Wywiad z Reinerem Knizią

08.07.2008

SDJ: Panie Knizia, serdecznie gratuluję podwójnego zwycięstwa. Czy w ogóle spodziewał się pan tego?

Reiner Knizia: Dziękuję bardzo. Zawsze próbuje powstrzymywać się od takich spekulacji. To zawsze tak jakoś rozstraja. To znaczy, w ogóle nie próbowałem się tego spodziewać, tylko powiedziałem sobie: Jest pięć nominacji, jestem jednym z nominowanych autorów, tu dużo zależy od szczęścia. Prawdopodobnie w ogóle nie wygram, ale jeśli będę miał szczęście, to wygram. I tym razem akurat miałem szczęście.

SDJ: Do tej pory nigdy jeszcze nie otrzymał pan nagrody Spiel des Jahres. Co ta nagroda oznacza dla Pana?

Reiner Knizia: Tak, ta nagroda oczywiście stanowi piękne uznanie dla mojej pracy, ale w szczególny sposób jest wspaniałym wyróżnieniem dla obu gier Keltis i Wer war’s? A oznacza to po prostu, że te gry będą teraz jeszcze bardziej znane i będzie w nie grało więcej osób. I to jest właściwie najpiękniejsza nagroda, jaką można dostać jako autor, projektant gier, gdy się widzi, że tak dużo ludzi gra w te tytuły i czerpie z tego przyjemność.

SDJ: Przyjrzyjmy się teraz dokładniej obu grom. Najlepsza gra roku dla dzieci Wer war’s... – gracze szukają w zamku złodzieja pierścienia, ale w tej grze jest też elektronika. Czy to pański pomysł, czy brał pan tez udział w przygotowaniu technicznych rozwiązań dla tej gry?

Reiner Knizia: Jeśli się chce stworzyć naprawdę dobrą grę z elektroniką, grę towarzyską z elektroniką to nie da się tych dwóch rzeczy oddzielić. Trzeba sobie od razu przemyśleć i zaplanować wspólne współdziałanie obu komponentów, a zatem komponentu ludzkiego, towarzyskiego i jednocześnie komponentu technicznego – elektroniki. Od początku rozmawialiśmy o tym z Ravensburgerem i powiedzieliśmy sobie, chcemy zrobić coś z elektroniką, ale chcemy oczywiście zachować podstawowy element klasycznej gry towarzyskiej dla dzieci, to znaczy fakt, że siada się wokół stołu, że gra się wspólnie, przesuwa pionki na planszy, a elektronika uzupełnia to, pomaga uzyskać lepszą bogatszą, atmosferę gry i naturalnie uczynić rozgrywkę bardziej różnorodną.

SDJ: Czyli nie ma Pan w ogóle oporów przed zastosowaniem elektroniki w grze planszowej?

Reiner Knizia: Nie, absolutnie, ponieważ nasza pralka zawiera elektronikę, nasza mikrofalówka, nasz telewizor zawierają elektronikę, a my się w ogóle już nad tym nie zastanawiamy. I myślę, że tak samo będzie też w przyszłości przy grach, przy takim szczególnym rodzaju gier, że nie będzie trzeba się nad tym zastanawiać w trakcie gry, ponieważ będzie to po prostu jej naturalna część, która zresztą nie wysuwa się na pierwszy plan, ale po prostu spełnia swoją wspomagającą funkcję.

SDJ: Przejdźmy do Gry roku Keltis. To jest wyścig po pięciu kamiennych ścieżkach. Ta gra miała swój pierwowzór...

Reiner Knizia: Ta gra ma za pierwowzór Lost Cities, grę karcianą dla 2 osób i Keltis była początkowo tak pomyślana, żeby powstał z niej planszowy odpowiednik Lost Cities. Dopiero po rozmowach z wydawnictwem Kosmos dopasowaliśmy tematykę do obecnego kształtu gry.

SDJ: I jak pan ją dopracowywał? Co było dla pana ważne? Żeby mogła to być teraz gra dla większej liczby graczy?

Reiner Knizia: Punktem wyjściowym była karcianka Lost Cities, a ta ma niesamowicie wielu fanów. To gra, która odniosła duży sukces. Wielu ludzi, rozmawiając ze mną, mówi: „W to mogę grać nawet z moją żoną”. A są to zawsze – że tak powiem – maniacy gier, którzy grają bardzo dużo, a ich żony, dziewczyny są z reguły graczami niedzielnymi. I to jest taka gra, która trafia do obu grup, zarówno do ludzi grających dużo i intensywnie, jak i do graczy niedzielnych. Kiedy Lost Cities zdobyło sobie wielu fanów nie tylko w Niemczech, ale niemal na całym świecie - a ci mogą grać w nią przecież jedynie we dwójkę -pomyślałem sobie: Czy nie dało by się zrobić trochę większej gry, w którą mogłaby grać większa ilość graczy, a która byłaby jednocześnie bardziej rozbudowana, głębsza przy tym samym koncepcie i temacie.

SDJ: Teraz dostał pan nagrodę za gry dla obu grup docelowych, za grę dla dzieci i grę dla dorosłych. Czy jest to dla pana jakaś różnica, gdy zabiera się pan za jakąś grę? Albo inaczej: Co jest dla pana ważne przy grach dla dzieci, a co przy grach dla rodzin?

Reiner Knizia: To jest od samego początku rzecz podstawowa mieć przed oczyma grupę docelową. Do gry dla dzieci podejdę zupełnie inaczej niż do gry dla dorosłych, albo do gry familijnej. Dzieci przecież o wiele szybciej się rozpraszają, a i zasady musza być tak skonstruowane, żeby dziecko mogło od razu zacząć grać. Wielu ludzi uważa, że gry dla dzieci są proste, bo to przecież tylko dla dzieci. Ja jestem niemal całkowicie odmiennego zdania: gry dla dzieci, dobre gry dla dzieci, są w sumie o wiele trudniejsze, ponieważ trzeba się zmierzyć przy nich z całym szeregiem dodatkowych uwarunkowań. Ale dobre jest to, że gdy się gra z dziećmi, zawsze dostanie się szczerą odpowiedź. I w tym sensie testowanie i dopracowywanie gry jest o wiele łatwiejsze.

SDJ: Kiedy uznaj pan jakąś grę za dobrą grą? Kiedy czuje się pan zadowolony z pomysłu na swoją grę i z jego realizacji?

Reiner Knizia: To jest bardzo trudne pytanie. W sumie w tej sprawie mogę polegać jedynie na mojej własnej ocenie. A jestem bardzo, bardzo surowym krytykiem wobec samego siebie, ponieważ wiem dokładnie, że w grze, która została juz wydana, nie da się już nic poprawić. Jestem – można tak chyba powiedzieć – kimś, kto pracuje w branży rozrywkowej, ale nie stoję na scenie i nie mogę bezpośrednio pracować z publicznością. Ja po prostu pakuję moją rozrywkę w pudełka, a ludzie zabierają te pudełka ze sobą do domu, otwierają je, a rozrywka powinna sama z nich wyskoczyć. Mnie już tam nie ma i nie mogę powiedzieć: „Ludzie, to nie tak, powinniście to zrobić inaczej”. Dla mnie to oznacza, że gra jest dopiero wtedy gotowa, gdy - po pierwsze - gra się w nią naprawdę dobrze i gdy - po drugie - naprawdę już nie mam więcej pomysłów, w jaki sposób mógłbym ją uczynić jeszcze lepszą. I wtedy pozwalam jej poleżeć 4 tygodnie, ponieważ wtedy zyskuję trochę dystansu do niej, po czym gramy w nią jeszcze kilka razy i gdy jestem wciąż przekonany co do tego, że jest doskonała, wtedy zanoszę ją jakiemuś wydawnictwu.

SDJ: Wspaniale, zatem czekamy na kolejne dobre gry pańskiego autorstwa, którymi będziemy się mogli cieszyć.

Reiner Knizia: Oczywiście, postaram się.


opracowanie: Britta Stöckmann i Marcin Szrama


Text des Interviews nach: Spiel des Jahres e.V.
Foto: Easteal Photography

1 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:

edrache pisze...

super wywiad
Jeśli dobrze rozumiem, to tłumaczony ze słuchu, prawda? Takie rzeczy lubię :)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails