Havana - tylko rumu brak

13.12.2009

Premiera gry Havana na tegorocznych targach w Essen przeszłaby dla mnie praktycznie niezauważalnie, gdyby nie uprzejmość wydawnictwa eggertspiele, które podarowało naszej redakcji 2 egzemplarze tej gry. Aktualny program eggertspiele leży zresztą dużo bardziej w obszarze zainteresowań pomimo, który miał okazję śledzić na bieżąco powstawanie obu essenowych tytułów wydawnictwa, Havany i Machtspiele. Havaną był oczarowany już gdy przeczytał szkic instrukcji. Podobno nawet konsultowano z nim szatę graficzną pudełka. Eggertspiele skorzystało też z pośrednictwa Spiellust.net i kontaktowało się z kilkoma polskimi wydawnictwami. Co i czy coś z tych kontaktów się urodzi, czas pokaże. Tymczasem ja - korzystając z dobrych kontaktów naszej redakcji z wydawnictwem – postanowiłem sprawdzić, czy przypadkiem brak Havany na na mojej liście zakupów nie był błędem.


Już to gdzieś widziałem ...

Mimo że staram się w recenzjach nie porównywać gier, tu muszę zrobić wyjątek. Nie da się bowiem, dostając do ręki pudełko Havany, nie przywołać porównania do Cuby. Cubę wraz z dodatkiem El Presidente posiadam i bardzo cenię. Gra, szczególnie jeśli chodzi o stworzony w niej klimat, jest doskonała, a to głównie dzięki grafikom Michaela Menzla. Identyczne grafiki odnajdziecie na elementach Havany - zaczynając od pudełka, przez żetony budynków, a na kartach kończąc. Nie wiem, czy to słuszny zabieg wydawniczy, bo poza oczywistym oszczędnościom z tego powodu (Menzel nie należy do najtańszych grafików), grę można pomylić jeśli nie z kolejnym dodatkiem do Cuby, to na pewno z grą o podobnym charakterze. A nic przecież bardziej mylnego. Są to dwie zupełnie inne gry! I choć klimat Cuby ponownie został w Havanie interesująco oddany, mnie ta wtórność i powielanie koncepcji nie przekonują.

Rzut okiem do pudełka

Te uwagi dotyczą oczywiście tylko oprawy graficznej gry, nie samej jakości wydania. Bo wykonanie Havany można ocenić jako bardzo dobre. Pudełko jest wąskie, nie nadmuchane zbytnio powietrzem. W środku znajdziemy przede wszystkim grube i trwałe żetony oraz karty, do których nie będziemy mieli zastrzeżeń. Poza tym pudełko zawiera woreczek do losowania, drewniane sześcianiki, monety i meeple. Instrukcja gry jest czytelna i zilustrowana przykładami, ale mimo wszystko pozostawia kilka wątpliwości związanych z użyciem kart, które wymagają bardzo szczegółowego omówienia jeszcze przed rozgrywką. Warto zresztą, zanim jeszcze zaczniemy zabawę, poświęcić kilka minut na skonsultowanie z wyjaśnieniami w instrukcji uproszczonych zapisów na kartach.


Proste jak cygaro

Wszyscy gracze otrzymują do dyspozycji identyczne zestawy 13 kart postaci. Karty te posiadają dwie cechy: wartość określoną cyfrą i opis możliwej do wykonania akcji. Dodatkowo wydawnictwo przygotowało dla każdego grającego dwie karty pomocy, które przy bardzo prostych zasadach są w zasadzie całkowicie zbędne. Zestaw gracza uzupełniają: 1 peso oraz losowo wyciągnięty z woreczka drewniany sześcianik, symbolizujący jakiś rodzaj materiału budowlanego.

Zestaw kart gracza

Na środku stołu, po wcześniejszym ich przetasowaniu, układa się w dwóch rzędach 12 żetonów budynków; reszta budynków stanowi zakryty stos. Pod budynkami wykłada się 4 peso i 3 losowo wyciągnięte materiały budowlane. Rozstawienie początkowe zabiera zaledwie chwilę i pozwala szybko rozpocząć rozgrywkę. Teraz każdy z graczy wybiera w tajemnicy dwie karty z własnej talii i układa je zakryte przed sobą. Po jednoczesnym ich obróceniu przez wszystkich graczy, każdy gracz układa obie karty jedna obok drugiej, tak aby ich wartości utworzyły dwucyfrową liczbę - mniejszą z obu możliwych. Od tego momentu gra dzieli się na rundy składające się z trzech kolejnych etapów.

Przeprowadzenie 2 akcji i pozyskiwanie budynków. Ten etap rundy wszyscy gracze rozgrywają w kolejności ustalonej za pomocą zestawionych przed nimi kart - rozpoczyna gracz, którego obie wyłożone karty tworzą najmniejszą liczbę. Przeprowadza on w dowolnej kolejności akcje, które wynikają z jego kart. W grze obowiązuje obowiązek wykonania akcji, chyba że treść karty mówi inaczej.

Następnie gracz może – oddając wymagane zasoby - nabyć jeden lub kilka żetonów budynków. W trakcie nabywania budynków, gracz może dokonać wymiany posiadanych zasobów, pozyskując jednego robotnika za 5 pesos lub jeden kolorowy materiał budowlany za 5 szarych (gruz, którego w woreczku jest najwięcej).

Takie wymiany mogą mieć spore znaczenie, tym bardziej, że możliwe do nabycia budynki to wyłącznie te, które zajmują skrajne pozycje w obu rzędach, czyli zawsze tylko cztery. Gdy w trakcie gry w którymś z rzędów pozostaną tylko dwa żetony, dobiera się cztery kolejne wkładając je pomiędzy te dwa, tworząc nowy rząd złożony z sześciu budynków.

Zaopatrzenie. Po zakończeniu pierwszego etapu rundy pulę ogólną na stole uzupełnia się o 3 pesos i 3 losowe materiały budowlane.

Nowe karty akcji. W ustalonej wcześniej kolejności, gracze wybierają kolejną (tym razem już tylko jedną) kartę z ręki, zakrywając (na razie rewersem do góry) jedną z wcześniej zagranych kart. Następnie wszyscy jednocześnie odrzucają zakrytą kartę, a po odkryciu nowo zagranej ponownie tworzą mniejszą z dwóch możliwych liczbę.

Wszystkie rundy przebiegają dokładnie w taki sam sposób - do momentu, w którym zależnie od ilości graczy, jeden z nich osiągnie wymaganą sumę punktów za nabyte budynki. Suma ta to przy 2/3/4 graczach odpowiednio 25/20/15 punktów.

Układ budynków i inne elemnty gry

Przy tych niewielu prostych zasadach niewątpliwie opłaci się zapoznać wcześniej z możliwościami, jakie oferują karty. Szczęśliwie często już same nazwy kart, jak na przykład „Złodziej pesos” czy „Poborca podatkowy” wystarczająco wyraziście sugerują ich funkcje. Wśród 13 kart gracza znajdą się i karty o neutralnym wpływie na innych oraz karty, które mają za zadanie osłabić przeciwników. Karty o niskich wartościach przynoszą mniej korzyści niż te o wyższych, ale pozwalają wcześniej rozgrywać akcje. Takich zależności odnajdziecie w Havanie kilka.


Gra zdecydowanie nie dla mnie

Mechanicznie gra funkcjonuje sprawnie, a początkowy paraliż decyzyjny szybko przeradza się w płynną rozgrywkę. Rozgrywka jest krótka i nie powinna przekroczyć 45 minut. Warto oczywiście – żeby tej płynności nie zaburzać - zaopatrzyć się w tłumaczenie kart, szczególnie jeśli do gry zasiadamy z osobami nie znającymi – w zależności od wersji posiadanej przez nas gry – języka niemieckiego lub angielskiego.

Mnie osobiście gra - mimo wielu jej pozytywnych cech - nie przekonuje. Nie bawię się przy niej dobrze, a rodzaj interakcji denerwuje mnie. W grze może ujawnić się schemat "wszyscy na jednego", co doprowadza do osłabiania pozycji danego gracza wcale nie dlatego, że innym się to opłaca, ale dlatego, że tak jest zabawniej. Mnie możliwość takiego wpływu innych graczy na ograniczanie moich ruchów mocno do gry zniechęca. Nie podoba mi się też chaos, który powoduje, że plan zakupu konkretnego budynku może zostać w łatwy sposób przekreślony przez szybko zmieniającą się sytuację na stole, szczególnie jeśli zebrane surowce na nic się nie przydadzą w nowym układzie dostępnych budowli. Pojawiające się losowo budynki o diametralnie różnych kosztach i różnicach punktowych – sprowadzają etap kupowania do brania po prostu tego, na co nas stać. Śledzenie ruchów innych graczy przy czterech osobach przychodzi z trudem, a rozgrywka często kończy się po prostu nieoczekiwanym jej zakończeniem przez jednego z graczy. Niewiele można na to poradzić, a przegrana tylko z powodu pecha w dociąganiu surowców zdarza się dosyć często. Zatem losowość przy dobieraniu surowców także nie jest tym elementem, który potrafiłby sprawić, że grę polubię.

Poza tym Havana słabo się skaluje. Rozgrywka w dwie osoby jest najbardziej przewidywalna i daje możliwość bardziej precyzyjnego planowania ruchów, ale z kolei ubożeje interakcja. Przy trzech czy czterech graczach interakcja przybiera na sile, za to wtedy wkrada się większy chaos i przyjemność płynąca z rozgrywki wcale się nie zwiększa.

Havana to zatem tytuł zdecydowanie nie dla mnie, choć jestem przekonany, że gra znajdzie fanów oczarowanych chociażby jej prostymi zasadami, lekkością rozgrywki, czy nowatorskim podejściem do ustalania kolejności w turze. Mnie nie przekonała, zwłaszcza, że jednym tchem wymienię wiele gier, które wyprzedzą Havanę w wyścigu na mój stół.

Zobacz też, co o grze sądzi Kinjiro (polskiego resume szukaj pod niemiecką recenzją)

Wir bedanken uns herzlich beim eggertspiele-Verlag
für die Bereitstellung eines Rezensionsexemplars.
Dziękujemy wydawnictwu eggertspiele
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.


Punktometr Spiellusta

ocena ogólna: 6/10
strategia / taktyka: 6/10
losowość: 8/10
interakcja: 7/10
wykonanie gry: 8/10
stosunek cena do jakości: 7/10 (Rebel.pl 109,95 PLN)

moja ocena dla "Havana" w serwisie BGG: 6

Podstawowe informacje o grze:

tytuł: Havana
Liczba graczy: 2 - 4
Wiek: od 10 lat
Czas gry: 30-45 min
Wydawca: eggertspiele
Projektant: Reinhard Staupe
Instrukcja: angielska (polskiej instrukcji żądaj od swojego sprzedawcy)

Zawartość pudełka:
* 80 znaczników materiałów budowlanych
* 40 znaczników gruzu
* 36 żetonów budynków
* 4 zestawy po 13 kart
* karty pomocy gracza
* 60 monet
* 15 robotników
* woreczek
* instrukcja

Havana na BGG

Deutsches Résumé

Da wir auf Spiellust.net auch eine deutsche Rezension von Havanna anbieten, lasse ich die Teile der polnischen Besprechung aus, die von den Regeln des Spiels handeln. Für wen Havanna immer noch kein Begriff ist, der sollte bitte auf keinen Fall die Lektüre des Textes von Kinjiro verpassen. Die übrigen wird sicher eher direkt die Meinung unseres polnischen Rezensenten zu dem Spiel interessieren.

Ein Stück kritischer als Kinjiro betrachtet woj_settlers Havanna. Ihm, der ein Fan von Cuba ist, gefällt zwar die graphische Gestaltung an sich gut, da es auf Cuba anspielt, doch dass Havanna dadurch Vergleiche zu jenem Spiel provoziert und gleichzeitig zweitrangig wirkt, findet er nicht mehr so gelungen.

Den Hauptgedanke aus woj_settlers' Rezension von Havanna kann man mit einem Satz zusammenfassen: "Es ist bestimmt kein Spiel für mich". Der Kontext der Aussage ist hier aber wichtig. Der Rezensent versteht sich definitiv eher als ein Vielspieler und bildet somit eigentlich nicht die Zielgruppe für so ein Produkt. Havanna ist eine leichte Strategiekost, die sich vor allem angenehm spielen lässt und einen interessanten Mechanismus für die Bestimmung der Spielerreihenfolge mit sich bringt. Kein Wunder also, dass Havanna für woj_settlers zu stark glücksbetont ist. Ließ sich noch in der 2er-Partie wirklich etwas einplanen und ausführen, wechselte die Situation auf dem Tisch in den Partien mit ab 3 Personen so schnell, dass der inzwischen mit Mühe gesammelte Baustoff einem plötzlich nichts mehr nützte. Woj_settlers störte auch die Art der Interaktion, zumal in seiner Spielergruppe oft die Spielweise "alle gegen einen" zu Stande kam, und das nicht deswegen, weil es sich für den Gegner gelohnt hätte, sondern es erschien ihnen so interessanter und komischer. Die Frage, die sich mir beim Lesen der Rezension stellte, ist folgende: Liegt die Schuld beim Spiel oder vielmehr am Charakter der Spielrunde? Und noch eine andere: Sollte man Havanna nicht eher als ein (immer noch leichtes) Taktikspiel denn als ein Strategiespiel wahrnehmen? Woj_settlers spielte das Spiel an und weiß nun gut, dass er es nicht mag. Er vergaß aber auch nicht zu betonen, dass Havanna (unter anderem wegen der Zugänglichkeit und Einfachheit der gut funktionierenden Regeln) bestimmt Fans für sich gewinnen kann.
Résumé: pomimo

2 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:

Wookie pisze...

fajna recenzja, ale gra rzeczywiście taka sobie. oprócz ustalania kolejności nie ma w niej nic ciekawego, a i to nie powala na kolana. Grałem 3 razy i więcej mi się nie chce.

pomimo pisze...

A tam "taka sobie". Mam wrażenie Wookie, że wyrywasz grę zupełnie z kontekstu gatunkowego i rynkowego. "Havanna" jest przede wszystkim grą "przystępną", dla ludzi, a nie dla freeków, bo i takie zresztą było założenie, które przesądziło o jej wydaniu.

Eggertspiele do tej pory wydawał przecież gry dość hermetyczne (jakkolwiek można to słowo rozumieć w tym przypadku w rożnych aspektach). Patrząc na całą czterostopniową skalę trudności ich gier (1-4 łapki) to w kategorii łatwiejszych gier nie było do tej pory żadnych rarytasów. Od jakiegoś wydawnictwo coraz bardziej otwiera się na rynek i oczekiwania graczy (graczy, nie recenzentów!).

Już Sherwood Forest (grę recenzowałem kilka miesięcy temu) był dość wyraźnym ukłonem w kierunku graczy rodzinnych, choć w tej grze akurat wydawnictwo próbowało jeszcze za wszelką cenę obronić kompromis - oprócz reguł dla gry rodzinnej podano reguły dla bardziej zaawansowanych graczy. Ale mimo tych zaawansowanych reguł mimo wszystko grę zakwalifikowano do kategorii 2 lisie łapki. Kompromis sprytnie pomyślany, ale niezbyt dobrze zrealizowany na poziomie instrukcji.

Havanna to już inna para kaloszy, tu kompromis zszedł na dalszy plan. Odwołanie do tematyki i designu Cuby nie jest zresztą wcale takim głupim pomysłem, toruje przecież grze od razu drogę na rynek przez oczywiste skojarzenia. Inna rzecz, że budzi też porównania do Cuby. Ale wydawnictwo tu akurat od początku przedstawiało grę we właściwym świetle i wyjaśniało, ze to gra lekka, inna i nic z Cubą więcej wspólnego mieć nie będzie. kto więc choćby próbuje budować swoją opinię przez pryzmat porównania Havanny z Cubą (a co za tym idzie przez pryzmat zderzenia oczekiwań z rzeczywistością) ten jest niesprawiedliwy i wobec wydawcy i wobec samej gry. Ta gra nie miała powalać na kolana. Eggertspiele potrzebowało przede wszystkim gry, która chwyci i będzie się sprzedawała. Która będzie trzymała poziom, zaoferuje graczom coś fajnego, jakiś nowy trick, bez szczególnych szaleństw, i dzięki temu zostanie zauważona, dobrze przyjęta, i wreszcie nie oszukujmy się - przyniesie zysk. Bo eggertspiele to wydawnictwo małe i finansową płynność sobie zapewnić też musi.

Jak obserwuję recepcję Havanny - przede wszystkim za granicą, bo że gra kilku osobom w Polsce też się zdążyła już spodobać, to chyba nie tajemnica - to wydawnictwu się udało dokonać tego, co sobie zamierzyło.

A jeśli ktoś - przez swoje osobnicze preferencje na temat gier - w Havannie zagustować nie potrafi (bo to przecież ostatecznie to o zabawę chodzi, wiec pewnie, że jak kogoś gra nudzi, to nie ma sensu się męczyć), ten powinien sięgnąć raczej po inną essenową nowość wydawnictwa: Machtspiele. O tej grze też zresztą będzie u nas wkrótce. Z pewną premedytacją zresztą rozdysponowałem egzemplarz gry do woj_settlersa. :P

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails