Wyobraź sobie, że jesteś architektem i twoim zadaniem jest zdobycie najbardziej atrakcyjnych gruntów pod lokalizację nowych budynków w mieście. Zadanie nie jest oczywiście proste, bo nie tylko ty chcesz wykupić te lokalizacje, a dodatkowo utrudnia je kilka założeń: wiesz, które dzielnice są dla ciebie najważniejsze i w których miejscach warto budować, a którymi nie powinieneś się w ogóle interesować. Stajesz zatem do przetargu, czy raczej licytacji, i próbujesz wywalczyć co lepsze lokalizacje pod planowaną zabudowę. Tak właśnie wygląda tło gry Metropolys, gry w której zastosowano jeden z najciekawszych systemów licytacyjnych z jakimi przyszło mi się ostatnio spotkać.
Do dyspozycji otrzymujemy 13 budynków podzielonych na trzy grupy: niskie (oznaczone wartościami od 1 do 5), średnie (6-9) i wysokie (10-13). Za pomocą tych budynków będziemy licytować się o ziemię pod ich zabudowę. Miasto podzielone zostało kanałami na pięć dystryktów, a te z kolei na dzielnice w pięciu kolorach. Przed rozpoczęciem gry na planszy lądują jeszcze dodatkowo znaczniki-żetony, wskazujące miejsca szczególnie atrakcyjne, jak modne dzielnice czy tereny w pobliżu metra oraz te najmniej pożądane, w sąsiedztwie miejsc prac archeologów. Na tak przygotowanym planie miasta rozegra się zaraz szereg swoistych licytacji.
Do dyspozycji otrzymujemy 13 budynków podzielonych na trzy grupy: niskie (oznaczone wartościami od 1 do 5), średnie (6-9) i wysokie (10-13). Za pomocą tych budynków będziemy licytować się o ziemię pod ich zabudowę. Miasto podzielone zostało kanałami na pięć dystryktów, a te z kolei na dzielnice w pięciu kolorach. Przed rozpoczęciem gry na planszy lądują jeszcze dodatkowo znaczniki-żetony, wskazujące miejsca szczególnie atrakcyjne, jak modne dzielnice czy tereny w pobliżu metra oraz te najmniej pożądane, w sąsiedztwie miejsc prac archeologów. Na tak przygotowanym planie miasta rozegra się zaraz szereg swoistych licytacji.
Rozpoczynający gracz ustawia wybrany przez siebie budynek wartością do góry na wybranym przez siebie polu planszy. Kolejny gracz może teraz spasować albo przelicytować ofertę, obiecując wystawienie wspanialszego budynku. W tym celu wybiera budynek o wartości większej niż wartość budynku postawionego przez poprzednika i… umieszcza go na jednym z wolnych, sąsiednich pól. Tak, dobrze zrozumieliście – nie licytujemy się o wybrane przez pierwszego gracza pole, ale o inne do niego przylegające. Ten specyficzny przetarg zakończy się w momencie, gdy wszyscy gracze oprócz jednego spasują, żaden z graczy nie będzie mógł przebić swoją ofertą wartości ostatnio dołożonego budynku lub gdy w sąsiedztwie nie będzie już żadnego wolnego pola pod budowę. Wygrywający przetarg buduje swój budynek na zdobytym polu czyli po prostu obraca go wartością na dół. Od tego momentu liczba na budynku będzie niewidoczna i nie będzie miała bezpośredniego wpływu na dalszą rozgrywkę. Jeśli na wylicytowanym polu znajdował się jakiś znacznik, wędruje on do puli zwycięzcy. Pozostali uczestnicy przetargu zabierają użyte w tej licytacji budynki z planszy. Rozpoczyna się kolejny przetarg. I tak do momentu, w którym któryś z graczy postawi swój ostatni budynek, kończąc tym samym grę.
To oczywiście nie wszystkie elementy gry. Oprócz podstawowego mechanizmu pojawia się w Metropolys kilka drobiazgów, które warto omówić. Rozpoczniemy od wspomnianych już żetonów. Każdy typ przynosi odpowiednie korzyści lub straty, wyrażone w punktach prestiżu. I tak: modne sąsiedztwo przyniesie graczowi 3 punkty, metro 1 punkt, a stanowiska archeologiczne -1. Zresztą z dwoma ostatnimi rodzajami żetonów ściśle związane są karty, które w trakcie gry zmieniają kilkakrotnie właściciela, ostatecznie zaś temu, który z daną kartą zakończy grę przynoszą (3) lub odbierają (-2) punkty prestiżu.
To oczywiście nie wszystkie elementy gry. Oprócz podstawowego mechanizmu pojawia się w Metropolys kilka drobiazgów, które warto omówić. Rozpoczniemy od wspomnianych już żetonów. Każdy typ przynosi odpowiednie korzyści lub straty, wyrażone w punktach prestiżu. I tak: modne sąsiedztwo przyniesie graczowi 3 punkty, metro 1 punkt, a stanowiska archeologiczne -1. Zresztą z dwoma ostatnimi rodzajami żetonów ściśle związane są karty, które w trakcie gry zmieniają kilkakrotnie właściciela, ostatecznie zaś temu, który z daną kartą zakończy grę przynoszą (3) lub odbierają (-2) punkty prestiżu.
Karty celów dla różnych wariantówKolejny element to, przynoszące 5 punktów, żetony najwyższych budynków, przyznawane na końcu gry graczom, którzy postawili najwyższe budynki w poszczególnych dystryktach. Liczy się tutaj ich wysokość, a nie wartość.
Ostatni ważny element gry - karty celów - wymagają krótkiego wprowadzenia. Twórcy gry proponują dwa warianty rozgrywki: lżejszy tzw. rodzinny, oraz zaawansowany. W zależności od wybranego wariantu grać będziemy różnymi kartami. W wariancie rodzinnym każdy z graczy otrzyma kartę sekretnego celu, za którego wypełnienie otrzyma 3 punkty prestiżu. Zadania są bardzo ogólne (np. postawić budynek obok pomnika), a ich wielokrotne wypełnienie znacznie przybliża do zwycięstwa. W wariancie zaawansowanym, każdy z graczy otrzymuje dwa cele szczegółowe: sąsiedztwo (za 2 punkty; wymaga wybudowania budynku na polach we wskazanym kolorze) oraz obszar (od 4 do 7 punktów; wymaga ustawienia kilku budynków w odpowiedniej konfiguracji, na przykład wokół jeziora).
Wraz z końcem gry, każdy z graczy sumuje uzyskane przez siebie punkty prestiżu z żetonów oraz punkty za zrealizowane cele. Wygrywa oczywiście ten, który zebrał ich najwięcej. W przypadku remisu decyduje ilość postawionych budynków.
Muszę się przyznać, że gry ze stajni Ystari Games należą do jednych z moich ulubionych, a ich poznawanie zawsze przynosi mi dużo radości. Nie inaczej było podczas pierwszej rozgrywki w Metropolys. Od tego czasu, gdy gra lądowała na stole, nigdy nie odmawiałem partyjki. W ten sposób mam za sobą kilkanaście rozgrywek w różnych wariantach i nieco przemyśleń. Zacznę od tych dotyczących obu wariantów rozgrywki i kart celów. Jak wspomniałem wyżej, zaproponowane przez autora rozwiązanie pozwala na rozgrywkę w wariancie uproszczonym oraz zaawansowanym. To drugie określenie jest zresztą dosyć nieszczęśliwe, bowiem gra z rozszerzonymi regułami nie jest jakoś szczególnie bardziej skomplikowana, a jedynie urozmaica i pogłębia rozgrywkę. Nie ma zatem znaczenia, czy jesteś doświadczonym graczem czy dopiero zaczynasz się bawić w planszówki - wariant zaawansowany jest dla ciebie odpowiedni.
Kolejna refleksja dotyczy wariantów osobowych. Jednym z aspektów, który zawsze wpływa na ocenę gry, jest jej elastyczność i grywalność przy różnej ilości graczy. W przypadku Metropolys nie wypada to dobrze. Przy grze zasiąść może od 2 do 4 graczy, z tym założeniem jednak, że w zależności od ilości graczy zmniejszamy ilość dostępnych dystryktów, odpowiednio o dwa przy dwóch osobach i jeden przy trzech. Założenia założeniami, ale w praktyce zapomnijcie o grze w dwie osoby. Ta gra się do tego nie nadaje, bo zmniejszenie planszy powoduje tak dużą dysharmonię rozgrywki, że staje się ona często teatrem jednego aktora. Niektóre sekretne cele są trudniejsze do wykonania od innych, łatwo zorientować się w celach przeciwnika, a rozgrywka sprawia poczucie dość ubogiej. Dwuosobowe Metropolys to gra najzwyczajniej słaba. Troszkę lepiej jest przy trzech graczach, choć i tutaj gra nie do końca ucieka od swoich słabości. Jeśli musicie grać w trzy osoby, zagrajcie na pełnej planszy, wtedy całość działa poprawnie. Partia w czteroosobowym gronie to najlepsza odsłona tego tytułu. Rozgrywka jest prawidłowo zbalansowana, odkrycie sekretnych celów przeciwników o wiele trudniejsze, a licytacje rozbudowane i trudniejsze.
Ostatni ważny element gry - karty celów - wymagają krótkiego wprowadzenia. Twórcy gry proponują dwa warianty rozgrywki: lżejszy tzw. rodzinny, oraz zaawansowany. W zależności od wybranego wariantu grać będziemy różnymi kartami. W wariancie rodzinnym każdy z graczy otrzyma kartę sekretnego celu, za którego wypełnienie otrzyma 3 punkty prestiżu. Zadania są bardzo ogólne (np. postawić budynek obok pomnika), a ich wielokrotne wypełnienie znacznie przybliża do zwycięstwa. W wariancie zaawansowanym, każdy z graczy otrzymuje dwa cele szczegółowe: sąsiedztwo (za 2 punkty; wymaga wybudowania budynku na polach we wskazanym kolorze) oraz obszar (od 4 do 7 punktów; wymaga ustawienia kilku budynków w odpowiedniej konfiguracji, na przykład wokół jeziora).
Wraz z końcem gry, każdy z graczy sumuje uzyskane przez siebie punkty prestiżu z żetonów oraz punkty za zrealizowane cele. Wygrywa oczywiście ten, który zebrał ich najwięcej. W przypadku remisu decyduje ilość postawionych budynków.
Muszę się przyznać, że gry ze stajni Ystari Games należą do jednych z moich ulubionych, a ich poznawanie zawsze przynosi mi dużo radości. Nie inaczej było podczas pierwszej rozgrywki w Metropolys. Od tego czasu, gdy gra lądowała na stole, nigdy nie odmawiałem partyjki. W ten sposób mam za sobą kilkanaście rozgrywek w różnych wariantach i nieco przemyśleń. Zacznę od tych dotyczących obu wariantów rozgrywki i kart celów. Jak wspomniałem wyżej, zaproponowane przez autora rozwiązanie pozwala na rozgrywkę w wariancie uproszczonym oraz zaawansowanym. To drugie określenie jest zresztą dosyć nieszczęśliwe, bowiem gra z rozszerzonymi regułami nie jest jakoś szczególnie bardziej skomplikowana, a jedynie urozmaica i pogłębia rozgrywkę. Nie ma zatem znaczenia, czy jesteś doświadczonym graczem czy dopiero zaczynasz się bawić w planszówki - wariant zaawansowany jest dla ciebie odpowiedni.
Kolejna refleksja dotyczy wariantów osobowych. Jednym z aspektów, który zawsze wpływa na ocenę gry, jest jej elastyczność i grywalność przy różnej ilości graczy. W przypadku Metropolys nie wypada to dobrze. Przy grze zasiąść może od 2 do 4 graczy, z tym założeniem jednak, że w zależności od ilości graczy zmniejszamy ilość dostępnych dystryktów, odpowiednio o dwa przy dwóch osobach i jeden przy trzech. Założenia założeniami, ale w praktyce zapomnijcie o grze w dwie osoby. Ta gra się do tego nie nadaje, bo zmniejszenie planszy powoduje tak dużą dysharmonię rozgrywki, że staje się ona często teatrem jednego aktora. Niektóre sekretne cele są trudniejsze do wykonania od innych, łatwo zorientować się w celach przeciwnika, a rozgrywka sprawia poczucie dość ubogiej. Dwuosobowe Metropolys to gra najzwyczajniej słaba. Troszkę lepiej jest przy trzech graczach, choć i tutaj gra nie do końca ucieka od swoich słabości. Jeśli musicie grać w trzy osoby, zagrajcie na pełnej planszy, wtedy całość działa poprawnie. Partia w czteroosobowym gronie to najlepsza odsłona tego tytułu. Rozgrywka jest prawidłowo zbalansowana, odkrycie sekretnych celów przeciwników o wiele trudniejsze, a licytacje rozbudowane i trudniejsze.
Licytacja w toku, czy ktoś postawi wyższy budynek?Elementem, którego w recenzji zabraknąć nie może, jest oczywiście ocena wykonania gry. A do tego absolutnie przyczepić się nie można. Drewniane budynki, znaczniki i plansza, dołączone woreczki strunowe i instrukcja to najwyższy poziom edytorski, i choć znajdą się pewnie malkontenci narzekający na kolorystykę planszy, nie ma ona żadnego wpływu na rozgrywkę. To jest też typowa cecha gier z wydawnictwa Ystari Games – niedojrzałe grafiki, ale w końcu nie każda gra musi być upiększana przez Michaela Menzla. Tu liczy się przyjemność rozgrywki płynąca głównie z prostej mechaniki dającej wiele możliwości. Lektura, kilkustronicowej instrukcji zajmie kilkanaście minut, a po wyjaśnieniu współgraczom reguł, zabawa zajmie niecałą godzinę. I choć Metropolys to nie gra, przy której spędzicie kilka godzin z rzędu, zadowoli ona zarówno początkujących jak i zaawansowanych graczy, a na stole lądować będzie za każdym razem, gdy wybierając grę pomyślicie – coś łatwego i przyjemnego na cztery osoby.
Dziękujemy sklepowi Rebel.pl
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.
Punktometr Spiellusta
ocena ogólna: 7/10
strategia / taktyka: 6/10
losowość: 5/10
interakcja: 9/10
wykonanie gry: 10/10
stosunek cena do jakości: 8/10 (Rebel.pl 119,00 PLN )
moja ocena dla "Metropolys" w serwisie BGG: 8
Podstawowe informacje o grze:
tytuł: Metropolys
Liczba graczy: 2-4
Wiek: od 8 lat
Czas gry: 30-60 min
Wydawca: Ystari Games
Projektant: Sebastien Pauchon
Instrukcja: francuska i polska
Zawartość pudełka:
* plansza
* 4 komplety budynków po 13 sztuk
* 4 karty celów dla wariantu rodzinnego
* 5 kart celów dla wariantu zaawansowanego
* 5 kart celów szczegółowych dla wariantu zaawansowanego
* żetony/znaczniki miejsc
* szablon z podsumowaniem punktacji
* instrukcja
Metropolys na BGG
Deutsches Résumé Metropolys ist ein Spiel von Sébastien Pauchon, verlegt 2008 bei Ystari Games. Spielbar ist es mit 2 bis 4 Spielern. Als Städteplaner und Architekten versuchen die Spieler sich die besten Plätze für ihre Gebäude zu erkämpfen. Der Spielplan ist durch Flüsse in fünf Stadtteile gegliedert. Jeder Stadtteil besteht aus Vierteln. Vor dem Spiel werden auf dem Plan zusätzlich 3 Arten von Plättchen verteilt, die mehr oder weniger begehrte Viertel markieren. Jeder Spieler verfügt über 13 Gebäude. Diese unterscheiden sich in der Höhe und im Wert. Es gibt also kleine Gebäude (Werte 1-5), mittlere Gebäude (6-9) und große Gebäude (10-13). Neben den Gebäuden nehmen die Spieler sich auch Karten mit geheimen Zielen, die sie im Spiel erfüllen und so am Spielende zusätzliche Punkte bekommen können. Das Herz von Metropolys ist ein interessantes Versteigerungssystem. Das Spiel besteht aus mehreren Ausschreibungen. Ein Spieler setzt eines seiner Gebäude auf ein freies Feld des Spielplans. Der Wert des Spielsteins muss sichtbar sein. Der nächste Spieler passt entweder oder überbietet. Will er überbieten, muss er ein Gebäude mit einem höheren Wert in ein freies Feld stellen, das direkt an das zuvor besetzte grenzt. Man setzt so lange Gebäude ein, bis
Unserem Rezensenten hat das originelle Versteigerungssystem sehr gut gefallen, allerdings leider nicht in jeder Besetzung. Bei 2 und 3 Spielern werden entsprechend 2 oder 3 Stadtteile aus dem Spiel ausgeschlossen, was seiner Meinung nach die Ausgewogenheit und den Spaß am Spielen verdirbt. Besonders schwach findet er das 2-Personen-Spiel, da es allzu oft Metropolys die Initiative nur einem der Spieler gibt. Darüber hinaus lässt sich ein Teil der eigenen Geheimziele nur schwer erfüllen, wobei ein Teil der Geheimziele des Anderen zu leicht erratet werden kann. Diese Mankos empfindet man auch im Spiel zu dritt einigermaßen deutlich (woj_settlers schlägt hier sogar vor, entgegen der Regel auf dem gesamten Spielplan zu kämpfen). Dagegen ist eine Partie zu viert wirklich nur zu empfehlen. Es macht Spaß und zwar in beiden Versionen, die der Autor entworfen hat: dem Familien- sowie dem Experten-Spiel. Letzteres unterscheidet sich vom Ersten kaum. Es gibt bloß mehrere Zielarten und man bekommt Bonusse für die höchsten Gebäude in jedem der Stadtviertel. Wie man also sieht, ist auch die Experten-Version eigentlich ein Vorschlag für Jedermann. Wenig- und Vielspieler werden sich bei Metropolys genauso gut unterhalten. Am besten aber nur zu viert. Résumé: pomimo |



Menu strony
Seitenmenü




1 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:
Grałem tylko w ułomny, wariat dwuosobowy. Żaden z graczy nie do końca mógł planować co się stanie, taktyka głównie opierała się na zapamiętaniu, budynków o jakich wartościach użył nasz przeciwnik.
Świetna jest mechanika gry, która sprawia, że bardzo często stoimy przed wyborem - oddać teren, na którym nam zależy, czy przelicytować przeciwnika o teren obok, który niekoniecznie jest dla nas tak atrakcyjny.
Chętnie spróbuję tej gry dla kilku graczy, wówczas rozgrywka zapewne sporo zyska.
Prześlij komentarz