najciekawszego tańca – i to grupa przeciw grupie.
Days of Wonder ma do zaproponowania klientom kryminalną grę dedukcyjną jakby żywcem wyjętą z powieści Agaty Christie. W „Mystery Express” (Antoine Bauza i Serge Laget) 3 - 5 graczy jest pasażerami luksusowegoOrient Expressu. W Paryżu ktoś morduje kogoś. I oczywiście nikt nie wie kto, kiedy, gdzie, jak i dlaczego. Dzieli nas 5 stacji, czyli miast (=rund) do Stambułu i w tym czasie poruszamy się po różnych wagonach pociągu, w których dostępne są różnorodne akcje, zbieramy informacje i poszlaki. Prawdziwe informacje o mordzie ukryto na 5 kartach, które przed grą chowa się pod planszą. Korzystając z kart pozostałych w rękach innych graczy, gracz stara się odnaleźć mordercę. Co ciekawe, poszczególne etapy gry nie są symetryczne, tak że gracze mają raz więcej raz mniej czasu na poszukiwanie informacji wśród pasażerów i w różnych lokacjach.
Jeśli chodzi o eggertspiele, to podobnie jak w przypadku "Hawany" (którą troszeczkę też za sprawą Spiellust.net) będziemy mogli się cieszyć w polskiej edycji, tak i teraz miałem okazję przyglądać się powstawaniu najnowszej produkcji tego niewielkiego hamburskiego wydawnictwa. „Die Speicherstadt” Stefana Felda osadzona jest tematycznie w historycznej dzielnicy portowej Hamburga, od której przejęła swoją nazwę. Dzielnica Speicherstadt to powstały w końcu XIX wieku kompleks magazynów portowych, dzisiaj jeden z ważnych zabytków hamburskiej metropolii. W grze od 2 do 5 graczy wcieli się w bogatych handlarzy i będzie starało się zakupić od kapitanów statków jak najkorzystniej ładunki towarów, na które jest aktualnie największy popyt. Towary gromadzi się w magazynach, tym jednak grożą pożary. Gracze muszą więc nie tylko inwestować w towar, ale zapewnić sobie bezpieczeństwo – finansując straż ogniową. Gra opiera się na prostym, ale sprytnie rozwiązanym mechanizmie licytacji i ustalania cen. Za ilustracje odpowiadają Michael Menzel (okładka) i Harald Lieske (komponenty). Dodatkowo w grze znajdą się prawdziwe metalowe monety – bite specjalnie na potrzeby tego tytułu.
O dwóch prawdziwych nowościach Hans im Glück, które nie są kontynuacją starej jakości (rodzina Carcassonne – patrz poprzednia część przeglądu), ale czymś nowym wiadomo – dla jednej gry więcej, dla drugiej niestety wciąż za mało.
"Schweinebande“ Stefana Dorry - propozycja dla 2 - 5 graczy - to oczko puszczone do miłośników strategicznej zabawy wśród zwierząt. Koncept gry jest prosty: Na planszy przedstawiono targ zwierzęcy. Rozstawiamy naszych rolników przy różnych zagrodach, próbując w ten sposób uzyskać jak najwięcej wartościowych zwierząt. Wiadomo kura osłowi nierówna. Oczywiście dbając o swoje interesy, krzyżujemy plany innym graczom. W czasie gry musimy wykarmić zdobyty żywy inwentarz, a na końcu dostajemy odpowiednią ilość punktów za każde 4 żetony zwierząt danego gatunku. Jak widać zdecydowanie gra z gatunku tych lżejszych i łatwiutkich, ale Carcassonne też z tych lżejszych i się spodobało. Ppewnie trzeba po prostu sprawdzić i samemu ocenić.
Drugim - i chyba bardziej interesującym - tytułem „Szczęśliwego Jasia“ będzie „Titania”, autorstwa Rüdigera Dorna, zilustrowana przez Michaela Menzla. Niestety, do tej pory wciąż nie wiadomo, jak gra będzie się prezentowała pod kątem mechaniki. Znamy tylko tło wydarzeń. Od 2 do 4 graczy wciela się w role książąt mitycznej Tytanii, otoczonej morzem i wspaniałymi wieżami, które nie tylko świadczą o potędze państwa, ale też wskazują drogę żeglarzom i kupcom, gwarantując władcom dochody z handlu. Teraz jednak wieże poczęły niszczeć i rozpadać się. Gracze rekrutują załogi statków i wysyłają okręty w odległe morza, po ładunek cennych muszli potrzebnych do odbudowy wież.
Hutter Trade zaproponuje na targach – prawdopodobnie ledwie w prototypie, bo te wydania są planowane dopiero na jesień - m.in. grę „Hegemonia“ Pascala Bernarda, Guillaume’a Bouilleux’a oraz "Skyscrapers” Christophe’a Boelingera. W pierwszej od 2 do 5 graczy prowadzi jeden z ludów: Greków, Persów, Rzymian, Kartagińczyków lub Germanów do zwycięstwa w walce o panowanie w basenie Morza Śródziemnego. Twórcy obiecują czytelne proste reguły i wspaniałe wyposażenie gry – w tym ponad 100 miniaturowych figurek.
W „Skyscrapers” 2 do 4 graczy poświęci się konstruowaniu wieżowców. Gra ma wykorzystywać innowacyjny mechanizm łączenia elementów, z których nie każdy musi posiadać dokładnie taki kształt, jaki akurat potrzebuje gracz. Jakby tego było mało, przeciwnicy sabotują jego prace na niższych piętrach budynku.
W „Skyscrapers” 2 do 4 graczy poświęci się konstruowaniu wieżowców. Gra ma wykorzystywać innowacyjny mechanizm łączenia elementów, z których nie każdy musi posiadać dokładnie taki kształt, jaki akurat potrzebuje gracz. Jakby tego było mało, przeciwnicy sabotują jego prace na niższych piętrach budynku.
Jako ciekawostkę podam taką informację, że Niemcy teraz też będą mieli swoją wersję gry „Vasco da Gama”, wydaną właśnie w programie tego dystrybutora. Jej premiera w Niemczech byłą zresztą tylko kwestią czasu.
Wydawntcwo Kosmos w tym roku wyraźnie koncentruje swoje siły na świętowaniu 15-lecia „Osadników z Catanu” („Die Siedler von Catan”). Właściwie cała linia gier z rodziny Catan ukaże się w nowym nakłądzie, a grę podstawową postanowiono wydać dodatkowo - w swoistej edycji deLux, tym razem praktycznie całą wykonaną w drewnie (!) (mniemam, że poza kartami) i zapakowaną w wysokiej jakości, bodajże także drewniane, ekskluzywne pudełko. To wydanie Osadników wyposażono od razu w dodatek dla 5 i 6 graczy. I oczywiście – kosztuje też odpowiednio…
Ciekawym ruchem wydawnictwa jest odświeżenie i wznowienie sławnej serii gier dla dwojga. „Caesar & Cleopatra”, "Kahuna”, „Lost Cities” i „Rosenkonig” pojawią się teraz w metalowych pudełkach. Jeśli ktoś zamierzał właśnie powiększać kolekcję o te klasyki, może warto się jeszcze wstrzymać. Oglądając ilustracje "Kahuny" miałem wrażenie, że oprócz pudełka, nieco zmienił się także design komponentów .
Na jesień Kosmos zapowiedział nową wersję „Die Siedler von Catan. – Das Kartenspiel”, czyli karcianych Osadników dla 2 graczy, których po polsku właśnie wydało wydawnictwo Galakta. Podobno bardzo tą decyzją ucieszył się sam autor Osadników, Klaus Teuber, który już od dawna marzył o możliwości przerobienia gry, która – jak przyznaje – nie była początkowo nawet planowana jako podstawka pod kolejne dodatki. Teuberowi nie podobają się niespójności, jakie z konieczności powstały pomiędzy dodatkami, a podstawową grą karcianą, jak też różne mało eleganckie reguły, na jakich dodatki współdziałają z podstawką. Teuber chce wykorzystać 15-letnie doświadczenie z przygody z tym produktem i doszlifować zasady. Nowa wersja gry karcianej będzie miała tytuł „Die Fürsten von Catan” („Książeta z Catanu”) i otrzyma także nową szatę graficzną, tym razem spod ręki Michaela Menzla.
Rüdiger Dorn wydaje w programie Kosmos grę „Snapshot“, która wpisuje się w modną swego czasu "pstrykaną" mechanikę. Najpierw buduje się arenę, wykorzystując do tego specjalnie zaprojektowane pudełko, po czym od 2 do 6 graczy może zmierzyć poziom swojej zręczności. Gracz dysponuje drewnianym krążkiem i kartami zadań, która wskazują jaki cel na planszy ma osiągnąć gracz. Przy okazji – pstrykając swoje krążki, pokonując przeszkody oraz omijając krążki innych graczy - gracze zbierają klejnoty. Kto jako pierwszy wykona wszystkie zadania, zbierze po 2 klejnoty każdego rodzaju i powróci na pole startowe, ten wygrywa grę.
Quined Games wydaje grę „Chocolatl” Güntera Burkhardta. Od 3 do 6 graczy wsiąknię w czasy Azteków i będzie miało za zadanie zadowolić boga Quetzalquatla, zbierając najlepsze kakao, oferując mu najwspanialsze ofiary, a samemu zdobyć jak najwięszky prestiż budując piramidę. Trzy różne modele licytacji, zależnie od sytuacji w grze – rozgrywane na 6 różnych lokacjach na planszy. Do tego każda lokacja oferuje zwycięzcom licytacji inne profity, a dla przegranych przewiduje niekiedy nawet kary. Klimatyczna grafika gry dopełnia do reszty moje dobre wrażenie o tym produkcie. Jeśli tylko gra nie okaże się zbyt przekombinowana – wszak ma wiele różnych małych mechanizmów (polecam lekturę udostępnionej już instrukcji), to z pewnością będzie świetną propozycją. „Chocolatl” dostępny będzie poza Beneluxem w programie dystrybucyjnym Huch & Friends – i tu w tzw. wersji międzynarodowej.
Ravensburger trzyma spory worek zapowiedzi, po części jednak niestety kotleciki. Warto wspomnieć krótko o rozbudowanej edycji jednej z najpopularniejszych gier karcianych tego wydawnictwa: „Kuhhandel Master” (nowe krowy, nowe metody licytacji, nowe warianty i liczba graczy 2 – 6 zamiast, jak wcześniej, 3-5). Ale tak naprawde moją uwagę wśród propozycji tego wydawcy zwróciła jedynie - dostępna już na rynku - gra „Seeland” Güntera Burkhardta i Wolfganga Kramera. Mejscem akcji jest holenderska prowincja Zeeland. Mamy wiek XVII. Trzeba wydrzeć ziemię morzu, osuszyć, zabudować, zagospodarować. W tej grze kafelkowej dla 2 - 4 graczy zaproponowano nam aż 4 warianty – od prościutkiej gry podstawowej do gry dla zaawansowanej z dodatkowym wariantem. Zerkałem już na widoerecenzję tej gry i bardzo spodobał mi się mechanizm wyboru akcji, rozgrywający się na rynku, gdzie równolegle biegną obok siebie tor akcji i tor guldenów. Jeśli któryś gracz się wysunie za bardzo do przodu, pozostaje bez pieniedzy, bo nowe środki pojawiają się dopiero wtedy, gdy ostatni gracz na torze akcji wykorzysta ostatni gulden leżący na torze pieniędzy. Wtedy dopiero przekłada się gotówkę do przodu.
O zapowiedziach Treefrog chyba już wszyscy zainteresowani wiedzą. Mnie Wallace jakoś do tej pory nie zdążył sobą zarazić, więc tylko dla porządku: W marcu lub kwietniu pojawi się „Gettysburg”, nawiązujący mehcaniką do Waterloo, co prawda podobno "nie całkiem", ale chyba sam autor nie może tego jeszcze potwierdzić, bo jak sam wyznaje „Cannot give more details as I've not designed it yet.”. W czerwcu zaś ma się pojawić „Age of Industry”, która ma być odchudzoną i uproszczoną wersją "Brassa".
White Goblins Games Games z Niederlandów przygotowało na targi w Norymberdze gry "Hotel Samoa" i "Rattus". Gry będą dostępne w kilku wersjach językowych. Niemieckie edycje dystrybuuje Huch & Friends. Wydania międzynarodowe (czyli też z angielską instrukcją) - bezpośrednio wydawca. Na stronie WGG zauważyłem, że prawa dystrybucji na Polskę są wciąż do wzięcia. I przy okazji wypatrzyłem kolejną grę – „Galapagos”, ale ta pewnie pojawi się dopiero na Essen.
„Hotel Samoa” to gra dla 3 – 6 graczy, którzy wcielają się tu we właścicieli hoteli. W każdej rundzie gracze symultanicznie określają ceny swoich usług, zagrywając zakryte karty. Jednocześnie licytowane są elementy rozbudowujące hotel. Kto przesadzi z ceną – nie przyciągnie wystarczającej ilości klientów, ale z drugiej strony przecież trzeba też dbać o swoja konkurencyjność i podnosić jakość oferowanych usług, bo klienci różnych narodowości mają różne humory i wymagania.
O ile w „Hotel Samoa” ja sam ewentualnie zagram tylko po to, żeby sprawdzić, jak działa zastosowana tam mechanika, bo temat mnie nie bardzo porywa, to „Rattus” bardzo zwrócił na siebie moją uwagę. Gra rozgrywa się w czasie najstraszniejszej zarazy średniowiecza, czyli w roku 1347, gdy dżuma dziesiątkowała Europę. Gracze zasiedlają kontynent i starają się bronić przed epidemią. Ta jednak nieubłaganie zakreśla coraz większe kręgi na mapie. Gdzie stanie specjalny pionek plagi, tam w sąsiednich prowincjach pojawiają się znaczniki szczurów roznoszących dżumę, po czym rozstrzyga się dla każdego regionu, czy populacja zasiedlających ten region graczy (reprezentowana przez sześcianiki) przeżyła czy uległa czarnej Śmierci. Graczom pomagają przedstawiciele różnych średniowiecznych stanów, reprezentowani na kartach które można zdobywać w trakcie rozgrywki. Każdy stan ma specjalne właściwości, np. chłopi zwiększają populację, mnisi powstrzymują szczury, itd. Po przeczytaniu instrukcji wiem, że tę grę chcę mieć. Czy będzie taka wspaniała, jak obiecuję sobie po lekturze reguł? Mam taką nadzieję.
Ystari ma zamiar zaprezentować na targach pierwszą w swoim programie grę o tematyce sci-fi. „Asteroyds“ Guillaume’a Blossiera i Frédérica Henry’a to szybka (20 – 40 min.) gra dla 2-6 graczy opowiadająca o niebezpiecznych zawodach pilotów w pasie asteroid. Co rundę gracze programują pod presją czasu swoje statki, po czym rozpatruje się przebieg wyścigu. Pilotowi grożą powoli poruszające się asteroidy, przeciwnicy, którzy chc wygrać za wszelką cenę (on sam na pewno też chce), a także poruszające się w przestrzeni kosmicznej trybuny z rozszalałymi kibicami.
I wreszcie na koniec, od wydawnictwa Zoch, spośród kilku gier dla młodszych graczy, fani „Polowania na Robale”, a może i fani Pana Józka, wygrzebią dla siebie kolejną grę z kurczakowatej kolekcji, tym razem będzie to "Heckmeck Barbecue" – utrzymana zapewne w konwencji szalonego pikniku, ale jakie konkretnie się w tym tytule kryc będą zasady – niestety jeszcze nie wiadomo. Nie ma tez wciąż nawet ilustracji pudełka, przez co niestety ta część przeglądu zakończy się podobnie, jak poprzednia: A sam jestem ciekaw.



Menu strony
Seitenmenü





















2 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:
Tekst jest naprawdę dobry. Świetna robota.
Dzięki ;-)
Prześlij komentarz