III Wrocławski Festiwal Gier Planszowych „Gratislavia” – relacja woj_settlersa

29.04.2009

Nareszcie odespałem weekend spędzony na Gratislavi i mogę opisać moje wrażenia z imprezy. Bardzo wczesna pobudka w sobotę i przejazd do Wrocławia (trzy samochody, 11 osób z Gramajdy) szybko poszło w zapomnienie, gdy przekroczyłem próg Instytutu Matematycznego. Wpisanie się na listę, pamiątkowy identyfikator (dzięki wc), szybki przegląd ośmiu sal i siadamy do grania. Wszystkie tytuły były ogólnodostępne, co znacznie usprawnia proces wyboru gry, i wcale nie wpływa na ich stan techniczny. Z kolei typowy dla Gratislavi podział gier pomiędzy sale bardzo pomaga w wyborze odpowiedniego tytułu o podobnej tematyce, ciężarze czy charakterze. Wśród wielu ciekawych pozycji każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Z godziny na godzinę robiło się coraz tłoczniej, ale znalezienie miejsca na kolejną rozgrywkę nie stanowiło większego problemu. W każdej sali kilka osób w niebieskich koszulkach chętnych do pomocy w wyborze gry i tłumaczeniu zasad. Odniosłem jednak wrażenie, odmienne niż na Pionku, że tej pomocy było potrzeba zdecydowanie mniej. Może to efekt bardziej „rozegranego” towarzystwa. Ja osobiście przykładam dużą wagę do stylu tłumaczenia zasad i dobrej znajomość gry przez wprowadzającego, zwłaszcza gdy sam nie przeczytałem instrukcji. I tutaj należą się pochwały dla tych, z których pomocy korzystałem – było zwięźle, ale treściwie.

Sobotnie wręczenie nagrody Gra Roku nie przyniosło niespodzianek, choć wybór Agricoli budzi różne spostrzerzenia i emocje. W tej sprawie pozostawiam głos innym...

Wieczorne wyjście do restauracji meksykańskiej zakończyło pierwszy dzień konwentu, a drobne nieporozumienie organizacyjne zapadło chyba w pamięci tylko co bardziej „rasowych” poznaniaków.

Niedziela upłynęła mi głównie na konkursie gier logicznych Gigamica, które są świetną odskoczną od kolorowych historii planszowych. Sprawna organizacja trzech opiekunek sali plus bardzo wymagający współgracze, no i pełna gama gier Gigamica – polecam każdemu.

Nagle okazało się, że już 17.00. Wręczenie nagród w konkursach (było ich naprawdę sporo – konkursów i nagród), ostatnie pożegnania i podziękowania (głównie dla Magmy) i w drogę do domu.

Wrocław, gratulacje!

Po prawej i w środku ekipa Spiellust.net

Gramajda przy Puerto Rico

Niebieskie koszulki

Tu i ówdzie: Montego Bay – w dokach sławnego portu Jamajki

W Montego Bay – niewielkim portowym mieście u wybrzeży idyllicznej zatoki w północno-wschodniej części Jamajki rządzą twarde zasady rynku. Dla dokerów nadszedł czas, aby opuścić tawerny i załadować oczekujące statki. Jedynie Leniwy Jack nie chce opuścić swojego ulubionego miejsca w portowym pubie. Wystarcza mu, gdy od czasu do czasu zarobi nieco pieniędzy, a poza tym woli cieszyć się każdym nadchodzącym dniem.

Przed rozpoczęciem rozgrywki gracze umieszczają swoje pionki dokerów w tawernach, a na specjalnym torze w losowej kolejności rozkładają znaczniki kolejności.
W trakcie rundy każdy gracz wykłada przed siebie dwie zakryte karty – po jednej dla każdego ze swoich dokerów. Następnie karty są odkrywane i rozgrywane zgodnie z kolejnością znaczników kolejności. Pionki dokerów poruszają się wokół magazynów, a wartość wybranej karty wyznacza odległość o jaką może poruszyć się pionek. Jeżeli wejdzie on na zajęte pole, „przepycha” znajdującego się tam dokera na drugą stronę magazynu. Natomiast, jeżeli nie ma takiej możliwości to cofa się na pierwsze wolne pole.

Kiedy wszyscy dokerzy zakończą swój ruch do akcji wkracza liczman*, który podchodzi do każdego z dokerów i nadzoruje jego pracę. W tym momencie dany doker ładuje na statki beczki z magazynu, obok którego zakończył ruch. Jeśli w magazynie znajdują się pęknięte beczki, odpowiednia liczba beczek danego gracza jest usuwana ze statków. Wtedy gracz może także zdobyć srebrne monety, jeżeli te znajdują się w danym magazynie.

Po zakończonej rundzie, gracze otrzymują punkty, zależnie od tego, ile beczek załadowali w porcie. Następną rundę rozpoczyna się znów ze wszystkimi kartami. W czasie gry można też zatrudnić Leniwego Jacka - jako dodatkowego dokera .

Autorem Montego Bay jest Michael Feldkötter. Gra przeznaczona jest dla 2-4 graczy w wieku od 8 lat. Czas rozgrywki podany przez autora to 45-60 minut. Montego Bay będzie dostępna w sprzedaży w Polsce pod koniec drugiego kwartału 2009 roku. Do gry zostanie dołączona polska instrukcja, przygotowana przez wyłącznego dystrybutora gier wydawnictwa Queen Games, firmę G3.

____________
* liczman, za Uniwersalnym Słownikiem Języka Polskiego, PWN: «pracownik portowy liczący towar podczas załadunku lub wyładunku statku».

źródło: informacja prasowa, G3

Tu i ówdzie: Konkurs Dixit

28.04.2009

Wydawnictwo Hobbity ogłosiło na swojej stronie internetowej literacki konkurs na najciekawsze i/lub najpiękniejsze skojarzenie związane z wybraną kartą z gry Dixit, której wydanie niedawno zapowiadaliśmy. Skojarzenie może mieć formę słowa, zdania, a nawet krótkiego opowiadania (maksymalnie 60 słów). Propozycje można nadsyłać do wydawnictwa do 28 maja 2009. Nagrodami w konkursie są egzemplarze gry.



źródło: wydawnictwo Hobbity

Gra Roku und andere Spiele des Jahres

Przeczytaj ten komentarz po polsku.

Am vergangenen Wochenende wurde im Rahmen des Spiele-Festivals Gratislavia in Breslau der Brettspielepreis „Gra Roku“ verliehen. Die wörtliche Übersetzung des polnischen „Gra Roku“ lautet auf Deutsch „Spiel des Jahres“... oder auf Spanisch „Juego del Año“ oder auf Französisch „Jeu de l'Année“... - Was haben nun diese Spiele des Jahres gemeinsam und was unterscheidet sie voneinander? Oftmals, aber durchaus nicht immer, ist natürlich der Preisträger ein anderer – andere Länder, andere Geschmäcker. Allerdings scheinen sich, was das aktuelle Spiel des Jahres angeht, zumindest die Spanier und die Polen einig zu sein, denn in beiden Ländern ist Uwe Rosenbergs „Agricola“ zum Sieger gekürt worden. Auch in Frankreich findet man es unter den Nominierten zum Spiel des Jahres beim Festival des Jeux in Cannes – allerdings erst für 2009. Ebenfalls gewonnen hat „Agricola“ in Deutschland – zwar nicht als „Spiel des Jahres“, dafür aber beim Deutschen Spielepreis.

In Polen hat sich in den letzten Jahren einige Verstimmung über die genaue Definition des Preises „Gra Roku“ ergeben, was alle Spiellust-Leser, die des Polnischen mächtig sind, auf dieser Seite mitverfolgen konnten. Dabei ist u.a. bemängelt worden, dass die Verantwortlichen, die diesen Preis vor einigen Jahren ins Leben gerufen haben, sich nicht an ihre eigenen Ankündigungen hielten. Auf der Seite der Organisatoren heißt es in der Tat, dass der Preis „Gra Roku“ zum Ziel habe, Brettspiele in Polen populärer zu machen und die besten Titel, die hier herausgegeben werden, zu unterstützen, wobei die Hoffnung bestehe, dass der Preis in einigen Jahren ebenso bekannt sein und eine ebensolche Hilfe beim Spielekauf darstellen werde wie das deutsche „Spiel des Jahres“. Gerade dieser letzte Punkt sorgte für Unstimmigkeiten, denn vergleicht man die oben genannten Preise und ihre jeweiligen Sieger (bzw. nominierten Titel), erkennt man schnell, dass der Gra Roku sich wunderbar einreiht unter Deutschem Spielepreis, Juego del Año und Jeu de l'Année, aber dass alle diese Preise sich vom berühmten Spiel des Jahres, quasi dem Vorläufer aller übrigen Brettspielepreise, in einem wichtigen Punkt unterscheiden – nämlich der Zielgruppe. Während alle anderen Preise sich hauptsächlich auf die Gruppe der Vielspieler im jeweiligen Land konzentrieren, hat das Original eine etwas andere Ausrichtung. Wie auf der Website der Jury nachlesbar ist es so, „dass die Jury mit ihrer Tätigkeit nicht unbedingt die Spiele-Spezialisten und ihre Szene ansprechen will. Ihr Adressat ist das breite Publikum, das sich erfahrungsgemäß im riesigen Angebot an alten und neuen Spielen kaum mehr zurecht findet und deshalb auf eine unabhängige und gleichzeitig kompetente Orientierungshilfe angewiesen ist.“ Dies ist sicher auch ein Wunsch der Preisvergebenden in anderen Ländern, doch hat man hier – ähnlich wie beim Deutschen Spielepreis – stärker die Spieler im Blick als die breite Masse der (Noch-)Nicht-Spielenden.

Da ich dieses Jahr eingeladen worden bin, als einziges ausländisches Mitglied (und als einziger weiblicher Vertreter) in der polnischen Jury bei der Wahl des diesjährigen Gra Roku mitzuwirken, konnte ich einige Einblicke in den Ablauf der Abstimmung nehmen. Dazu ist zu sagen, dass in diversen E-Mails sowie persönlichen Gesprächen herausgekommen ist, dass die polnische Jury sich tatsächlich mehr am Deutschen Brettspielepreis orientiert als am Spiel des Jahres und dass dies ein Punkt wäre, den man auch auf der Website klarer herausstellen sollte. Dass man damit nicht in schlechter Gesellschaft ist, zeigen andere Preise wie etwa das Juego del Año, wobei ebenfalls anzumerken ist, das Polens Brettspieleszene wohl auch eher mit der Spaniens vergleichbar ist als mit dem deutschen Spielemarkt, der weltweit als einer der größten und am besten entwickelten gelten muss. Dazu ist hinzuzufügen, dass sich auch Polen in dieser Hinsicht erfreulich gut entwickelt und Brettspiele immer populärer werden, was man schon daran erkennen kann, dass im Vergleich etwa zum Jahr 2000 viel mehr Spiele erhältlich sind – zum Beispiel bei der polenweiten Medienhauskette EMPiK oder in speziellen Brettspieleläden, die es vor 10 Jahren noch gar nicht gab. Ebenso zeugen Spiele-Festivals wie Gratislavia oder Pionek sowie die in vielen polnischen Städten regelmäßig stattfindenden öffentlichen Spieleabende davon, dass sich die Szene bestens entwickelt, über Spiele dies- und jenseits der Grenzen informiert ist und zunehmendes Interesse am Gemeinschaftserlebnis Brettspiel besteht.
Diese Entwicklung soll ein Preis wie Gra Roku oder Juego del Año weiter fördern, der nicht nur als Kaufempfehlung für die breite Masse dient, sondern auch belegt, dass Brettspiele eben kein Kinderkram sind, sondern dass Menschen sich intensiv damit beschäftigen und Spiele für würdig halten, ausgezeichnet zu werden. Der Preis an sich stellt damit bereits eine Aufwertung des Hobbys dar und gewinnt so an Berechtigung.

Ein weiterer Kritikpunkt aus dem vergangenen Jahr war, dass die Organisatoren noch immer keinen Verein gegründet haben, und somit theoretisch jeder das Logo auf seine Spiele drucken könnte. Natürlich ist das wahr, doch da die Spieleszene noch immer überschaubar ist und sich der Preis schließlich doch eher an die Vielspieler richtet, würde ein solcher Betrug schnell auffliegen und der entlarvte Verlag sich vermutlich nicht an großen Gewinnen erfreuen können. Sollte sich der Gra Roku jedoch weiterentwickeln zu einem Preis wie dem Spiel des Jahres, das gerade eine Kaufempfehlung für die kaum Informierten darstellt, wäre eine rechtliche Absicherung wohl empfehlenswert, wenn nicht notwendig. Bislang funktioniert hier die Selbstkontrolle der Spieleszene.

Ein letzter Punkt, den die Kritiker bemängeln, ist die Art der Durchführung der Abstimmung im Rahmen der Jury. In den Regeln heißt es, die Jurymitglieder sollten sich „nach Möglichkeit“ mit allen im jeweiligen Jahr in Polen erschienenen Spielen, insbesondere jedoch mit den schließlich nominierten fünf, vertraut machen. Sollte das nicht Pflicht sein, lautet dazu die Frage. Ja, sollte es, zumindest was die letzten fünf Spiele angeht, die bei den Vorabstimmungen aus der Summe der möglichen Spiele als besonders preiswürdig ausgewählt worden sind. Die Menge der Jurymitglieder (16 an der Zahl) sollte bei der Vorauswahl sichern, dass alle Spiele begutachtet werden, da im Durchschnitt jeder eine gewisse Menge an Spielen kennt, unterschiedliche Interessenschwerpunkte bestehen und so die verschiedenen Spieletypen berücksichtigt werden. Was die letzten fünf Spiele angeht, so denke ich, dass alle Jurymitglieder sich – neben allen anderen beruflichen und häuslichen Verpflichtungen – durchaus die Zeit genommen haben, alle zu spielen und zu bewerten. Was hingegen bedauerlich ist, ist meiner Ansicht nach die Tatsache, dass es zu keinem gemeinsamen Treffen der Jury kommen konnte (da alle Mitglieder über ganz Polen verstreut leben und eben auch den genannten Verpflichtungen nachkommen müssen). Ein gemeinsames Spielen und Diskutieren der Spiele nicht nur per Mail wäre sicher wünschenswert. Vielleicht lässt sich dies in einem der folgenden Jahre realisieren.

Zusammenfassend bleibt zu sagen, dass auch Rom nicht an einem Tag erbaut worden ist, d.h. dass durchaus noch Raum für Verbesserungsmöglichkeiten besteht, aber dass es insgesamt doch zu begrüßen ist, dass sich auch in Polen Spielebegeisterte gefunden haben, die es in die Hand genommen haben, einen eigenen Preis ins Leben zu rufen und damit das Hobby einer immer größer werdenden Anzahl an Brettspielfans zu adeln.

Tu i ówdzie: Agricola Grą Roku? - komentarz z Niemiec

27.04.2009

Andreas 'smuker' Buhlmann, redaktor naczelny popularnego niemieckiego serwisu o grach planszowych Cliquenabend.de, odniósł się w krótkim komentarzu do wyniku tegorocznej edycji polskiego konkursu Gra Roku, organizowanego przez portal gry-planszowe.pl:


To, że nagrodę otrzymała taka gra jak Agricola, mówi już co nieco o składzie jury i profilu głosujących graczy. Nie jestem pewien, czy to dobrze przyznawać taki tytuł grze dla zaawansowanych graczy. Gratuluję oczywiście i autorowi i wydawnictwu, ale właściwie nagroda tego typu powinna być pomocą dla zwykłych, niedzielnych graczy (tak przynajmniej jest w Niemczech). Jeśli w Polsce nagroda ma podobny cel, wtedy jury dokonało złego wyboru. Agricola rzeczywiście jest dobrą grą, jednak nie jest dobrym tytułem do zachęcania poczatkujących graczy do grania, ponieważ do tego celu jest po prostu grą zbyt złożoną. Obytych graczy za to może zachwycać długie miesiące...
Przypomnę, że organizatorzy konkursu Gra Roku od samego początku odnosili się ideowo do niemieckiej nagrody Spiel des Jahres. Od zeszłego roku coraz wyraźniej zaznacza się kryzys w ich pojmowaniu celów organizowanego przez siebie konkursu, podczas gdy na stronach Gry Roku wciąż znajdują się mniej lub bardziej wyraźne odwołania do marki Spiel des Jahres i jej ściśle popularyzatorskiej roli ("Chcielibyśmy, aby nasza Gra Roku była równie dobrą rekomendacją dobrej zabawy, co istniejąca od 1978 r. słynna niemiecka nagroda Spiel des Jahres.", "Nagroda "Gra roku" ma celu popularyzację gier planszowych w Polsce i promocję najlepszych tytułów, jakie zostały wydane w naszym kraju.", "Dla kogo jest ta nagroda? Dla każdego z nas, aby było nam łatwiej wybrać grę dla siebie spośród coraz większej liczby ukazujących się tytułów. Wiedząc, co podoba się innym, łatwiej jest podjąć decyzję.").

Czy konkurs Gra Roku staje się inicjatywą coraz bardziej elitarną, czy zawsze taką był, a publiczny plebiscyt ma tylko zmiękczyć złe wrażenie? Dlaczego organizatorzy nie publikują szczegółowych wyników uzyskanych przez poszczególne gry w obu formułach konkursu? Czy to prawda, że organizatorzy mają ostatnio zwyczaj twierdzić, że Grze Roku bliżej jest do Deutscher SpielePreis niż do Spiel des Jahres? Jeśli tak, a organizatorzy chcą tylko wybierać najlepszy wydany w danym roku w Polsce planszówkowy lub karciany tytuł, a wymowa propagatorska nagrody i troska o szerzenie naszego hobby wśród dotąd niegrających niewiele ich już obchodzi, to może warto oficjalnie uaktualnić stronę nagrody, jednoznacznie zmienić jej formułę i po prostu mówiąc wprost przestać robić farsę, wykorzystując dla swoich celów siłę i popularność niemieckiej nagrody, do której nazwy i celów się odnoszą?

I sięgając trochę głębiej, teraz już w bardziej zaowalowany mechanizm elitaryzowania konkursu i jego wyników: Jaki jest sens w organizowaniu konkursu, którego wynik w dużej mierze przesądza już chociażby jeden z zapisów regulaminowych: "Każdy z członków Kapituły powinien dołożyć wszelkich starań, aby zapoznać się w jak największym zakresie z każdym ocenianym tytułem, w szczególności z tytułami zakwalifikowanymi do trzeciego etapu głosowania"? Dlaczego nie ma obowiązku (a tylko zalecenie) poznania przez każdego jurora wszystkich ocenianych gier, skoro tylko wtedy wyniki konkursu byłyby jednoznacznie sprawiedliwe, dla wszystkich gier i dla wszystkich zainteresowanych wydawnictw? Jakie gry, jakiego wydawnictwa najbardziej ucierpiały na tym niesprawiedliwym przyzwoleniu na lenistwo kapituły? I dlaczego nasze wydawnictwa wciąż jeszcze milcząco uznają ten stan rzeczy, zamiast zająć jakieś wyraźne stanowisko wobec imprezy, która jakby nie patrzeć istnieje tylko i wyłącznie dzięki ich pracy? Przecież skoro zagranica patrzy już z coraz bardziej rosnącym zainteresowaniem na nasz rynek, a takie wydarzenia jak przyznanie nagrody roszczącej sobie prawo do powszechności są świetnym narzędziem marketingowym, to tym bardziej wydawnictwom powinno zależeć na tym, żeby zagwarantować sobie równe szanse w uczciwej rywalizacji...

Hier und da: Der Preis Gra Roku 2009 geht an Agricola

26.04.2009

Gestern, am 25.04.2009, während des Breslauer Brettspiele -Festivals Gratislavia wurden die Ergebnisse des Wettbewerbs Gra Roku 2009 ([polnisches] Spiel des Jahres) bekannt gegeben. Im Rahmen dieses Wettbewerbs wird der Hauptpreis von einem Jurorenkomitee verliehen. Dabei besteht das Jurorenkomitee praktisch vorwiegend aus aktiven Nutzern des gry-planszowe.pl-Forums. Im Vergleich zum letzten Jahr hat man für diese Edition jedoch wirklich das Jurorenkomitte mit ein paar neuen (unabhängigen) Mitgliedern bereichert, darunter zählt auch Britta Stöckmann - eine der MitautorInen von Spiellust.net. Außer dem kleinen Fortschritt blieb leider organisatorisch alles wie gehabt. So hat zum Beispiel die von mir in einem Kommentar zur letztjährigen Preisvergabe postullierte Gründung eines Vereins für Gra Roku immer noch nicht zu Stande. Das Wettbewerb selbst blieb so zum Größtenteil die Initiative des Portals gry-planszowe.pl

Neben dem Hauptpreis Gra Roku organisiert das Portal seit letztem Jahr eine öffentliche Internetabstimmung, in der alle Interessierten ein Spiel wählen, das den Titel Gra Roku - Wyróżnienie Graczy ([polnisches] Spiel des Jahres - Die Auszeichnung der Spieler) erhält. Wie maßgebend sind die Ergebnisse dieser Abstimmung (wahrscheinlich viel representativer für den Geschmack polnischer Spieler als das Ergebnis der Jurorensitzungen), ist leider schwer zu sagen. Letztes Jahr haben die Organisatoren keine Informationen über die Anzahl an abgegebener Stimmen verraten. Es bleibt zu hoffen, dass dies Jahr uns auch das mitgeteilt wird*.

Ohne den Artikel noch umfangreicher zu machen, berichten wir nun gleich über die Preisträger.

Durch Entscheidung des Jurorenkomitee geht der Preis Gra Roku 2009 ([polnisches] Spiel des Jahres 2009) an Agricola (polnische Ausgabe: Verlag Lacerta). Auch Aricola erhielt die Auszeichnung der Spieler Wyróżnienie Graczy.

Für die Finale wurden außer Agricola auch vier andere Spiele nominiert. Dies sind (in Klammern der Name des jeweiligen polnischen Verlags):
Szogun (G3) - Originaltitel: Shogun, Rój (G3) - Originaltitel: Hive, Ingenious (Bard) - Originaltitel: Einfach genial oraz Gra o Tron (Galakta) - Originaltitel: A Game of Thrones.

_______________
* Laut offizieller Mitteilung, die erst nach der Publizierung dieses Artikels online erschien, seien dieses Jahr über 700 gültige Stimmen in der Internetabstimmung abgegeben worden, was etwa 150 Stimmen mehr als im letzten Jahr sei.

Tu i ówdzie: Wyniki konkursu Gra Roku 2009 portalu gry-planszowe.pl

Wczoraj, tj. 25.04.2009, w ramach Wrocławskiego Festiwalu Gier Planszowych Gratislavia ogłoszone zostały wyniki konkursu Gra Roku 2009. Nagroda główna w konkursie Gra Roku przyznawana jest przez Kapitułę Konkursu, składająca się w praktyce przeważnie z aktywnych uczestników forum gry-planszowe.pl.

Poza tytułem głównym portal gry-planszowe.pl, począwszy od zeszłego roku, organizuje również publiczny plebiscyt na Grę Roku - Wyróżnienie Graczy. Tutaj każdy chętny mógł wytypować najlepszy według niego tytuł roku. Jak bardzo wyniki tego plebiscytu - który mógłby być zdaje się bardziej reprezentacyjny dla gustów polskiej społeczności graczy - są miarodajne, trudno stwierdzić. W zeszłym roku organizatorzy nie podali liczby oddanych przez graczy głosów. Pozostaje mieć nadzieję, że w podsumowaniu tegorocznej edycji konkursu nie zabraknie takiej informacji*.

Zanim na stronie konkursu pojawi się oficjalny komunikat organizatorów, Spiellust.net może podać najważniejsze informacje - czyli tytuły uhonorowanych gier.

Decyzją Kapituły Konkursu Grą Roku 2009 została Agricola (wydawnictwo Lacerta). Również Agricola została laureatem publicznego głosowania i otrzymała tytuł Wyróżnienie Graczy.

Warto też wspomnieć, że prócz Agricoli wśród finałowej piątki gier, spośród której wybierano Grę Roku znalazły się:
Szogun (G3), Rój (G3), Ingenious (Bard) oraz Gra o Tron (Galakta).

_________
* Według informacji podanej na stronie nagrody po publikacji naszego artykułu, w publicznym plebiscycie oddano ponad 700 ważnych głosów, 150 głosów więcej niż w zeszłym roku.

Vorausblick auf: AGRICOLA-ERWEITERUNG: DIE MOORBAUERN von Uwe Rosenberg

24.04.2009

Przeczytaj ten artykuł po polsku.

Durch einen schönen Zufall hatte ich kürzlich das Vergnügen einen Prototyp der bald erscheinenden Erweiterung für Agricola zu spielen. Wir waren eine Runde mit insgesamt fünf Spielern. In so einer großen Runde hab ich Agricola bisher noch gar nicht gespielt. Ich bin eher zweier- und solospielgestählt. Aber erstmal zum Spiel. Die neue Erweiterung baut auf dem Familienspiel auf. Das bedeutet: Keine Ausbildungen. Eigentlich kommt auch gar nicht so viel neues Material zum Einsatz. Wenn man es mit dem vergleicht, was im Basisspiel alles so drin ist.

Neue Spielelemente

Es gibt für jeden Spieler eine Startaufstellung für seinen Hofplan. Neu im Spiel sind Wald- und Moorfelder. Pro Spielertableau drei Moor- und fünf Waldfelder. Die Plättchen sind zweiseitig – eine Seite zeigt Wald, die andere Moor. Jeder Spieler zieht eine Karte für seine Aufstellung, die Anordnung der neuen Plättchen ist bei jedem anders. So ist der Plan jedes Spielers gleich zu Anfang schon recht voll! Die neuen Felder sind auch „genutzte Hoffelder“ im Wertungssinne. Weiterhin im Spiel sind neue große Anschaffungen. Sie werden unter die großen Anschaffungen aus dem Basisspiel gelegt und können erst genommen werden, wenn die oberen angeschafft sind. Als neue Tierart kommen Pferde ins Spiel. Bei uns waren das im Zeitalter von Animeeples Ex-Kühe… Erstauflagenbesitzer wissen was ich meine. Ein Pferd bringt grundsätzlich einen Siegpunkt bei Spielende. Natürlich können auch Pferde in Nahrung umgewandelt werden. Aber nur in zwei Nährwerte, und nur mit speziellen, neuen großen Anschaffungen, z.B. der Rossschlachterei (unter der Feuerstelle). Das ist im Vergleich zu den Siegpunkten aber wohl nicht zu empfehlen. Weiterhin gibt es eine Menge neuer kleiner Anschaffungen, die ganz auf die neue Erweiterung und ihre Spielelemente zugeschnitten sind. Einige davon sind wohl noch im Test. Bleistiftkommentare auf den Karten zeugen davon, dass die einzelnen Kartenfunktionen noch im Wandel sind. Weiterhin gibt es neue Aktionskarten mit neuer Funktionsweise. Im Spiel zu fünft waren es vier Aktionskarten, die nicht auf den Spielplan gelegt werden. Sie zeigen Sonderaktionen, die ohne Einsatz eines Familienmitgliedes in Anspruch genommen werden können. Als letztes neues Element seien die Brennwerte genannt. In der Erntezeit wird nun nicht mehr länger nur gegessen, auch die Bude will geheizt sein. Pro Raum wird ein Brennwert fällig. Wer diese nicht leisten kann, muss in Kauf nehmen, dass seine Familienmitglieder krank werden. Sie bekommen einen Krank-Marker und können einzig in die Krankenstation eingesetzt werden. Dort wird die werte Familie dann geheilt. Glücklicherweise gibt es dort genügend Betten. Wer einsetzen will (und jeder der krank sein sollte will, soviel ist mal sicher) darf einen Marker entfernen. Bleibt noch zu erwähnen, dass wir in unserem Spiel verabredet haben, dass Holz auch als Brennwert genutzt werden kann. Es gibt wohl auch die Überlegung dies nicht zuzulassen. Darauf will ich aber an anderer Stelle zurückkommen.

Das Spiel im Überblick. Im Vordergrund sieht man einen Hofplan
mit noch zwei Moor- und zwei Waldplättchen. Daneben neue Anschaffungen.
Unter dem Rundenspielplan liegen die neuen Aktionsmöglichkeiten



Das Anfangsspiel ändert sich

Das Spiel bekommt durch die neuen Elemente ein etwas anderes Gefühl. Am Anfang kann man mehr Aktionen machen als sonst. War man immer auf die Familiensteine beschränkt, können nun neue Aktionen genutzt werden. Diese beziehen sich meist auf die neuen Elemente oder erweitern die auf dem Plan liegenden Aktionskarten. So liegt im Familienspiel nur eine Aktionsmöglichkeit offen bei der Anschaffungen getätigt werden können. Auf den neuen Aktionskarten sind diese auch möglich, allerdings teurer. Gefordert werden Brennwerte und für große Anschaffungen auch Nahrung. Diese Brennwerte bekomme ich, wenn ich Torf steche. Wer dies tut, entfernt ein Moorplättchen von seinem Plan. Bisher war auch immer Holz recht karg. Den Wald abzuholzen bringt Holz aus einer neuen Quelle. Wenn auch nur zwei Einheiten, was eher wenig ist. Alternativ kann ich den Wald brandroden und so entsteht Ackerfläche, ohne dass die Erde umgepflügt werden muss. Pferde erhält man auf dem Pferdemarkt. Diese müssen natürlich, wie alles andere Viehzeug auch, einen Platz auf dem Hof haben. Seine Rösser gilt es zu hegen und zu pflegen, sind sie doch viele Siegpunkte wert und helfen dank einiger nützlicher Anschaffungen beim Torfstechen oder anderen landwirtschaftlichen Tätigkeiten.

Die neuen Aktionen im 5er-Spiel.
Auf dem Schwarzmarkt kann man für einen Brennwert eine kleine Anschaffung kriegen.
Wer Schwarzarbeiter beschäftigt, kann für einen Brennwert und einen Nährwert eine große Anschaffung tätigen. Ein Pferd auf dem Pferdemarkt kostet einen Nährwert.


Wer eine von den neuen Aktionen nutzen will, nimmt sich die Karte und führt die Aktion aus. Dadurch sind sie aber noch nicht aus dem Spiel! Ein Mitspieler kann sie noch genau einmal benutzen, wenn er zwei Nährwerte in den Vorrat zurückgibt. Nun nimmt er die Karte zu sich und dreht sie als Zeichen, dass sie nun in dieser Runde nicht mehr benutzt werden kann um. Sind sie einmal benutzt worden, werden sie also teurer. Auch dadurch bekommt der Startspielerstein einiges an Gewicht. Der ist in größeren Runden eh noch eine ganze Ecke wichtiger als in kleinen Runden. Das Dilemma bei den neuen Aktionen ist allerdings auch, dass die Kostenlosen von ihnen relativ wenig einbringen. Torf stechen bringt im ganzen Spiel neun Brennwerte, wenn ich den ganzen Wald abholze sind es gerade mal zehn Hölzer. Wofür aber auch drei bzw. fünf der neuen Aktionen genutzt sein wollen. Unter den kleinen Anschaffungen gibt es allerdings einige, die bei den neuen Aktionen helfen. Mit der richtigen Anschaffung kann ich dann beispielsweise mehr Brennwerte bekommen, wenn ich Torf steche. Habe ich ein Pferd, erlaubt es die Anschaffung sogar noch mehr Brennwerte aus dem Moor zu gewinnen. Es gibt doch einige Anschaffungen die sich auf die Aktionen beziehen, die über die freien Karten geregelt werden. Wer zu früh dort aktiv wird kann die meisten Boni nicht nutzen. Allerdings ist es doch sehr schön diese freien und zusätzlichen Aktionen zu nutzen. Es gilt immer abzuwägen, wie teuer mich das zu stehen kommt. Besonders, wenn ich sie bei einem Mitspieler wegnehme und allein das schon zwei Nährwerte kostet. Eine andere Überlegung ist sicherlich auch früh bei den neuen Aktionen zuzuschlagen, um sie für die Mitspieler teurer zu machen. Oder behindern sie mich im Vorankommen bezüglich meines Hofes? In der Zeit, in der ich die neuen Aktionen nutze, besetzen die Mitspieler vielleicht die anderen Aktionen auf dem Spielplan, die ich eventuell auch bitter benötige! Das Übel an den neuen Aktionen ist nämlich, dass ich sie nur nutzen kann, solange ich noch einen Personenstein im Häusle habe. Habe ich alle Familienmitglieder zur Arbeit eingesetzt, kann ich auch nicht mehr die neuen Aktionen nutzen. So muss man sich entscheiden: Früh die zusätzlichen Aktionen nutzen und riskieren, dass andere Aktionen besetzt sind oder lieber auf die zusätzlichen Möglichkeiten verzichten. Dafür aber dann die Aktionen bekommen, die ich unbedingt brauche. Hier entscheidet oft der Platz des Startspielersteins über die Wahl meiner Vorgehensweise.

Neue „Währung“

Insgesamt hatte ich das Gefühl, dass Nährwerte deutlich häufiger eingesetzt werden müssen um etwas zu „bezahlen“. Die zweite, neue „Währung“ sind die Brennwerte. Einige Aktionen erfordern, dass ich sie einsetze. Ansonsten heize ich damit meine Hütte. Wer früh ausbaut, muss also auch schon ordentlich Brennwerte sammeln. Oder kranke Familienmitglieder in Kauf nehmen und somit weniger Aktionen zur Verfügung haben. Dabei verringert der Ausbau in eine Lehmhütte die Anzahl an Brennwerten die ich aufbringen muss um einen. Habe ich eine Holzhütte mit vier Räumen, sind es normalerweise in der Erntezeit auch vier Brennwerte, die aufzubringen sind. In einer gleichgroßen Lehmhütte sind es nur noch drei. Steinhäuser sind sogar noch besser isoliert. Wer zum Steinhaus renoviert hat, muss zwei Bennwerte weniger abgeben. Im obigen Beispiel mit vier Räumen wären es also zwei Brennwerte, die zu entrichten sind. Wer sich nun einen Heizofen besorgt, zahlt für seine ganze Hütte, egal wie groß, nur noch einen einzigen Brennwert. Daran zu kommen ist aber nicht einfach, liegt diese neue große Erweiterung doch unter dem Steinofen. Bei den Brennwerten haben wir so gespielt, dass auch Holz als Brennwert eingesetzt werden kann. So ist es in unserer Runde nicht ein einziges Mal vorgekommen, dass jemand in die Krankenstation musste um sich zu pflegen. Ich hatte den Eindruck, dass es so recht einfach ist, seine Bude warm zu halten. Richtig bewerten kann ich das nach nur einer Runde natürlich nicht. Aber da Holz nun aus mehreren Quellen kommen kann scheint es überall immer schön kuschelig warm zu sein. Wir diskutierten nachher diese Regel und vermuteten, dass es im Gegenzug wohl recht schwer werden würde, wenn man nur die Brennwerte benutzen könnte. Da wird man wohl gezwungen sein auf die richtigen Karten zu spielen, oder zu hoffen sie auf der Hand zu haben, um gesund durchs Spiel zu gehen. Ich kenne auch nicht alle neuen kleinen Anschaffungen, daher hab ich keinen Überblick, wie realistisch es wäre, gesund zu bleiben, wenn man zum heizen tatsächlich nur Brennwerte nehmen dürfte. Ich bin schon gespannt, wie die Balance bei diesem Spielelement im fertigen Spiel sein wird.

Nur Familienspiel?

Es sollte sich übrigens niemand davon abschrecken lassen, dass die Erweiterung auf dem Familienspiel aufbaut. Durch die neuen, zusätzlichen Spielelemente wird es noch komplex genug! Die Erweiterung baut ja auch nur auf das Familienspiel auf. Betrachtet man das Komplettspiel, ist es ja auch nur das Familienspiel mit Ausbildungen. Nun ist es das Familienspiel mit Moor- und Waldplättchen. Wir haben für unsere Fünferrunde, in der oft noch mal eben ein Kartentext gelesen werden musste, oder mal deutlich länger über die neuen Möglichkeiten nachgedacht werden musste, knapp drei Stunden gebraucht. Ich vermute, wenn man neue Zugmöglichkeiten, neue Strategiemöglichkeiten und Kartentexte besser kennt, wird es sicherlich möglich sein das Spiel in zwei Stunden zu spielen. In einigen Runden wurde das Spiel auch mit Ausbildungen getestet, wurde uns berichtet. Das soll angeblich die Spielzeit noch mal um eine Stunde verlängern. Grundsätzlich möglich ist es also. Ich denke aber, dass Uwe Rosenberg das Spiel anders anlegt und so ausbalancieren wird, dass es gut und rund gespielt werden kann, wenn man die Ausbildungen weg lässt. In der Form ist die Erweiterung eher eine Variante des kompletten Spiels. Das finde ich daran besonders schön, denn so lässt sich das Spiel, das sicherlich in den letzten zwei Jahren sehr viel gespielt wurde, neu entdecken. Das alte und bekannte Agricola-Problem bleibt aber bestehen: Wer die besten Kartenkombinationen auf der Hand hat, und es schafft seine Strategie danach zu richten, hat auch eine große Chance auf den Spielsieg. Dadurch, dass es nur sieben Karten sind, und nicht 14 wie sonst im kompletten Spiel, fällt dieses Problem nicht so deutlich ins Gewicht. Zusätzlich könnte man wieder mit einer Kartentausch-Variante spielen, wie sie die Regel vom Basisspiel auch schon vorgeschlagen hat. In unserer Runde hat dann aber der Spieler gewonnen, der seine Spielweise am besten seiner Kartenhand angepasst hat.

Bleibt ein rundum positiver Gesamteindruck, mit verdammt viel Vorfreude auf die Spiel 2009 in Essen. Wie lang ist es noch bis Oktober?

Spiellust für Autoren: Spiellust für Michael Schacht

23.04.2009

Michael Schachts altbekannter Brauch ist es, Erweiterungen und andere Materialien für seine Spiele online zur Verfügung zu stellen. Spiellust.net hat sich nun vorgenommen, in Zusammenarbeit mit dem Autor die bisher vorwiegend auf deutsch und englisch vorhandenen Materialien auch den polnischen Spielern näher zu bringen. Als Auftakt stehen nun die Spieltipps für Valdora sowie die Erweiterungen: China - Das Duell und Kardinal & König - Das Duell auf der offiziellen Seite des Autors www.michaelschacht.net zum Herunterladen bereit.

Weitere polnische Materialien zu Spielen von Michael Schacht werden wir in unserem Download-Bereich verlinken.

Tu i ówdzie: Wiewiórkowy czwartek i gość z Niemiec

21.04.2009

W zeszłym tygodniu dostałem nagle maila od Andreasa Buhlmanna, redaktora naczelnego popularnego niemieckiego serwisu o grach planszowych Cliquenabend.de, z którym współpracowaliśmy przed ostatnimi targami w Essen przygotowując niemieckojęzyczne informacje prasowe dla naszych wydawnictw. Andreas prosił o zaaranżowanie spotkania przy planszówkach, bo akurat był służbowo kilka dni w okolicach Poznania.

Ja niestety do Poznania mam kawałek drogi, w środku tygodnia tym bardziej żadnych szans się wybrać. Naszej Britty też akurat nie było w Polsce. "Podrzuciłem" więc Andreasa Kasi "Squirrel". Muszę powiedzieć, że trzeba Kasię podziwiać za jej odwagę i gościnność. Nie spędziłem więcej niż 10 minut na gadu-gadu, a już mogłem zakomunikować Andreasowi, że mam go gdzie wysłać. Byłem pod wrażeniem, on zresztą też.

Andreas o swoich planszówkowych przygodach w Polsce opowiedział właśnie dzisiaj na Cliquenabend - po angielsku i po niemiecku - jakby w podziękowaniu dla poznańskich współgraczy. Nawiasem mówiąc Squirrel też napisała krótką notatkę o tym wieczorze okraszoną wideo, a na stronie Gramajdy obejrzeć można minigalerię zdjęć z Andreasem w roli głównej.

Gramajdo, może teraz wy nam wymyślicie jakiś konwent - i to międzynarodowy. Doświadczenie już przecież macie...

Tu i ówdzie: Witamy Phalanx Games Polska

Phalanx Games Polska Sp. z o.o. to powstała 21 kwietnia br. spółka będąca członkiem europejskiej rodziny wydawniczej Phalanx Games.

Gry Phalanx Games to pozycje o dobrej renomie, dzięki przemyślanym zasadom, bardzo wysokiemu poziomowi wydawniczemu oraz przystępnym cenom. W 2008 roku Phalanx Games zaprosiła do współpracy Martina Wallace, cenionego autora gier planszowych. Dzięki temu w ofercie Phalanx Games na 2009 rok pojawi się wiele doskonałych gier: Steam, Rise of Empires, Automobile i inne.

Za pośrednictwem Phalanx Games Polska firma Phalanx Games wychodzi naprzeciw polskim podmiotom gospodarczym, które handlują grami planszowymi. Poczynając od gry Steam, każda kolejna nowość Phalanx Games znajdzie się w ofercie Phalanx Games Polska wraz z profesjonalnie wydaną instrukcją w języku polskim oraz w konkurencyjnej cenie.

Pierwszą przygotowywaną przez Phalanx Games Polska na polski rynek grą Phalanx Games jest doskonała pozycja autorstwa Martina Wallace – Steam – Rails to Riches. Premiera została wyznaczona na początek maja 2009 r.

Największy hit Martina Wallace'a (autora m.in.: Brass, Struggle of Empires, Runebound) powraca w nowej, trzeciej edycji!

Grający w Steam wcielają się w rolę wielkich przedsiębiorców z początków ery kolei żelaznych. Zadaniem graczy jest zbudowanie sieci linii kolejowych, dzięki którym będą mogli realizować zlecenia na przewóz towarów pomiędzy miastami. Oprócz rozwoju własnych linii kolejowych gracze mogą inwestować w jakość obsługującego je taboru szynowego, a także wspomagać rozwój miast, by te dostarczały ich przedsiębiorstwom dodatkowych zleceń.

Za przewożone pomiędzy miastami towary gracze otrzymują pieniądze lub punkty zwycięstwa. Muszą zatem bilansować pomiędzy koniecznością dalszych inwestycji i rozwoju, a potrzebą zdobywania punktów zwycięstwa, które umożliwią wygranie gry.

Obie strony planszy do Steam są zadrukowane pięknymi, kolorowymi mapami. Pierwsza z nich przedstawia obszar wschodniego wybrzeża USA i Kanady, druga – zagłębia Ruhry. Mapa amerykańska sprawdza się najlepiej w rozgrywce dla 3-4 graczy, natomiast mapa europejska przy 4-5 osobach. W pudełku gry znajdują się dodatkowo komponenty dla szóstego gracza, które mogą być użyte w chwili dołączenia do gry jednego z już wydanych lub planowanych dodatków. Co więcej, zasady gry są podzielone na dwie części – podstawową i standardową. Dzięki takiemu rozwiązaniu nowi gracze z łatwością wejdą w świat gry, natomiast ci bardziej doświadczeni będą mogli od razu korzystać z jej bogatszej, pełnej wersji.

Tu i ówdzie: Letni Festiwal Gier w Nowym Sączu

18.04.2009

Kolejne spotkanie z planszówkami czeka nas na południu Polski. Tym razem do miast w których odbywają się konwenty dołącza Nowy Sącz. W dniach 3-5 lipca tego roku odbędzie sie tam Festiwal Gier FAIR PLAY. Impreza stawia sobie za cel popularyzację nowoczesnych gier planszowych, karcianych i bitewnych. Interesująca jest też inspiracja organizatorów, którzy wzorują się na najstarszym na świecie Międzynarodowym Festiwalu Gier jaki odbywa się od 23 lat w Cannes.

Kolejny raz, po Festiwalu w Brzegu, impreza planszówkowa będzie gościć w jakże zaszczytnym miejscu, jakim jest Ratusz Miejski. Nie będzie to też jedyne miejsce festiwalowe, ponieważ ze względu na rozmach imprezy część programu odbędzie się w innych częściach miasta.

Z programem imprezy oraz innymi niezbędnymi informacjami, możecie zapoznać się na oficjalnej stronie festiwalu.

Redakcja Spiellust.net życzy organizatorom dużej frekwencji i niech wszyscy planszomaniacy postawią swój znacznik na planszówkowej mapie Polski w Nowym Sączu.

Tu i ówdzie: Spotkanie autorów w Göttingen i stypendium dla młodych autorów

15.04.2009

W dniach 6 i 7 czerwca 2009 roku w Göttingen (Niemcy, 406 km od przejścia granicznego Słubice/Frankfurt nad Odrą) odbędzie się 28. Spieleautoren-Treffen Göttingen 2009. Jest to spotkanie kierowane przede wszystkim do autorów gier (zarówno tych początkujących jak i tych już znanych) oraz małych wydawnictw, ale także do krytyków, redaktorów wydawnictw, redaktorów czasopism branżowych i innych zainteresowanych. Spotkania autorów w Göttingen – historycznie patrząc pierwszą tego rodzaju imprezę w Niemczech - organizuje od wielu lat Reinhold Wittig. Nadchodzącą edycję wesprze także Wydział Kultury miasta Göttingen.

W trakcie spotkania autorzy mają okazję zaprezentować swoje prototypy zainteresowanej publiczności (w tym oczywiście przedstawicielom wydawnictw). Ten punkt programu rozwiązano Göttingen w ten sposób, że każdy autor dostaje do dyspozycji własny stolik. Z powodu sporej renomy spotkania dość ciężko jest co prawda przywabić do siebie przedstawicieli wydawnictw do – ale to autorów wcale nie zraża, najważniejsze, że jest okazja spróbować.

Oprócz prezentacji nowych gier w programie spotkania przewidziane jest zawsze kilka prezentacji i warsztatów. W tym roku będą to: prezentacja niemieckiej organizacji autorów gier Spiele-Autoren-Zunft (SAZ), prezentacja wydawnictw oraz workshop dotyczący mini gier dodawanych do magazynu Spielbox: Spiele im Heft.

W trakcie 28. Spieleautoren-Treffen Göttingen 2009 ogłoszony zostanie też wynik 21. edycji popularnego konkursu dla autorów - Wettbewerb für Spieleautoren organizowanego przez Hippodice Spieleclub e. V.

Ważnym i tradycyjnym już punktem programu jest przyznanie nagrody-stypendium dla przyszłego autora gier, tzw. Spieleautoren-Stipendium 2009. Stypendium to przyznaje corocznie jury Spiel des Jahres autorowi, który nie wydał jeszcze żadnej gry. Nagroda ta ma charakter inwestycji w talent początkującego projektanta gier. Dostaje on do dyspozycji 3000 euro na pokrycie kosztów podróżny, noclegów i wyżywienia w trakcie czterotygodniowej praktyki. Po jednym tygodniu będzie mógł spędzić i obserwować działanie branży w dużym oraz małym wydawnictwie, w fachowym sklepie z grami i u uznanego autora. Co ważne dla nas, o stypendium to mogą się ubiegać także autorzy zagraniczni, wymagana jest jednak dobra znajomość języka niemieckiego. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że nie ma możliwości rezygnacji z którejkolwiek fazy praktyki. Jeśli jednak ktoś z Polski chciałby zacząć udany start w branżę gier, powinien przynajmniej spróbować. Należy wtedy do 18 maja (decyduje data wpływu dokumentów, nie data stempla pocztowego) wysłać zgłoszenie na specjalnym formularzu. Zgłoszenie zawierać powinno m.in. krótki opis dwóch gier, które autor gotów jest zaprezentować w Göttingen.

Wracając do samego spotkania autorów: Zgłoszenia udziału w spotkaniu przyjmowane są pocztą także do 18 maja. Opłata za wstęp wynosi symboliczne 10 euro od osoby, płatne po przybyciu. Organizatorzy mieli oryginalny pomysł na bilety wstępu - co roku goście otrzymują przy przybyciu wisiorek-zwierzę na rzemyku. W tym roku będzie to kameleon wykonany w orzechu Makalani przez plemię San z północy Namibii.

Więcej informacji o spotkaniu i o konkursie stypendialnym przeczytać można na stronie magazynu Autor & Spiel. Gdyby któryś z naszych czytelników był zainteresowany (prywatnie czy zawodowo) udziałem w 28. Spieleautoren-Treffen Göttingen 2009 i potrzebował bardziej szczegółowych informacji, chętnie – oczywiście w miarę możliwości – służę pomocą. Pytania kierować można przez system komentarzy lub na adres mailowy (link Kontakt u góry strony).

Tu i ówdzie: Na horyzoncie 3. edycja Gratislavii

12.04.2009

Już po raz trzeci organizatorzy Wrocławskiego Festiwalu Gier Planszowych Gratislavia zapraszają Wrocławian i gości z całej Polski, aby spędzili weekend w gronie rodziny i przyjaciół, bawiąc się pośród ponad stu nowoczesnych gier towarzyskich.

Organizatorzy przygotowali wiele atrakcji zarówno dla dzieci, jak i dorosłych uczestników festiwalu, w tym także konkursy z nagrodami. Po raz pierwszy w historii festiwalu dojdzie na nim do ogłoszenia wyników konkursu nagrody „Gra Roku 2009”.

Ponieważ wstęp na festiwal jest wolny, wystarczy tylko trochę chęci, aby rozpocząć wspaniałą przygodę z grami planszowymi! Grono obeznanych z regułami wielu różnorodnych tematycznie gier wolontariuszy chętnie zaproponuje i wytłumaczy odpowiedni tytuł.

Jesteśmy pewni, że żaden z uczestników Festiwalu nie będzie zawiedziony, a wielu zaskoczy fakt, jakiej satysfakcji może dostarczyć ta interesująca forma spędzania wolnego czasu. Nie wątpi w to prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz, który udzielił imprezie honorowego patronatu.

Termin:
25 kwietnia 2009, sobota godzina 10:00 – 20:00
26 kwietnia 2009, niedziela godzina 10:00 – 18:00

Miejsce:
Instytut Matematyczny Uniwersytetu Wrocławskiego
pl. Grunwaldzki 2/4

Organizator:
Klub Gier Planszowych „Koloseum”

WSTĘP WOLNY

PROGRAM IMPREZY

Sobota:
10:00 – 20:00 Wielka Wrocławska (konkurs na największą liczbę wygranych gier)
12:00 Konkurs „Hej! To moja ryba!”
13:00 Konkurs „Rush Hour”
15:30 Konkurs „Hooop” !
19:00 Wręczenie nagrody GRA ROKU 2008

Niedziela:
10:00 – 16:00 Turniej „GIGAMICA”
10:00 -16:00 Wielka Wrocławska
12:00 Konkurs „Hooop” !
14:00 Turniej „Pitchcar”
15:00 Konkurs „Pentago”
17:00 Wręczenie nagród za Wielką Wrocławską

więcej informacji na stronie organizatora festiwalu:
http://www.gratislavia.blogspot.com/

Tu i ówdzie: Gra Roku 2009 - tylko kilka dni do końca głosowania

09.04.2009

Już tylko kilka dni zostało do zakończenia głosowania na nagrodę Gra Roku 2009. Kapituła Konkursu w tajnym głosowaniu wybrała już 5 finalistów - jedna z tych gier otrzyma tytuł Gra Roku 2009.

Tymczasem, na stronie konkursu odbywa się otwarte głosowanie na Grę Roku 2009 - Wyróżnienie Graczy. Trwa ono tylko do 15 kwietnia i do tego dnia każdy zainteresowany może oddać głos na swoje 3 ulubione gry. Wyniki zostaną ogłoszone w czasie konwentu Gratislavia (Wrocław), w dniach 25-26 kwietnia.

Wciąż jest czas, aby zapoznać się bliżej z listą gier zakwalifikowanych do konkursu, szczególnie że sprzyja temu zbliżający się długi, świąteczny weekend.

źródło: informacja prasowa

Planeta HABA [3/5]: Po skarby, gotowi, start! (Auf die Schätze, fertig, los!)

[1/5] [2/5] [3/5] [4/5] [5/5]

Wokół planszy przedstawiającej tropikalną wyspę gromadzą się dzielni poszukiwacze skarbów. Każdy z nich pragnie odnaleźć słynny skarb osławionego awanturnika Szablozębego. Sprawa nie jest jednak taka prosta, poszukiwaczy czekać będzie szereg zadań i łamigłówek, które obmyślił Szablozęby, aby zabezpieczyć swoje cenne zdobycze przed takimi właśnie sprytnymi odkrywcami.

W grze Auf die Schätze, fertig, los! (Po skarby, gotowi, start!) tura każdego z graczy trwa co najwyżej tyle czasu, ile potrzeba aby przesypał się piasek w malutkiej klepsydrze. Mały poszukiwacz odkrywa kolejne karty i rozwiązuje przedstawione na nich zadania. Po rozwiązaniu zadania, odkłada przed sobą zawierającą je kartę, zdobywając w ten sposób wskazaną w dolnym lewym rogu ilość złotych monet. Może potem od razu odkryć nową kartę i zmierzyć się z następnym poleceniem lub spasować. A spasować w odpowiednim momencie to w tej grze taka sama sztuka, jak rozwiązanie możliwie największej liczby zadań w ograniczonym czasie – kto przeceni swoje możliwości i zdolności, to znaczy nie zmieści się z ostatnim odkrytym zadaniem w czasie tury, traci wszystkie zdobyte dotąd w trakcie jej trwania karty. Grę wygrywa ten, kto po trzech rundach zbierze najwięcej złotych monet, za rozwiązane przez siebie zadania.

W Auf die Schätze, fertig, los! znajdziemy 7 różnych rodzajów zadań na w sumie 120 kartach, a konkretnie:
  • Moneta na szczęście: Po odkryciu tej karty nie trzeba wykonywać żadnego zadania. Gracz po prostu odkłada kartę przed sobą.
  • Rzuty kostką: Do tego zadania używa się specjalnej kostki, na której ściankach umieszczono różne symbole, które mają swoje odpowiedniki na kartach zadań. Gracz musi najszybciej jak się da wyrzucić na kostce symbol wskazany na odkrytej karcie.
  • Memory poszukiwacza skarbów: Przy tym zadaniu dzieci używają 8 okrągłych żetonów, które kładzie się przed grą zakryte na środku planszy. Odkrywając zawsze tylko 2 żetony, gracz musi odnaleźć 2 takie same skarby.
  • Zwierzęca pantomima: Tutaj gracz musi naśladować jedno z 3 przedstawionych na kartach tego zadania zwierząt: słonia, małpę lub papugę.
  • Zbuduj wieżę: To zadanie polega na zbudowaniu z kolorowych klocków, przedstawionej na karcie. Zależnie od stopnia trudności wieży karty tego zadania mają różną wartość punktową.
  • Przestaw zwierzęta: Do tego i następnego zadania używa się 4 drewnianych figur zwierząt. W czasie gry zwierzęta te stoją w rogach planszy, ponumerowanych od 1 do 4. Po odkryciu karty tego zadania gracz musi ustawić każde zwierzę w rogu oznaczonym odpowiednią cyfrą, zgodnie ze wzorem podanym w zadaniu
  • Chwyć zwierzę to zadanie dla wszystkich graczy. Kto pierwszy chwyci zwierzę przedstawione na karcie, zdobywa ją dla siebie.
Tyle różnorodnych zadań i przerażająco spora talia kart, to na pierwszy rzut oka dużo jak na grę dla dzieci, tym bardziej, że do płynnej gry konieczne jest opanowanie przez małych graczy osobnych zasad rządzących każdym z tych poleceń. W rzeczywistości jednak problemu nie ma, wystarczy dostosować trudność gry do możliwości dzieci, przez odsortowanie niektórych kart. Można zatem zacząć zabawę przy znacznie ograniczonym zestawie poleceń i dopiero stopniowo wprowadzać kolejne zadania do talii. Może to mieć tą zaletę, że Auf die Schätze, fertig, los! będzie się stawała dla dzieciaków stopniowo coraz większym i coraz ciekawszym wyzwaniem.

My z naszymi przedszkolakami zaczęliśmy od razu z kompletną talią – trochę ze względu na moje ograniczone ostatnio możliwości czasowe, a trochę dlatego, że chciałem sprawdzić, czy autor i wydawnictwo nie przesadzili, tzn. czy gra nie jest jednak nieco zbyt trudna jak na grę dla dzieci. I z ulgą mogę dziś napisać, że za trudna nie jest – już po jednej, dwóch rozgrywkach dzieciaki bez żadnej podpowiedzi ze strony dorosłych sprawnie identyfikowały zadanie zilustrowane na karcie. Z powodu różnorodności kart zatem większych przestojów w grze nie było. Paradoksalnie spowalnia grę raczej element, który powinien ją dynamizować - tzn. klepsydra. Gdy mniej odważne dziecko spasuje zbyt wcześnie, nie pozostaje nic innego jak odczekać chwilkę, aż czas przeznaczony na turę tego dziecka minie. O tym, że dzieciaki żądne kolejnych punktów są raczej niecierpliwe, nie muszę chyba wspominać. Problemowi można w jakiś sposób zaradzić, dopingując gracza, który chce spasować zbyt szybko. Mogą to zrobić same dzieci, a jeszcze lepiej, gdy nad przebiegiem tur graczy czuwa dorosły.

W ocenie pani Joli, nauczycielki tej grupy sześciolatków, których grze się przyglądałem, Auf die Schätze, fertig, los! w świetny sposób wspiera rozwój dziecka, szczególnie koordynację ruchową i orientację we własnym ciele (Zwierzęca pantomima), koordynację oko-ręka (Przestaw zwierzęta) oraz refleks (Chwyć zwierzę). Przy okazji dzieci ćwiczą też rozpoznawanie kolorów i odtwarzanie wzorów (Zbuduj wieżę) oraz rozpoznawanie symboli obrazkowych i liczbowych (Przestaw zwierzęta, Rzuty kostką). Dziecko uczy się w najbardziej wydajny i przyjemny dla niego sposób – to znaczy bawiąc się.

Na koniec kilka słów komentarza na temat wykonania gry. Tutaj grze nic w zasadzie zarzucić nie można. Ładne, czytelne, optymistyczne i wzbudzające ciekawość dziecka ilustracje oraz dobrej jakości materiały to w grach wydawnictwa HABA właściwie standard. Poza plastikową klepsydrą wszystkie elementy gry wykonano z kartonu i drewna. Wszystko jest pomyślane jakby konkretnie pod rączkę i oko dziecka. Drewniane zwierzęta i klocki ładnie i jednoznacznie pomalowane i wystarczająco duże. Poręczne i czytelne karty. Z tymi ostatnimi jest niestety zwyczajny problem, tzn. w przeciwieństwie do pozostałych elementów gry nie będą takie trwałe. Z jednej strony dobrze, że karty są tak dużych rozmiarów, dzięki temu dziecko łatwiej odczyta ilustrację, z drugiej jednak w tej grze dziecko działa pod presją czasu, nie ma więc co wymagać od niego ostrożnego obchodzenia się z kartami. Te w nieprawnych rączkach siłą rzeczy się pogniotą. Dlatego, jeśli ktoś z Was chciałby w przyszłości odsprzedać zakupione Auf die Schätze, fertig, los! i w ten sposób odzyskać część pieniędzy zainwestowanych w grę, powinien sam odkrywać karty dla młodszych graczy.

Zresztą nie bardzo wyobrażam sobie rozgrywanie tak bardzo dynamicznej i emocjonującej gry bez obecności przy stole osoby dorosłej. Jak przy wielu grach edukacyjnych i rozwojowych, także i tutaj nie ma się co nastawiać, że „kupię, a bawić się będzie samo”. Auf die Schätze, fertig, los! jest dla mnie przykładem gry, która - przy całym swoim sympatycznym pomyśle na dobrą zabawę – wręcz wymaga osoby, która by pilnowała przebiegu gry, przestrzegania jej zasad, motywowała małych graczy, a na koniec wreszcie… podliczyła ilość złotych monet na zdobytych przez nich kartach zadań.


Vielen Dank an Habermaaß GmbH
für die freundliche Bereitstellung des Rezensionsexemplars.
Dziękujemy wydawcy gry, firmie Habermaaß GmbH
za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


EduPunktometr Spiellusta

ocena ogólna: 8/10
wykonanie gry: 10/10
stosunek cena do jakości: 8/10 ( Spiele-Offensive.de 21,99 €, na życzenie klienta grę sprowadzi sklep Rebel.pl - orientacyjna cena 111 PLN)


Podstawowe informacje o grze:

tytuł: Auf die Schätze, fertig, los!
Liczba graczy: 2 - 4 osoby
Wiek: od 4 - 99 lat
Czas gry: ok. 15 -20 min
Wydawca: HABA (Habermaaß GmbH)
Projektant: Roberto Fraga
Instrukcja: niemiecka, angielska, francuska, niderlandzka, włoska

Zawartość pudełka:
* 1 plansza
* 4 drewniane figurki zwierząt ( żyrafa, krokodyl, nosorożec, zebra)
* 6 kolorowych klocków (2 czerwone, 2 niebieskie, 2 żółte)
* 120 kart
* 8 okrągłych żetonów skarbów
* 1 kostka z symbolami
* 1 klepsydra
* instrukcja do gry


Przeczytaj także!!!

Autor Auf die Schätze, fertig, los!, Roberto Fraga, ma już w swojej karierze wiele udanych tytułów, w tym sporo gier dla dzieci i gier rodzinnych. Na naszym blogu jest Auf die Schätze, fertig, los! pierwszą recenzowaną grą tego autora, nie pierwszą jednak recenzowaną w polskim internecie. Redakcja zaprzyjaźnionej z nami Krainy Gier – szczególnie uiek – to niemal mały fanklub Fragi i autorzy kilku recenzji planszówkowych dzieł tego hiszpańskiego autora. Do tekstów tych dotrzecie, podążając za podanymi tutaj linkami. Proszę zwrócić uwagę szczególnie na dwa tytuły: Dschungelschatz to gra, na której koncepcie autor oparł Auf die Schätze, fertig, los!, a Detektyw Kroko to jedna z trzech gier Fragi wydana w Polsce. W edycji Trefla ta niewielka karcianka ma też niewielką cenę.
Auf die Schätze, fertig, los! na BGG

Deutsches Résumé

Um das quadratische Spielbrett herum, das eine Tropeninsel darstellt, wo die Schätze von Säbelzahn verdeckt sein sollen, geht es beim Spiel "Auf die Schätze fertig los!" ganz schön turbulent. Nur so viel Zeit, wie es wenig Sand in einer kleinen Sanduhr gibt, hat der kleine Spieler, um Goldmünzen zu sammeln - und das durch geschicktes Lösen verschiedener Aufgaben. Er deckt Aufgabenkarten vom Stapel auf und folgt den aufgezeichneten Anweisungen. Hat er die Aufgabe einer Karte gelöst, darf er sich diese Karte nehmen und entweder eine neue aufdecken oder auch passen. Passen ist dabei fast genauso wichtig wie Kartensammeln, denn wer sich für eine Aufgabe entscheidet, sie aber dann nicht rechtzeitig schafft, muss alle in der Runde gewonnenen Aufgabenkarten abgeben.

Von den Aufgaben gibt es in dem Spiel 7 Arten. Damit werden auch unterschiedliche Fähigkeiten gefördert, z.B. Merkfähigkeit, Reaktionsvermögen oder verschiedene Motorikarten. Es seien hier exemplarisch 4 Aufgaben kurz erwähnt. Bei 'Tiere schnappen', versuchen alle Kinder, am schnellsten eine der 4 hölzernen Tierfiguren auf dem Spielplan zu fangen. Dies ist die einzige Aufgabe im Spiel, die alle und nicht nur den aktiven Spieler einbezieht – ein geschickter Trick, die Konzentration der Spieler wach zu halten. Bei 'Schatz-Memo' müssen auf dem Spielplan 2 gleiche Schatzplättchen aufgedeckt werden, so wird das Gedächtnis geübt. Viel Freude bereitet den Kindern 'Tierpantomime', wo sie den Papagei, den Affen oder den Elefanten nachahmen müssen, und zwar mit Gestik und Geräuschen. Anfangs ist man zwar mit dem eigenem Körper etwas unbeholfen, doch schnell gehorchen Arme und Hände den Wünschen der jungen Spieler, so dass man sich schon bald mit der Karte belohnen darf. Sehr kreativ und bei den Kindern beliebt ist die Aufgabe 'Türme bauen'. Mit handlichen farbigen Bausteinen aus Holz sind hier nach dem vorgegebenen Muster Konstruktionen zu bilden.

7 Arten von Aufgaben für so ein Kinderspiel - ist das nicht allzu viel? Wie merken sich denn die Spieler auf einmal all die Regeln für einzelne Aufgaben? - Das müssen sie gar nicht tun. Wie bei vielen Spielen von HABA gibt es auch hier eine Prise Flexibilität. Anfangs einfach einen Teil der Karten aussortieren und bei späteren Partien neue Aufgaben dazugeben. Bei uns im Kindergarten haben wir es sogar gleich mit allen Aufgaben geschafft. Es dauerte natürlich eine oder zwei Partien, bis die Kinder alle Regeln beherrscht hatten, aber das Spiel stockte deswegen nicht so besonders. Viel störender sind die Momente, wenn ein scheues Kind passt, wenn der Sand noch kaum durch die Sanduhr gelaufen ist. Da gafft die gesamte Runde ungeduldig das Ding an, bis die Uhr wieder "eingestellt" wird. Na ja, nicht so schlimm, die meisten Kids sind doch eher gierig (nach den Siegpunkten) und man kann so einen Angsthasen immer etwas aufmuntern.

Hauptsache, das Spiel macht Spaß. Nach drei Durchgängen hat schon jedes Kind - trotz aller Schwierigkeiten - bestimmt ein Stapelchen Karten vor sich. Nun ist die Hilfe des Erwachsenen gefragt, die Werte auf den Münzen müssen addiert werden, damit die Kleinen wissen, wer gewonnen hat. Und bitte nicht wundern, wenn die Kinder gleich die nächste Partie verlangen. Bei Auf die Schätze fertig los! ist es einfach so.

Résumé: pomimo

Tu i ówdzie: Nakład Fasolek na wyczerpaniu

07.04.2009

Nakład polskiego wydania Fasolek jest już na wyczerpaniu. Okazało się, że gra dobrze przyjęła się nad Wisłą i grono miłośników „handlu fasolą” cały czas rośnie.
Kiedy podpisywaliśmy umowę licencyjną na polską edycję Fasolek, spodziewaliśmy się, że gra na dobre zagości się na naszym rynku. W końcu nie bez powodu została ona do dzisiaj wydana w kilkunastu wersjach językowej (w tym koreańskiej), a w samych Niemczech sprzedała się w ilości ponad 800 000 egzemplarzy.
– mówi Tomasz Bąk, współwłaściciel G3.

Duża popularność tej karcianej gry stworzonej przez Uwe Rosenberga jest niewątpliwie dla wydawcy powodem do dumy, jednak czy nie należy się obawiać, że w Polsce zabraknie Fasolek? Jak wyjaśnia Sergiusz Kowalczyk, współwłaściciel G3:
Ilość egzemplarzy polskiej edycji Fasolek, które mamy w magazynie maleje z każdym dniem. Na szczęście już podjęliśmy działania, aby wydrukować kolejny nakład gry, dzięki czemu gracze nie powinni odczuć braku gry na rynku.
Co ciekawe, mimo niekorzystnej sytuacji finansowej, wydawnictwu G3 udało się wynegocjować bardzo atrakcyjne warunki dodruku, dzięki czemu sugerowana cena detaliczna Fasolek ulegnie tylko nieznacznej zmianie z 37 na 38zł. Jednak na tym nie koniec dobrych wiadomości! Sergiusz Kowalczyk uchyla rąbka tajemnicy:
Pamiętając uwagi dotyczące instrukcji chcemy przygotować jej nowszą wersję, w której uwzględnione zostaną wszystkie głosy krytyczne. Jednak czekamy na ostateczną informację z Niemiec odnośnie możliwości zamiany klisz, na podstawie których drukowana jest instrukcja. Mając jednak na uwadze wspaniałą współpracę z firmą Amigo zakładam, że nie będzie stanowiło to większego problemu.
Na dodruku Fasolek nie kończą się plany wydawnicze G3 na bieżący rok. W ofercie tego konińskiego wydawnictwa pojawi się w 2009 kilka nowych gier, które powinny trafić w gusta różnych grup graczy.

źródło: informacja prasowa, G3

Tu i ówdzie: Zooloretto na iPhone'a i iPoda

03.04.2009

Diesen Artikel auf Deutsch lesen.

Firma SpinBottle Games wspólnie z wydawnictwem Abacusspiele wypuści na rynek Zooloretto w wersji na iPhone'a i iPod touch'a.

W cyfrowej wersji tej bardzo popularnej gry dostępne będą następujące funkcje:
  • Gracz będzie mógł przesuwać zwierzęta i stoiska handlowe oraz ustawiać je w swoim zoo używając ekranu dotykowego.
  • Dzięki suwakowi gracz będzie miał łatwy widok na własne zoo oraz na zoo przeciwników.
  • Gracz będzie mógł w przyszłości dokupić nowych przeciwników i dodatki do gry, w wygodny sposób przechodząc z aplikacji bezpośrednio do sklepu.
  • Gracz będzie miał możliwość wyboru tła muzycznego, a także włączenia w tle własnego podkładu.
  • Zoolloretto zostanie wzbogacone o widok 3D zoo, zwierząt i stoisk handlowych.
  • Animacje i odgłosy zwierząt pozwolą grającym poczuć się jak w prawdziwym zoo.
  • Do aplikacji dodana zostanie encyklopedia zawierająca informacje o wszystkich występujących w grze zwierzętach.
  • Zaprogramowana zostanie możliwość gry z komputerem i z żywymi przeciwnikami.
Zooloretto w wersji cyfrowej powinno pojawić się w sklepie AppStore jeszcze w kwietniu 2009 . Planowane są już wersje gry na kolejne platformy.



przykładowe zrzuty ekranowe

źródło: informacja prasowa, Michael Schacht

Hier und da: Zooloretto für iPhone und iPod

Przeczytaj ten artykuł po polsku.

SpinBottle Games veröffentlicht gemeinsam mit Abacusspiele die digitalisierte Brettspielumsetung zu Zooloretto dem "Spiel des Jahres 2007" auf dem iPhone/iPod touch.

Die iPhone Umsetzung bietet folgende Spielfunktionen:
  • Benutze den Touchscreen um Tiere und Verkaufsstände über den Bildschirm zu ziehen und in deinem Zoo zu platzieren.
  • Ein ”Rollo" das du von oben herunterziehen kannst, bietet dir eine tolle Übersicht über deinen und die Zoos deiner Mitspieler.
  • Verwende Geldaktionen um Tiere oder Verkaufsstände zu kaufen, verkaufen, innerhalb deines Zoos zu versetzen oder deinen Zoo erweitern
  • Schalte neue Gegner und zukünftige Add-Ons im integrierten Shop frei
  • Höre deine eigene oder die atmosphärische Spielmusik
  • 3D-Ansicht der Zoos, Tiere und Verkaufsstände
  • Animationen der Tiere und Tiergeräusche lassen dich mitten in einen Zoo eintauchen
  • Erfahre Interessantes zu allen Tieren im Spiel in der Enzyklopädie
  • Spiele gegen Computerspieler oder gegen bis zu 4 andere Spieler im Pass'n Play
Die Veröffentlichung ist noch im April 2009 in Apple's AppStore vorgesehen. Weitere Plattformen sind in Vorbereitung.



Screenshots

Quelle: Presseinfo, Michael Schacht

Tu i ówdzie: Nowe wydawnictwo Hobbity wyda grę Dixit

02.04.2009

Na naszym rynku powstało nowe wydawnictwo Hobbity, z siedzibą w Nowym Sączu. Pierwszym tytułem w programie Hobbity będzie gra Dixit, wydana na licencji francuskiego wydawnictwa Libellud.

Dixit to słowna gra wyobraźni. Ta perełka wśród gier planszowych została laureatem Nagrody Gra Roku 2009 we Francji, przyznawanej na Międzynarodowym Festiwalu Gier w Cannes. To gra skojarzeń pełna poezji, pod wpływem której pozostajemy od pierwszego rzutu oka na pudełko. Każda ilustracja to klucz otwierający drzwi do krainy wyobraźni. Dixit to gra inteligentna, przystępna dla wszystkich, wzbogacająca człowieka...

Autorem gry jest Jean-Louis Roubira, lekarz pracujący w szpitalu w Poitiers z młodymi pacjentami przezywającymi trudności w środowisku szkolnym i poza nim. W 2007 roku gra była przedmiotem badań, które przeprowadzono na grupie nastoletnich pacjentów z objawami zaburzeń osobowości. Po kliku rozgrywkach zaobserwowano u nich znaczną poprawę formułowanych wypowiedzi oraz relacji z innymi. Gra może być zatem doskonałym narzędziem pedagogicznym i terapeutycznym.

Aż 84 pięknie ilustrowane karty, serce gry, to efekt półrocznej pracy - znanej we Francji paryskiej ilustartorki Marie Cardouat. Jej kolorowe ilustracje emanują ciepłem i świeżością, jakby były ze świata na pograniczu marzeń i snów.

Dixit to gra dla 3-6 graczy w wieku od 8 lat. Czas rozgrywki to ok. 30 minut. Premiera polskiej edycji gry planowana jest na początek czerwca. Ze względu na wahania kursów walut, wydawnictwo na razie powstrzymuje się od informowania o planowanej cenie.

źródło: wydawnictwo Hobbity

Related Posts with Thumbnails