Czytając instrukcję do gry China Michaela Schachta, pomyślałem najpierw: „O rany, ta gra to jakiś jeden wielki setup. Przez całą partię wystawiasz na planszy kolejne pionki. I co to ma właściwie być?!” Jednak już przy pierwszej partii Chiny (pozwólcie, że będę używał polskiego tłumaczenia tytułu) pokazały, że potrafią do siebie przekonać. A przy każdej kolejnej już tylko zaostrzał się mój apetyt na coraz więcej taktycznego zmagania się z przeciwnikami nad mapą tego starożytnego państwa.Chiny to taktyczna gra przewag. W państwie środka jest właśnie rok ok. 200 p.n.e. Trwa tu właśnie walka o władzę. Pozycja aktualnego cesarza w kraju słabnie, jego autorytet podkopują prowincjonalni książęta. Każdy z nich dąży do jednego - do przejęcia cesarskiego tronu. W tych właśnie możnych watażków wcielają się gracze. Zagrywając karty wysyłają oni swoich agentów do 9 prowincji państwa oraz wznoszą w nich w swoje siedziby.
Wykonanie gry
O wykonaniu gry spokojnie można powiedzieć, że jest na poziomie. To produkt solidnie opracowany, również graficznie. Cieszą oko wyraźne, soczyste barwy planszy i drewnianych pionków. Poza estetycznymi walorami, a może przede wszystkim, trzeba pochwalić wydawcę za czytelność sytuacji na planszy w trakcie gry. Same pionki są poręczne i sympatycznie współtworzą klimat tych chińskich zmagań. Domostwa książąt mają nawet typowe chińskie daszki.
Na pochwałę zasługuje też instrukcja: krótka, zwięzła i nie pozostawiająca wątpliwości. Liczne przykłady w oryginalnej instrukcji ilustrują barwne grafiki. Niestety polska instrukcja dostarczana przez dystrybutora jest czarno-biała, co akurat w przypadku tej gry nieco utrudnia odczytanie przykładów na ilustracjach. Na szczęście dystrybutor zachował oryginalny układ tekstu. Dociekliwy gracz poradzi sobie zatem odszukując odpowiednie rysunki w instrukcji obcojęzycznej.
Pudełko to w grach planszowych podobno najmniej ważny element, a jednak nie da się zaprzeczyć, że lubimy, gdy jest porządne, trwałe i pozwala wygodnie przechowywać grę. Wydawnictwu Abacusspiele udało się spełnić dwa pierwsze wymagania, zapomniano o wygodzie graczy. Do pudełka włożono kartonową wkładkę, która daje do dyspozycji tylko niewielkie wgłębienie wielkości 1/3 powierzchni kartonu. Ponieważ w grze występuje ponad 150 pionków, logiczne jest, że większość użytkowników będzie chciała trzymać je już podzielone kolorami w woreczkach. Zmieścić wszystko popakowane w ten sposób we wgłębieniu kartonowej wypraski to rzecz raczej niemożliwa. Dlatego ja upycham część pionków pod skrzydełka wkładki.
Zasady
Każdy gracz dysponuje na początku gry 3 kartami na ręku oraz pionkami w swoim kolorze: 20 domkami – siedzibami książęcymi i 9 emisariuszami. Jeden z emisariuszy trafia od razu na listwę punktacji, za którą tutaj służy Wielki Mur Chiński okalający cesarskie ziemie.
Chiny - zależnie od ilości graczy - rozgrywa się na jednej z dwu stron planszy. Plansza podzielona jest na 9 barwnie oznaczonych prowincji. Do wystawiania w nich pionków używa się kart. Większość kart pozwala wystawić pionki do jednej z dwóch oznaczonych tą samą barwą prowincji. Np. karta pomarańczowa pozwala wystawić pionki do prowincji Zhao albo do Lu – bo obie są w tej samej barwie co karta. Jedynie fioletowe karty są nieco mniej funkcjonalne, ponieważ na planszy jest tylko jedna fioletowa prowincja.
Zwykle na wystawienie jednego pionka zużywamy jedną kartę w odpowiednim kolorze prowincji, jednak czasem bardziej opłaca się użyć dwóch takich samych kart. Funkcjonują one wtedy jako joker i pozwalają wystawić pionek do dowolnej prowincji.
Podstawowa zasada wystawiania pionków w Chinach to łatwo zapamiętywalna reguła 3-2-1. Mówi ona że w swojej turze gracz może za pomocą maksymalnie 3 kart wystawić maksymalnie 2 pionki do tylko 1 prowincji. Dodatkowo trzeba pamiętać, że do pustej prowincji można wystawić tylko jeden pionek i to tylko domek. A emisariuszy wysyłamy tylko do prowincji, w której stoją już domki i może się ich tam pojawić tylko tylu, ile jest domków w kolorze gracza posiadającego przewagę w tej prowincji.
Punkty
W grze zdobywa się punkty na trzy sposoby. Po zapełnieniu prowincji domostwami książąt natychmiast przeprowadza się w niej punktację. Gracz który ma tam najwięcej domków, dostaje punkt za wszystkie pionki domków wystawione przez graczy w tej prowincji. Każdy kolejny w rankingu gracz dostaje tyle punktów, ile domków wystawił gracz na wyższym miejscu.
Na koniec partii gracze dostają punkty za sieci książęcych siedzib i za sojusze zawarte przez emisariuszy. Pola na których stawia się pionki domków połączone są drogami. Jeśli graczowi udało się umieścić w nieprzerwanej linii co najmniej 4 domki w swoim kolorze, dostaje punkt za każdy domek w szeregu. Sojusze rozpatruje się biorąc pod uwagę zawsze dwie sąsiadujące ze sobą prowincje. Żeby gracz mógł dostać punkty musi mieć przewagę emisariuszy na tarczy ze smokiem w obu prowincjach. Dolicza mu się wtedy liczbę punktów równą liczbie wszystkich emisariuszy w obu podliczanych prowincjach. Przy remisie na polu ze smokiem uznaje się, że przewagę mają wszyscy remisujący.
Wrażenia
W praktyce rozgrywka w Chiny wygląda tak, że każdy próbuje uszczknąć ile się da z sytuacji, którą tworzą na planszy wszyscy gracze. Nie ma tu mowy o realizacji jakiejś z góry ustalonej strategii. Cokolwiek sobie zamierzyliśmy, czy to budowę sieci domków, czy walkę o przewagę w sojuszach, możemy być pewni, że przeciwnicy na pewno postarają się pokrzyżować nam plany. Cała interakcja w grze opiera się właśnie na takim taktycznym reagowaniu na poczynania innych graczy.
Co warto sobie dokładnie przemyśleć grając w Chiny, to na pewno rezygnacja z postawienia własnego domku w którejś prowincji. Specyficzny system punktacji, opierający się na zasadzie: „Nieważne jak silny tam jesteś i tak zbierasz co najmniej tyle punktów, ile zainwestował przeciwnik na miejscu przed tobą.” wręcz zachęca do pojawiania się choćby symbolicznie w poszczególnych prowincjach. Ale uwaga, zasób pionków w dyspozycji gracza jest ograniczony. Zatem nierozsądne marnotrawienie własnych środków też nie jest metodą godną polecenia.
Jak w każdej grze napędzanej kartami, także w Chinach pojawia się pewna losowość. Z przekonaniem mogę jednak powiedzieć, że zupełnie to nie przeszkadza w rozgrywce. Pewnie, że w jakiś delikatny sposób ogranicza i determinuje decyzje gracza, ale z drugiej strony, przecież każdy z grających jest w tej samej sytuacji. Najważniejsze, że w grze nie ma ryzyka zablokowania możliwości gracza przez zupełnie nieprzydatne karty przychodzące mu na rękę. Karty dociąga się bowiem z puli 4 odkrytych kart i z zakrytego stosu.
Konteksty...
Odpowiednio ocenić i docenić Chiny nie da się bez umieszczenia jej w odpowiednim kontekście. Chiny są – można powiedzieć – spadkobiercą innego tytułu Schachta. Gra, na której zasadach oparto Chiny nazywa się Kardinal & König, a niektórym bardziej znana wyda się pod swą angielską nazwą Web of Power. W momencie, gdy piszę tą recenzję, China (2005), jest na 146 miejscu w rankingu BGG. Jej poprzednik Kardinal & König (2000) plasuje się na 107 miejscu rankigu.Moim zdaniem kolejność w rankingu jest niesprawiedliwa. Mam w swojej kolekcji również Kardinal & König. Porównanie obu gier wypada według mnie na korzyść Chin.
Pomijając samo opracowanie, ciekawsze i wymowniejsze w Chinach pionki oraz samą tematykę pierwowzoru (W Kardinal & König o wpływy w średniowiecznej Europie walczą różne zakony.), na korzyść Chin przemawiają przede wszystkim zgrabniej ujęte zasady. Niby idea jest ta sama, w obu grach zagrywamy karty i wykładamy pionki według tych samych reguł... Co jednak różni obie gry i zmienia diametralnie moje odczucia wobec nich, to sposób punktowania graczy. W Kardinal & König nie występuje punktacja poszczególnych ziem po zabudowaniu w nich wszystkich pól budowli (klasztorów). Przewagę w budynkach podlicza się dwa razy w ciągu gry: gdy wyczerpie się po raz pierwszy talia kart i na końcu partii. Ten sposób powoduje zupełnie inne wyważenie gry. Kto ustawił się dobrze w kilku krajach ówczesnej Europy przed pierwszym podliczaniem, ten zyska tyle samo punktów z tych ziem przy końcu gry. Nie byłoby w tym jeszcze nic denerwującego, gdyby nie psujący atmosferę Kardinal & König podział gry na dwie połowy. Konieczność epickiego podliczenia całej planszy w połowie partii po prostu zabija napięcie.
Inne słabostki pierwotnego konceptu Schachta to wynikający z geografii Europy rozstrzał poszczególnych krajów. Plansza Chin jest bardziej zwarta. Przy Kardinal & König klasztorów wystawionych w wyspiarskiej Anglii nie można łączyć w szeregi z klasztorami na kontynencie, co czyni ten kraj mniej atrakcyjnym. Najbardziej irytujące na planszy Kardinal & König jest jednak istnienie tzw. martwych granic. Trzy kraje w środku planszy nie są tam w stanie tworzyć sojuszy.
Grałem w obie gry i Chiny zdecydowanie bardziej mi odpowiadają. Nie każdy następca jakiegoś słynnego tytułu musi być przecież od razu epigonem. Chiny bronią się doskonale jako tytuł, który z powodzeniem czerpie twórczo ze swojego poprzednika. Choć szczerze muszę przyznać, że na Zachodzie bardziej popularnym i uznawanym przez większość za lepszy tytułem jest raczej Kardinal & König. Tylko, że tam właśnie Kardinal & König podbijał serca graczy na długo przed tym, zanim Schacht zaprezentował światu poprawioną i – uparcie będę twierdził - lepszą wersję swojego hitu. A jak wiemy sequelom ciężko jest przebić się przez sentymenty wielbicieli....i inne perspektywy
Chiny to zasadniczo gra dla 3 do 5 graczy. Jednak autor przygotował dla graczy dodatek* Das Duell (Pojedynek), który umożliwia rozgrywkę dwuosobową. Ten tryb rozgrywki jest podobno jeszcze bardziej taktyczny niż standardowa gra. Dodatek ten dostępny na jego stronie Spiele-aus-Timbuktu.de.
Pod ty samym adresem znaleźć można znaleźć dwa inne darmowe rozszerzenia: Mini-Erweiterung (Minidodatek) oraz Grenzstreitigkeiten (Konflikty graniczne). Mini-dodatek wprowadza do gry kolorowe żetony. Gracz, który na końcu partii zbierze najwięcej żetonów w danym kolorze otrzymuje dodatkowe punkty. Konflikty graniczne to nowa mapa (zob. ilustracja poniżej). Poszerza ona planszę podstawową o miasta portowe i pola graniczne.
Wszystkie dodatki są w niemieckiej wersji językowej, dlatego warto zaglądnąć na stronę gry w serwisie BGG, gdzie można znaleźć niektóre dodatki w wersji angielskiej. Widziałem tam nawet mapę według Kardinal & König, zaadoptowaną do wersji Chin, więc jeśli ktoś miałby możliwość zagrać w Chiny, może też od razu wykorzystując elementy tej gry i wydrukowaną z BGG mapę zagrać na zasadach pierwowzoru. Za pomocą elementów Chiny można też rozegrać partię na dostępnej na BGG mapie starożytnej Grecji.
Mówiąc o elementach rozszerzających grę koniecznie trzeba wspomnieć o pionkach fortyfikacji, które dołożono graczom do pudełka. To kolejne drobne rozszerzenie gry. Każdy z graczy dysponuje jednym pionkiem fortyfikacji, który może umieścić na dowolne pole domu. Jeśli postawi tam swój domek zyskuje podwójne punkty za podliczenie domostw w tej prowincji i z szeregu domów. Gra z twierdzami rozszerza możliwości taktyczne Chin, ale w istocie jest tylko jednym dodatkowym, zdaniem niektórych nieco nawet wykolejającym wyważenie gry, rodzajem pionka.Moim zdaniem
Lubię styl Michaela Schachta. Pewnie dlatego też gry Hansa i Knatsch – das Kartenspiel mają już na tym blogu swoje artykuły. Niedawno na mabiweb.com autor pokazał mi jak się gra w jego Richelieu i pozwolił się zrewanżować po mojej (nie takiej znowu haniebnej) porażce z pierwszej partii. Każdy następny tytuł tego autora zachęca mnie do poznania kolejnej jego gry. Chiny zachwyciły mnie dokładnie w tym momencie, gdy zauważyłem, że za chaotycznym na pierwszy rzut oka wykładaniem na planszę coraz to nowych pionków kryje się kilka zaledwie prostych i eleganckich reguł, które tworzą świetny tytuł. Obok takich gier nie potrafię przejść obojętnie.
Jak zdradził mi autor, pracuje on właśnie nad Chinami w wersji online. Prawdopodobnie więc niedługo będzie można zagrać w ten tytuł przez sieć. Na razie tym którzy chcą spróbować przed zakupem pozostaje szukać Chin na spotkaniach planszówkowych. Chociaż nie jest to w Polsce gra zbyt popularna na naszych stołach. Ode siebie mogę tylko powiedzieć: Niestety, bo akurat China jest tego warta.
______________________
* (przypis, maj.2009) W ramach podjętej niedawno współpracy Spiellust.net z Michaelem Schachtem powstają właśnie polskie wersje dodatków do gier tego autora. Dostępny jest już m.in. dodatek China - Das Duell pod polskim tytułem China - Pojedynek. Wszystkie gotowe teraz i w przyszłości rozszerzenia do gier Michaela Schachta znajdziecie w dziale Do pobrania Spiellust.net.
Punktometr Spiellusta
ocena ogólna: 9/10
ocena ogólna: 9/10
strategia / taktyka: 9/10
losowość: 4/10
interakcja: 5/10losowość: 4/10
wykonanie gry: 10/10
stosunek cena do jakości: 8/10 (Gryplanszowe.pl 93,50 + przesyłka gratis, Rebel.pl 114,95)
moja ocena dla "China" w serwisie BGG: 9
Podstawowe informacje o grze:
tytuł: China
Liczba graczy: 3 - 5 osoby
Wiek: od 12 lat
Czas gry: 45 min
Wydawca: Abacusspiele
Projektant: Michael Schacht
Instrukcja: niemiecka, polska (dodawana przez dystrybutora)
Zawartość pudełka:
* plansza
* 57 kart prowincji
* 5 kart punktacji
* 100 domków
* 45 emisariuszy
* 5 pionków fortyfikacji
* 9 znaczników punktacji
* 1 cesarz
* instrukcja
China na BGG



Menu strony
Seitenmenü


0 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:
Prześlij komentarz