Wydawnictwo Queen Games słynie z solidnie wydawanych gier. Nie inaczej jest i tym razem. Dostajemy pudełko z wypraską, w której kafelki i drewniane pionki w woreczku strunowym mają swoje dokładnie zaplanowane miejsce. Plansza wykonana z grubej tektury, kartoniki z wariantami rozstawienia początkowego i instrukcja dopełniają zawartości, wypełniając karton aż po samo wieczko. Instrukcja jest zwięzła, czytelna i nie pozostawia wątpliwości co do zasad gry.
Metro pozwala zasiąść do zabawy w dwie do sześciu osób a w każdym wariancie gracz ma do dyspozycji inną ilość pionków. Kolory pionków zostały przez wydawcę odgórnie przyporządkowane do poszczególnych wariantów i tak przy rozgrywce w 2 osoby gracze będą mogli użyć tylko pionków w kolorach żółtym i niebieskim, bo pionków z każdego innego koloru jest do takiej gry za mało. Uwagę tę dedykuję graczom, którzy przyzwyczajeni są do grania swoim ulubionym kolorem (sam też do nich należę).
Oprócz drewnianych pionków punktacji i wagonów metra, gracze mają do dyspozycji 60 kafelków zawierających różne kombinacje torów. Plansza o rozmiarach 48x48 cm wypełniona jest pustymi polami, na których gracze będą układać kafelki. Zarówno kafelki jak i pola na planszy oznaczono symbolem strzałki. Wskazuje ona kierunek, w jakim żeton może zostać położony. Naokoło planszy biegnie tor punktacji, a wzdłuż jego wewnętrznej krawędzi umiejscowione są 32 stacje początkowe i tyleż samo końcowych. Na środku planszy znajduje się osiem końcowych stacji centralnych.
Przed rozpoczęciem rozgrywki gracze, korzystając z kart linii metra, układają swoje wagony na odpowiednich stacjach początkowych i biorą na rękę po jednym żetonie torów. Po tym krótkim przygotowaniu grę można zacząć. Gracze kolejno dokładają na planszę żeton torów. Po dołożeniu kafelka gracz ciągnie kolejny z rezerwy. Jeśli ktoś nie chce lub nie może dołożyć żetonu, który ma na ręce, może dociągnąć kolejny, ale musi już go wtedy wykorzystać.
Dokładając kolejne kafelki trzeba pamiętać, że:
- Pole na które kładziemy kafelek, musi sąsiadować z wcześniej położonym żetonem, lub krawędzią planszy.
- Strzałka na żetonie i planszy musi wskazywać ten sam kierunek.
- Kafelka nie można dołożyć tak, by linia metra zaczynała i kończyła się na tej samej stacji, chyba że pod koniec gry nie ma innego wyjścia.
Przy zachowaniu powyższych zasad, możliwe jest również dokładanie żetonów obok stacji przeciwnika lub wydłużanie jego linii metra. Oczywiście staramy się raczej wydłużać nasze torowiska, bo koniec końców chodzi przecież o punkty.
Punktacja w Metrze jest bardzo prosta. Każda kompletna, czyli mająca swój początek i koniec linia metra, przynosi jej właścicielowi po punkcie za każdy odcinek toru. Jeśli linia kończy się na którejś ze stacji centralnych, wynik zostaje podwojony. W trakcie rozgrywki wagon oznaczający zakończoną linię zdejmujemy z planszy, a sama gra kończy się wraz z dołożeniem ostatniego żetonu. Tradycyjnie: Gracz, którego pionek znajduje się najdalej na torze punktacji, wygrywa.
Teraz pytanie najważniejsze: Czy ta prosta mechanika i banalne zasady sprawdzają sie w czasie zabawy? Metro to nie gra dla wszystkich. Planszówkowi wyjadacze nie znajdą w niej rozbudowanych elementów strategicznych, interakcję ograniczającą się do skrócenia trasy przeciwnika też trudno rekomendować im jako szczególnie interesującą. Ale przecież nie w takich graczy ten tytuł celuje. Jeśli bowiem do Metra siądziemy z lekkim, zabawowym podejściem, to okaże się ono doskonałym tytułem. Rodzinna zabawa w układanie jak najdłuższej trasy, kończącej się w miarę możliwości na jednej ze stacji centralnych… to po prostu musi się podobać.
Przy Metrze świetnie bawić się mogą mali i duzi początkujący gracze, rodziny podczas spotkań albo wnuczek z dziadkiem. Zasady daszą sie wytłumaczyć w kilka minut, po nich czeka Was około półgodzinny pojedynek budowniczych. A jeśli komuś za mało, zawsze można zagrać kolejny raz lub grę wydłużyć wprowadzając zasady opcjonalne, to znaczy ignorując kierunek strzałki lub dodając więcej żetonów na rękę. A zatem do dzieła i niech powstanie tu metro.
Dziękujemy wydawnictwu Queen Games
za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
Komentarz redaktorski: Jak sygnalizowaliśmy dużo wcześniej, a Przemek przypomniał teraz w swojej recenzji, Metro pojawiło się w polskiej wersji językowej nakładem G3, choć przecież nie jest grą nową. Tendencja wśród wydawców w naszym kraju jest jednak taka, że wybierają oni do wydania raczej gry sprawdzone. Decydują tu różne czynniki, a najważniejszy jest oczywiście czynnik rynkowy. Według informacji polskiego wydawcy Metro sprzedawało się dobrze już w wersji niemieckiej, czego niestety nie można powiedzieć o bazującej na podobnym mechanizmie i również wydanej przez Queen Games grze Aqua Romana.Przemek recenzował co prawda Metro na podstawie egzemplarza niemieckiego wydania, który nadesłało nam Queen Games tuż po targach w Essen i tuż przed pojawieniem się polskich wersji z G3, czytelnicy spokojnie jednak mogą orientować się naszymi recenzjami co do jakości wydania poskich edycji - tym bardziej, że polski wydawca zapewnił nas o tym samym poziomie wydania gry, jaki obowiązuje za granicą. pomimo |
Punktometr Spiellusta
strategia / taktyka: 4/10
losowość: 7/10
stosunek cena do jakości: 8/10 (polska edycja: Rebel.pl 85,00 PLN, Gryplanszowe.pl 89,00 PLN)
moja ocena dla "Metro" w serwisie BGG: 6
Podstawowe informacje o grze:
tytuł: Metro
Liczba graczy: 2 -6
Wiek: od 8 lat
Czas gry: ca. 30 min
Wydawca: Queen Games
Projektant: Dirk Henn
Instrukcja: niemiecka
Zawartość pudełka:
* 30 żetonów torów
* 6 kart Linii Metra
* 61 wagonów metra
* 6 pionów
* 1 plansza
* instrukcja
Deutsches Résumé Metro hat nun ebenfalls eine polnische Ausgabe. Verantwortlich dafür ist eine der größten polnischen Vertriebsfirmen namens G3, die ab und zu auch in die Rolle eines Verlegers schlüpft. So können wir uns seit einiger Zeit dank G3 über polnische Editionen von Bohnanza, 6 nimmt, Saboteur, Army of Frogs und Hive freuen. Neulich sind vier Queen Games-Spiele dazugekommen: Der Palast von Alhambra, Shogun, Metro und Seeräuber. Das freut, denn es bedeutet, dass der polnische Markt nun endlich bereit ist mehr Spieletitel auf einmal anzunehmen. Das Daraus könnte man ableiten: Es lohnt sich in Polen Spiele herauszugeben. Wegen Metro habe ich bei G3 speziell nachgefragt, warum sie sich für Metro entschieden haben und nicht für Aqua Romana. Denn Aqua Romana beruht auf demselben Mechanismus und ich persönlich finde es viel interessanter. Mir wurde geantwortet, Metro habe sich viel besser als Aqua Romana verkauft. Und dies schon in der deutschen Ausgabe. Na ja, eigentlich nicht so schwer zu nachvollziehen. Zurzeit ist bei unseren Verlagen in Mode, was auch sinnvoll und vernünftig für das Geschäft ist. Das sind erstens echte Hits der letzten Jahre und zweitens reine, einfache Familienspiele. Metro passt ideal in die letzte Kategorie. Die Meinung unseres Rezensenten bestätigt das. Die Regeln sind einfach und schnell erklärt. Das Spielziel ist klar: Möglichst lange und viele Punkte bringende Schienenplättchen zu bauen, auf denen unsere Waggons dann die Zielbahnhöfe erreichen können. Man ist dabei nicht mit zu vielen, verschiedenen Spielkomponenten konfrontiert. Waggonssteine sind Linienmarker. Auf den Spielplan kommen während der Partie immer mehr Schienenplättchen. Einfach ein Plättchen auslegen, ein anderes nachziehen, der Nächste ist dran. Kurz gesagt: ein einfaches Legespiel mit etwas Taktik und Schadenfreude, wenn man den Anderen blockieren konnte. Mit etwas Freude, wenn einem gelungen ist, eine Linie fertig zu stellen. Mit doppelter Freude gar, wenn die Linie mit einem der Bahnhöfe in der Spielplanmitte endet. Für polnische Vielspieler bestimmt kein Geheimtipp. Dafür aber bei Wenigspielern und bei Familien hat das Spiel unter polnischen Bedingungen eine große Chance, sich durchzusetzen. Résumé: pomimo |



Menu strony
Seitenmenü







0 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:
Prześlij komentarz