Zauważam ostatnio spory wysyp nowych polskich wydawnictw, które wypuszczają na rynek coraz więcej zagranicznych tytułów, profesjonalnie spolszczonych. Bardzo mnie to cieszy, zwłaszcza gdy w nasze ręce trafiają gry, przy których zależność językowa jest tak duża, że oryginalna wersja musiałaby wyeliminować sporą rzeszę potencjalnych graczy. W ten segment rynku właśnie wpasowało się wydawnictwo LocWorks ze swoją pierwszą grą - Chez Geek. Gra co prawda nie jest nowa, jej oryginalna angielska wersja ukazała się ponad 10 lat temu, ale na naszym rynku tytuł był raczej mało znany. Autorem gry jest Jon Darbro, choć – paradoksalnie – grę kojarzy się bardziej z nazwiskiem ilustratora. Postać, odpowiedzialną za grafiki, znać powinniście z innej gry wydanej niedawno w Polsce – Munchkin, a mowa oczywiście o Johnie Kovaliku. A że grafik to przedni, sama oprawa graficzna Chez Geek potrafi zainteresować. Jeśli lubicie iście komiksowe rysunki, gra powinna się Wam przynajmniej wizualnie spodobać. Posiada bowiem sporą dawkę specyficznego humoru, która w - połączeniu z rysunkami i gronem odpowiednich odbiorców - powinna bawić. Przyznam, że mnie same grafiki śmieszą dużo bardziej niż ogólny klimat gry.Pudełeczko, a w nim ...
Jeśli świat planszówek nie jest Wam obcy, format wydania Chez Geek na pewno was zadziwi. Niewielkie pudełko, którego kształt nie przypomina klasycznego opakowania karcianki czy planszówki, wypełnione jest talią kart, pudełkiem z dwoma kostkami i niewielkimi żetonami, przypominającymi pchełki. Aby zachować w pudełku porządek, zadanie wypełnienia pustej przestrzeni przejęła uśmiechnięta, gumowa zabawka w kształcie kuli.

W zasadzie do całości wydania praktycznie nie mam uwag: karty są grube i sztywne, pudełko solidne, a drobne elementy zapakowane w osobne plastikowe pudełko. Instrukcja jest co prawda zaledwie zwykłą, czarno-białą, dwustronnie zadrukowaną kartką formatu A4, ale zasady wyjaśnione są w niej sprawnie. Ciekawostką jest umieszczenie na opakowaniu sugerowanej ceny detalicznej – dość niespotykany zabieg w naszym hobby.
Karty i co z nimi zrobić
W grze wcielamy się w grupę znajomych, mieszkających pod jednym dachem, mając do dyspozycji jeden pokój, który będzie nam służył do odpoczynku, imprez, ogólnie: do spędzania wolnego czasu. Każdy mieszkaniec poza odpoczynkiem musi gdzieś pracować. To, jak zarabia pieniądze, ile ma wolnego czasu, jaką ma cechę specjalną i jaki poziom musi osiągnąć aby się w pełni wyluzować określa dziewięć dostępnych kart Praca. Tych kilka przedstawionych tutaj parametrów determinuje zresztą w pewnym sensie rozgrywkę.

Aby osiągnąć wymagany luz, i tym samym wygrać grę, będziemy zagrywać karty życia. Sto kart podzielonych jest na cztery odmiany: karty Rzecz (niebieskie), karty Czynność (czerwone), karty Osoba (zielone) i karty Zawsze (pomarańczowe). Wszystkie karty, poza pomarańczowymi, posiadają koszt zagrania, w zamian oferując poza akcją, określony poziom luzu.
Turę gracza podzielono na pięć faz, a w zapamiętaniu ich kolejności pomóc ma słowo DRZeWO – powstałe od pierwszych liter nazwy poszczególnych faz. Ten zabieg przydatny jest zwłaszcza podczas pierwszych rozgrywek.
- D jak dobieranie kart – gracze dobierają karty na rękę, tak aby posiadać ich sześć.
- R jak rzucanie kostką – kostki pomagają w ustaleniu zmiennych parametrów postaci (dochód i czas wolny) oraz pozwalają wypraszać intruzów z twojego pokoju.
- Z jak zapraszanie gości – goście dzielą się na tych, których obecność w pokoju daje nam korzyści i intruzów, których obecność znacząco utrudnia życie.
- W jak Wolny czas – każda czynność, którą możemy w tej fazie wykonać zajmuje jedną jednostkę wolnego czasu. Jeśli czas wolny nam na to pozwala, możemy udać się też na zakupy, aby wydawać zarabiane pieniądze.
- O jak odrzucanie kart i liczenie punktów luzu – odrzucamy karty, aby mieć ich na ręce nie więcej niz pięć, oraz informujemy wszystkich o zdobytych i posiadanych ogólnie punktach luzu.

I tak, zgodnie z ruchem zegara zabawa trwa do czasu uzyskania przez jednego z mieszkańców wymaganego poziomu luzu. Punkty te obliczane są w różny sposób i wynikają z zapisów na zagrywanych kartach. W celu oznaczania dodatkowych punktów wykorzystuje się pchełki, kładąc je na karcie własnej postaci.
Gra posiada sporą interakcję negatywną wiele kart bowiem służy głównie przeszkadzaniu innym mieszkańcom i jest zagrywana na postacie przeciwników. Inne z kolei pozwalają zabrać karty przeciwnikom, tym samym pozbawiając ich punktów luzu.

Całość nie powinna przekroczyć kilkudziesięciu minut, a że ze względu na wykorzystanie kart i kości, jest to w dużym stopniu gra losowa, potrafi skończyć się również dużo szybciej i zupełnie nieoczekiwanie. Warto zresztą, żeby jeden z graczy po prostu kontrolował bieżący i wymagany poziomu luzu poszczególnych postaci i zapisywał wyniki na kartce, tak aby każdy miał pogląd na sytuację. Taki ogląd przydaje się to zwłaszcza przy zagrywaniu kart negatywnych, bo dokładnie widzimy, kto jest liderem.
... czy mam grać?
Jeśli spojrzę na Chez Geek na tle moich ulubionych gier, nie znajduję dla tej gry miejsca. I to wcale nie dlatego, że nie lubię party games, że gram tylko w gry ciężkie. Wcale nie. Nie odnajduję po prostu w tej karciance tego czegoś, co pozwoliłoby mi samemu zachęcić innych do grania. Temat nawet jeśli śmieszny, trafić musi na odbiorcę o odpowiednim poczuciu humoru. Mało tego – takich „odpowiednich” odbiorców musi być kilku, a ich wyluzowane podejście do zabawy na tym samym poziomie.


Mechanicznie gra działa, można nawet odnaleźć ciekawe kombinacje kart, można też pośmiać się, czytając opisy na kartach. To wszystko jednak jakoś kompletnie mnie nie przekonuje. Gra doczekała się dodatków oraz kilku mutacji, co pokazuje, że cieszy się sporym powodzeniem. Chociaż zupełnie nie wiem dlaczego. Ja po porstu nie wydałbym 70 złotych na Chez Geeka, a tym bardziej kupował rozszerzeń, bo po prostu nie mam z kim w tę grę grać. I to głównie dlatego, że Ci których przekonałem do spróbowania, do gry już nie wrócą. Poszukiwanie zaś innych potencjalnych graczy, nie bardzo ma sens, gdy sam nie mam już na Chez Geeka ochoty. Jeśli jednak miałbym szukać jakiś konkretnych graczy docelowych, grupa znajomych zagrywających się w serię Munchkina odnajdzie się w grze z pewnością.
Czytając hasła reklamowe na pudełku gry stwierdzam, że ja widocznie nie mam w sobie luzu i jestem zbyt poważny. Jeśli z wami jest inaczej, wyluzujcie się z Chez Geekiem i niech luz będzie z wami.
Dziękujemy wydawnictwu LocWorks
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.
Punktometr Spiellusta
ocena ogólna: 5/10
strategia / taktyka: 5/10
losowość: 7/10
interakcja: 7/10
wykonanie gry: 9/10
stosunek cena do jakości: 5/10 (sugerowana cena detaliczna 70,00 PLN)
moja ocena dla "Chez Geek" w serwisie BGG: 3
Podstawowe informacje o grze:
tytuł: Chez Geek
Liczba graczy: 2 - 5
Wiek: od 18 lat
Czas gry: 30-60 min
Wydawca: LocWorks
Projektant: Jon Darbro
Instrukcja: polska
Zawartość pudełka:
* 9 kart Praca
* 100 kart czynności
* 5 kart pustych
* 5 kart ściągi
* 2 kości
* 30 pchełek
* gumowa zabawka
* instrukcja
Chez Geek na BGG



Menu strony
Seitenmenü


0 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:
Prześlij komentarz