Tu i ówdzie: Agricola Grą Roku? - komentarz z Niemiec

27.04.2009

Andreas 'smuker' Buhlmann, redaktor naczelny popularnego niemieckiego serwisu o grach planszowych Cliquenabend.de, odniósł się w krótkim komentarzu do wyniku tegorocznej edycji polskiego konkursu Gra Roku, organizowanego przez portal gry-planszowe.pl:


To, że nagrodę otrzymała taka gra jak Agricola, mówi już co nieco o składzie jury i profilu głosujących graczy. Nie jestem pewien, czy to dobrze przyznawać taki tytuł grze dla zaawansowanych graczy. Gratuluję oczywiście i autorowi i wydawnictwu, ale właściwie nagroda tego typu powinna być pomocą dla zwykłych, niedzielnych graczy (tak przynajmniej jest w Niemczech). Jeśli w Polsce nagroda ma podobny cel, wtedy jury dokonało złego wyboru. Agricola rzeczywiście jest dobrą grą, jednak nie jest dobrym tytułem do zachęcania poczatkujących graczy do grania, ponieważ do tego celu jest po prostu grą zbyt złożoną. Obytych graczy za to może zachwycać długie miesiące...
Przypomnę, że organizatorzy konkursu Gra Roku od samego początku odnosili się ideowo do niemieckiej nagrody Spiel des Jahres. Od zeszłego roku coraz wyraźniej zaznacza się kryzys w ich pojmowaniu celów organizowanego przez siebie konkursu, podczas gdy na stronach Gry Roku wciąż znajdują się mniej lub bardziej wyraźne odwołania do marki Spiel des Jahres i jej ściśle popularyzatorskiej roli ("Chcielibyśmy, aby nasza Gra Roku była równie dobrą rekomendacją dobrej zabawy, co istniejąca od 1978 r. słynna niemiecka nagroda Spiel des Jahres.", "Nagroda "Gra roku" ma celu popularyzację gier planszowych w Polsce i promocję najlepszych tytułów, jakie zostały wydane w naszym kraju.", "Dla kogo jest ta nagroda? Dla każdego z nas, aby było nam łatwiej wybrać grę dla siebie spośród coraz większej liczby ukazujących się tytułów. Wiedząc, co podoba się innym, łatwiej jest podjąć decyzję.").

Czy konkurs Gra Roku staje się inicjatywą coraz bardziej elitarną, czy zawsze taką był, a publiczny plebiscyt ma tylko zmiękczyć złe wrażenie? Dlaczego organizatorzy nie publikują szczegółowych wyników uzyskanych przez poszczególne gry w obu formułach konkursu? Czy to prawda, że organizatorzy mają ostatnio zwyczaj twierdzić, że Grze Roku bliżej jest do Deutscher SpielePreis niż do Spiel des Jahres? Jeśli tak, a organizatorzy chcą tylko wybierać najlepszy wydany w danym roku w Polsce planszówkowy lub karciany tytuł, a wymowa propagatorska nagrody i troska o szerzenie naszego hobby wśród dotąd niegrających niewiele ich już obchodzi, to może warto oficjalnie uaktualnić stronę nagrody, jednoznacznie zmienić jej formułę i po prostu mówiąc wprost przestać robić farsę, wykorzystując dla swoich celów siłę i popularność niemieckiej nagrody, do której nazwy i celów się odnoszą?

I sięgając trochę głębiej, teraz już w bardziej zaowalowany mechanizm elitaryzowania konkursu i jego wyników: Jaki jest sens w organizowaniu konkursu, którego wynik w dużej mierze przesądza już chociażby jeden z zapisów regulaminowych: "Każdy z członków Kapituły powinien dołożyć wszelkich starań, aby zapoznać się w jak największym zakresie z każdym ocenianym tytułem, w szczególności z tytułami zakwalifikowanymi do trzeciego etapu głosowania"? Dlaczego nie ma obowiązku (a tylko zalecenie) poznania przez każdego jurora wszystkich ocenianych gier, skoro tylko wtedy wyniki konkursu byłyby jednoznacznie sprawiedliwe, dla wszystkich gier i dla wszystkich zainteresowanych wydawnictw? Jakie gry, jakiego wydawnictwa najbardziej ucierpiały na tym niesprawiedliwym przyzwoleniu na lenistwo kapituły? I dlaczego nasze wydawnictwa wciąż jeszcze milcząco uznają ten stan rzeczy, zamiast zająć jakieś wyraźne stanowisko wobec imprezy, która jakby nie patrzeć istnieje tylko i wyłącznie dzięki ich pracy? Przecież skoro zagranica patrzy już z coraz bardziej rosnącym zainteresowaniem na nasz rynek, a takie wydarzenia jak przyznanie nagrody roszczącej sobie prawo do powszechności są świetnym narzędziem marketingowym, to tym bardziej wydawnictwom powinno zależeć na tym, żeby zagwarantować sobie równe szanse w uczciwej rywalizacji...

7 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:

Nataniel pisze...

Czy prawda jest, ze pomimo jest zarazrtym przeciwnikiem nagrody, pieniaczem i niedocenionym gwiazdorem? Czy Keltis jest najlepsza rekomendacja dla Spiel des Jahres? Czy Krolik wykopal Zajaca z nory? Na te i inne pytania otrzymacie odpowiedz juz w nastepnym odcinku Pomimo Show!

P.S. Nie otrzymacie natomiast odpowiedzi na pytanie dlaczego "w zeszłym roku organizatorzy nie podali liczby oddanych przez graczy głosów", to byloby zbyt proste.

MisterC pisze...

Im się nagle przestawiło i jak jednego roku rekomendacją dla ludu był Tikal, tak niedługo potem Villa Paletti, a dla nas powinien to być wyznacznik jedynej słusznej drogi.

W cytacie:
"Nagroda "Gra roku" ma celu popularyzację gier planszowych w Polsce i promocję najlepszych tytułów, jakie zostały wydane w naszym kraju." Ty wytłuszczasz pierwszą część cytatu, a ja drugą. No i co wówczas z tym fantem?

A w ogóle, to mój trzeci przeczytany od roku wpis na spiellust i opinia o całości: piana, jad, piana :(

geko pisze...

To, że nagrodę otrzymała taka gra jak Agricola, mówi już co nieco o składzie jury i profilu głosujących graczy. Nie jestem pewien, czy to dobrze przyznawać taki tytuł grze dla zaawansowanych graczyNagroda Gra Roku była tworzona, gdy Spiel des Jahres coś oznaczała i była czymś więcej niż marketingowym narzędziem napędzania sprzedaży (patrz przypadek Keltis). Stąd było wzorowanie się na niej. A od Pana Andreasa oczekuje wyjaśnień, jak to mogło być, żeby SdJ dostawały takie tytuły jak Tikal, czy El Grande. Ile niemieckich (i nie tylko) rodzin kupiło te gry licząc na leciutką rozgrywkę w gronie rodzinnym a tu okazało się, że to skomplikowane gry dla graczy z instrukcjami powyżej 2 stron?

pomimo pisze...

Tylko, że jak Geko spojrzysz na całokształt to jednak nie możesz zaprzeczyć Spiel des Jahres konsekwencji, a gdybyś przeczytał opis na stronie jury przy El Grande, nie miałbyś problemu ze zrozumieniem, czemu akurat podjęto taką decyzję a nie inną. Spiel des Jahres bardzo elastycznie reaguje na to co się dzieje na rynku graczy. Gdy jury zauważyło, że wydawcy unikają kreatywności idąc - w jakimś dziwnym mniemaniu po najmniejszej linii oporu - to właśnie zareagowało El Grande. Poza tym w El Grande doceniono tez nowatorskie na tamten czas opracowanie gry.

A polska Gra Roku jak dotąd hołduje gustom większości jury - wybierając tylko dobrą grę, a wielce sobie lekceważy ten drugi człon misji, to znaczy propagowanie planszówek przez stymulowanie rynku.

geko pisze...

A jak wytłumaczyć wybór głupiego Keltis - powrót do korzeni, czy propagownie planszówek, w które może zagrać już 6-latek? Bo ani to dobra gra, ani oryginalna - mocno odgrzewany kotlet. Wypadało dać Knizii w końcu SdJ, to dali. Więc nie opowiadaj mi tu bajek o konsekwencji. Jurorzy SdJ to specyficzne towarzystwo, którego ostatnie decyzji każą się mocno zastanowić czemu służy przyznawanie nagrody. Niech się sami nad sobą zastanowią, a nie mądrzą nad naszą nagrodą.

pomimo pisze...

Andreas nie jest członkiem niemieckiego jury, jest publicystą i recenzentem i do tego znacznie bardziej obytym i obeznanym w sprawach branży i planszówek niż ty czy ja. Ja bym nie lekceważył zupełnie głosów i komentarzy z zagranicy. Nieważne czy nie lubisz Keltis, Knizii czy Niemców, czy wszystkiego na raz.

Nie znam opinii o naszej nagrodzie żadnego z jurorów Spiel des Jahres, choć w zeszłym roku Tom Werneck musiał się nieźle zdziwić, gdy napisał do organizatorów polskiej nagrody, a oni nie bardzo mu wiedzieli co napisać.

Znam za to m.in. opinię kilku polskich wydawców. I jeszcze trochę innych opinii, z którymi warto by się było liczyć. Ale, że były one wyrażane wobec mnie w prywatnych rozmowach, nie będę ich powtarzał publicznie.

Nie rzucam moich przemyśleń o tak ad hoc. To ma swoje uzasadnienie.

A jeśli o Keltis chodzi...Może masz już dość zmanierowane podejście do planszówek, jak zresztą część niemieckich komentatorów - zwykle tzw. graczy z wygórowanymi wymaganiami:-) Co tym bardziej dziwi, bo w końcu Niemcy mają i Spiel des jahres i Deutscher SpielePreis więc każdy powinien być zadowolony.

W uzasadnieniu jury podało m.in., że Keltis jest bardzo emocjonujący, że jeśli się wygrało to znaczy, że grało się dobrze, a jeśli przegrało to jest na co zrzucić winę (np. na nieszczęśliwie rozłożenie kamieni ) i nie ma się przykrego poczucia porażki, tylko chce od razu rewanżu.

Anonimowy pisze...

"Nieważne czy nie lubisz Keltis, Knizii czy Niemców, czy wszystkiego na raz."

No bez jaj, pas jest od tego, żeby się bić powyżej.

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails