Już zaledwie nieco ponad tydzień pozostał do startu 61. Targów Gier i Zabawek w Norymberdze (61. Spielwarenmesse International Toy Fair Nürnberg). W przeciwieństwie do otwartych dla każdego targów Spiel w Essen, targi w Norymberdze są przeznaczone dla przedstawicieli branży zabawkarskiej. I w zasadzie tutaj właśnie krystalizuje się obraz rynku zabawek na cały następny rok. Przy tym oczywiście w centrum zainteresowania wszystkich wystawców pozostają przede wszystkim preferencje dzieci i rodzin – i tym głównie odbiorcom starają się wyjść naprzeciw producenci – także producenci gier planszowych i karcianych. W końcu ostatecznie - to na rodzicach i ich dzieciach (a nie jak myślą co bardziej fanatycznie skrzywieni planszomaniacy) opiera się cały ten segment rynku.Pomysł na ten artykuł jest bardzo prosty. Postanowiłem – głównie z myślą o czytających nas rodzicach - zrobić krótki przegląd najciekawszych moim zdaniem gier dla graczy, jakie różne zagraniczne wydawnictwa będą prezentować na swoich stoiskach w Norymberdze. Oczywiste jest, że i przedstawiciele branży zabawkarskiej w Polsce – w tym dystrybutorzy, właściciele sklepów - na targach w Norymberdze się pojawią, a wiele z prezentowanych tam zagranicznych gier ukaże się potem w sprzedaży na polskim rynku. Warto mieć więc przynajmniej pobieżny ogląd na to, co nas – jako klientów – mogłoby zainteresować. Zresztą wiele sklepów z grami oferuje teraz także możliwość sprowadzenia danego produktu na życzenie – trzeba jednak najpierw wiedzieć, co się chce. A żeby wiedzieć, trzeba być po prostu w miarę zorientowanym.
Wybór wspomnianych tu gier jest jak najbardziej subiektywny, ale też nie przeprowadzony bez pewnych kryteriów. Przede wszystkim, w poniższym wyborze gier znalazły się tytuły, dla których wydawca określił minimalny wiek gracza na co najwyżej 8 lat. Są więc tu i gry, w które zagramy z 3 latkiem, ale i takie, z którymi zagramy z dzieckiem powyżej 8 roku życia. Wybierałem poza tym gry niezależne językowo – to znaczy, na elementach gry nie ma obcojęzycznych napisów, problemem dla przeciętnego rodzica może być co najwyżej obcojęzyczna instrukcja. Dalej: Opisuję oczywiście gry, co do których udało mi się uzyskać jakieś konkrety – o ile nie na stronie wydawnictwa, to przynajmniej z zaufanych źródeł. Wiele wydawnictw wstrzymuje się z ogłaszaniem listy swoich produktów do ostatniej chwili, więc niewykluczone, że na targach pojawią się gry, które nawet moim zdaniem powinny tu się znaleźć – po prostu jeszcze o nich nie wiadomo. I wreszcie: Wybierałem gry, które – bazując na moich doświadczeniach wyniesionych z grania z moimi uczniami - wydawały mi się interesujące dla dzieci i rodzin, względnie po prostu rozwijające.
Dla mojej własnej wygody – i dla łatwiejszej orientacji poukładałem gry po prostu według wydawców. Mało odkrywcze, za to - praktyczne.
Wydawnictwo AMIGO zapowiedziało całą paletę nowych produktów. Spośród nich najbardziej interesujące wydały mi się dwie gry dla dzieci w wieku przedszkolnym i dwie gry dla uczniów podstawówki:
„Wo ist Mausi?“ (Gdzie jest myszka?) to gra dla maluchów od 3 lat, oparta na elemencie memory. Każde dziecko ma przed sobą zakryte własne karty zwierzaków. Po rzucie kostką musi odkryć wskazane na kostce zwierzątko. Jeśli się to nie uda, stara się zapamiętać, jakie zwierzątko kryje ta karta, po czym zakrywa ją z powrotem. Kostka może też wskazać symbol księżyca, wtedy zakrywa się jedną z leżących na środku stołu kart Małej myszki na stronę ze śpiącą postacią. Wygrywa dziecko, które pierwsze odkryje wszystkie swoje zwierzątka na kartach. Ale jeśli wcześniej myszka zaśnie, przegrywają wszyscy gracze.
„Wilde Bande" (Dzika banda) to karciana gra dla dzieci od 5 lat, która tematycznie traktuje o zwierzątkach afrykańskich i zwiedzających ich okolicę turystach. Zadaniem graczy jest zebrać jak najwięcej kart, a czynią to zagrywając sprytnie karty na stosy na środku stołu. Kto nie może zagrać odpowiedniej karty, musi spasować. Gracz, który jako ostatni mógł jeszcze zagrać jakąś kartę, wygrywa rundę i zabiera wszystkie odkryte karty ze stołu. Gdy skończą się karty do zagrywania, gracze porównują wysokość swoich stosików kart. Właściciel najwyższego wygrywa.
„11 nimmt!” (11 bierze!) to młodszy brat sławnego 6 bierze! Podobnie jak w tamtej grze, gracze (od 8 lat) zagrywają tutaj karty, na których widać różne wartości i ośle łby. Karty zagrywa się na stosy, przestrzegając zasady, że kolejna karta musi być wyższa od poprzedniej, ale różnica między wartości nie może być większa niż 10. Jeśli gracz nie może wykonać takiego zagrania, zabiera odpowiedni stos kart na rękę. Problem w tym, że w grze należy mieć jak najmniej kart – i jak najmniej oślich łbów.
Drei Magier Spiele – kiedyś samodzielne wydawnictwo, dzisiaj marka należąca do wydawnictwa Schmidt Spiele zabłysło w zeszłym roku grą „Das Magische Labyrinth” („Magiczny Labirynt”). Dzieciaki prowadzą w niej swoje pionki z wbudowanymi magnesami po planszy, pod którą ukryto labirynt korytarzy i przeszkód. Pod każdym pionkiem umieszczona jest metalowa kulka, która oczywiście odpada, gdy dziecko trafi pionkiem na niewidzialną przeszkodę. Wtedy trzeba wrócić na początek labiryntu. Gra została uznana w Niemczech Dziecięcą Grą Roku 2009. W tym roku pojawi się jej nowa wersja: „Das Magische Labyrinth – Das Kartenspiel” („Magiczny Labirynt – Gra karciana”). Pewnie, że i bez magnesów, za to tutaj pojawia się wyraźniejsza interakcja między graczami. Dzieciaki trzymają karty symboli na ręce i gdy przeciwnik próbuje wejść na dane pole, wykrzykują „Hokus pokus” ( w oryg. dźwięczne "Samsalabim"), czym wyczarowują przeszkodę. Po przeczytaniu instrukcji, sądzę, że warto – tym bardziej, ze grana pewno będzie tańsza niż pierwowzór z magnesami.
Gigamic słynie z ciekawie wykonanych gier logicznych. Tym razem wydawnictwo sięgnęło po wydany już kiedyś – bodajże własnym sumptem autora projekt. Gra „Regatta„ stawia przed graczem, prowadzącym swój własny drewniany stateczek, następujący cel: Wykorzystując karty ruchu, opłyń jako pierwszy dwie boje. W tę grę według informacji wydawniczych zagra i pięciolatek.
Chciałbym napisać coś więcej o najnowszych tytułach wydawnictwa HABA, jednego z najważniejszych w Niemczech wydawców gier dla dzieci, ale poza dość sporą listą tytułów nowości, brak jeszcze konkretnych informacji. Zauważyłem jednak, że na listę zaplątała się gra, którą HABA już wydało. Jeśli to nie pomyłka, to prawdopodobnie nowe wydanie. Tak się składa, że grę tę - „Schloss Schlotterstein” - znam przynajmniej z instrukcji, którą tłumaczyłem ostatnio dla jednego z polskich sklepów, nadając jej polski tytuł „Zamek Drżykamień”. Grę mogę z czystym sumieniem polecić. Podobnie jak „Das Magische Labyrinth” i tu pojawia się magnes: Za pomocą specjalnej rączki trzymanej pod denkiem pudełka prowadzimy na magnesie pionek ducha i staramy się przestraszyć – zależnie od wariantu gry, których jest aż 3, albo właściwego mieszkańca zamków, albo największą ich liczbę.
Wydawnictwo Hans im Glück po raz kolejny stawia na swoje sławne „Carcassonne”, poza kolejnym rozszerzeniem dla tej gry „Carcassonne: Brücken, Burgen und Basare” („Carcassonne: Mosty, zamki i bazary”) uwolni na rynek kolejną samodzielną grę z rodziny Carcassonne „Carcassonne - Das Schicksalsrad“ (Carcasssonne: Koło Fortuny“). Nie jest to więc nowość sensu stricte, po prostu do tej pory grę można było kupić jedynie przez Amazon. Teraz gra pojawi się normalnie w sklepach - od razu z w komplecie z powieścią. Kto zna już podstawową grę i sprawdził ją na własnej rodzince, ten nad „Carcassonne - Das Schicksalsrad“ może się zastanowić, choć ja osobiście chyba niezbyt zachęcam. Po „Carcassonne: Mayflower” już nie pałam taką sympatią do nowych produktów Jürgena-Wrede. Poza tym przy "Kole fortuny" wydawnictwo każe nam płacić od razu za książkę po niemiecku.
Wydawnictwo Hans im Glück po raz kolejny stawia na swoje sławne „Carcassonne”, poza kolejnym rozszerzeniem dla tej gry „Carcassonne: Brücken, Burgen und Basare” („Carcassonne: Mosty, zamki i bazary”) uwolni na rynek kolejną samodzielną grę z rodziny Carcassonne „Carcassonne - Das Schicksalsrad“ (Carcasssonne: Koło Fortuny“). Nie jest to więc nowość sensu stricte, po prostu do tej pory grę można było kupić jedynie przez Amazon. Teraz gra pojawi się normalnie w sklepach - od razu z w komplecie z powieścią. Kto zna już podstawową grę i sprawdził ją na własnej rodzince, ten nad „Carcassonne - Das Schicksalsrad“ może się zastanowić, choć ja osobiście chyba niezbyt zachęcam. Po „Carcassonne: Mayflower” już nie pałam taką sympatią do nowych produktów Jürgena-Wrede. Poza tym przy "Kole fortuny" wydawnictwo każe nam płacić od razu za książkę po niemiecku.
LEGO od zeszłego roku inwestuje w gry planszowe. Po sukcesie pierwszej gry z serii klockowych gier LEG0 – „Ramses Pyramid” – linia tych produktów szybko się rozrasta. Na targach w Norymberdze prezentowane będą 4 nowe gry „Shave A Sheep” (od 5 lat), „UFO Attack” (od 6 lat), „Pirate Plank” i „Magma Monster” (obie od 7 lat) . Niestety nie mogę w tym momencie napisać nic więcej o mechanice tych produktów, bo informacje o nich mam jedynie z wycinków katalogowych. Ogólnie jednak zasada pozostaje taka sama: W grze najpierw budujemy planszę, a potem, wykorzystując specjalna LEGO-kostkę – gramy, przy czym dążenie jest takie, aby gra oferowała jednak jakieś strategiczne czy taktyczne wybory.
Pegasus Spiele zaproponuje dwie gry dla młodszych gracz,y względnie rodzin z młodszymi dziećmi. Jedna z nich odrzuciła mnie już po zerknięciu na okładkę, dlatego wspomnę tylko o „Don Quixote” – grze kafelkowej dla graczy od 8 roku życia. Każdy z graczy posiada tu własną plansze, na której buduje wymarzone królestwo złożone z młynów, zamków i rycerzy. Patrząc po instrukcji, a szczególnie po prezentowanych w niej ilustracjach z gry, może niekoniecznie każdemu gra wyda się przystępna i interesująca graficznie. Ale wielu rodzicom Don Kichot jest na pewno bliski – ja na przykład pamiętam, że zachłystywałem się kreskówką o tym bohaterze.
Ravensburger pośród kilku nowości zaproponował klientom jedną ze swoim bardziej znanych gier w wersji dla młodszych graczy. W „Make’n’Brake Junior” już 5-latki powinny sobie poradzić z budowaniem pod presją czasu konstrukcji pokazanych na kartach zadań.
Wśród nowości wydawnictwa Schmidt znalazło się aż kilka gier dla dzieci. Większość jednak nie powala na kolana, ani konceptem, ani pomysłowością. Spodobała mi się za to gra pt. "Tipi" z seri EasyPlay Kids. W tej grze dzieciaki w wieku od 5 lat ustawiają na stole 6 tipi, sprytnie złożonych z dwóch kart, i rzucają kostkami z symbolami. Potem jak najszybciej muszą znaleźć tipi, na którym widać jak najwięcej symboli z kostek i postawić przed nim swojego Indianina. Ponieważ jednak symbole są umieszczone po obu stronach kart, tworzących tipi, gra jest bardzo dynamiczna, Dzieciaki wstają z miejsc, przykucają, zaglądają do wnętrz tipi. Dodatkowo po postawieniu swojego pionka trzeba obiec stół i krzyknąć sygnał końca rundy. Pozostali gracze muszą do tego czasu zdążyć wybrać i oznaczyć jakieś tipi.
Selecta Spielzeug to wydawnictwo u nas chyba całkiem nieznane. Nie przypominam sobie, żebym widział jakąś grę tej marki w polskich sklepach online (Do stacjonarnych sklepów z zabawkami nie zaglądam). Chociaż, nie jestem pewien, czy ich produkty nie pojawiają się czasem w katalogach dla szkół i przedszkoli. W każdym razie z dostaniem gry „Turi-Tour” tego wydawcy na pewno będzie niemały problem. Ale może warto się tym nie zrażać, bo koncept gry jest ciekawy. Ogólnie chodzi o to, że zwierzaki z pewnego wiejskiego gospodarstwa zasłużyły na zagraniczną wycieczkę. Ich właściciel pomieszał jednak bilety, do tego z roztargnienia zapomniał zdjąć okulary przeciwsłoneczne, a że jest najwidoczniej co najmniej niedowidzący, nie potrafi teraz odróżnić krowy od kury. Nie dokopałem się do instrukcji, ale z tego co się domyślam, dzieciaki (od 5 lat) z maską na oczach starają się – za pomocą zmysłu dotyku – rozpoznać gatunek zwierzęcia i odłożyć go – wciąż bez podglądania, na właściwe miejsce urlopu pokazane na planszy.
No i skoro już dotarliśmy do literki „Z”, to i mój przegląd zakończy wydawnictwo Zoch – które jest nam o tyle bliskie, że to właśnie m.in. ich gry wydaje w polskiej wersji nasz Egmont. "Heckmeck am Bratwurmeck" jest już na pewno niektórym znane – jako „Polowanie na robale”. W Norymberdze pojawi się wersja Robali dla młodszych, jako gra pod tytułem: „Heckmeck Junior”. Tym razem wiek minimalny graczy przesunie się z 8 na 5 lat. Niestety, ilustracji – choćby pudełka tej gry wciąż jeszcze nie uświadczysz. A sam jestem ciekaw.
No i skoro już dotarliśmy do literki „Z”, to i mój przegląd zakończy wydawnictwo Zoch – które jest nam o tyle bliskie, że to właśnie m.in. ich gry wydaje w polskiej wersji nasz Egmont. "Heckmeck am Bratwurmeck" jest już na pewno niektórym znane – jako „Polowanie na robale”. W Norymberdze pojawi się wersja Robali dla młodszych, jako gra pod tytułem: „Heckmeck Junior”. Tym razem wiek minimalny graczy przesunie się z 8 na 5 lat. Niestety, ilustracji – choćby pudełka tej gry wciąż jeszcze nie uświadczysz. A sam jestem ciekaw.



Menu strony
Seitenmenü














0 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:
Prześlij komentarz