Audycja o grach planszowych w Radio BIS

04.08.2007

Bywały już ostatnio artykuły o grach planszowych w w rozmaitych gazetach. Coś pojawiło się w Rzeczpospolitej, w naszych stronach co nieco można było przeczytać np. w nowosolskim Kręgu.Teraz doczekaliśmy się i audycji radiowej. Przyznam, nie słyszałem "na żywo" ale i sami zainteresowani, "aktorzy" audycji, czyli bywalcy spotkań planszówkowych w Ośrodku Kultury Ochoty - też podobno nie słyszeli.

Na szczęście można odsłuchać audycje pod tym linkiem: posłuchaj audycji radiowej, autor: Hanna Bogoryja-Zakrzewska, PR BIS

Na kilka słów komentarza sobie pozwolę. Jak to bywa w tego typu materiałach publicystycznych, tu przycięto, tam wycięto i nie wszystko jest cacy. Gry jawią się więc jako towar wybitnie luksusowy, takie coś niby klejnociki, na które mogą sobie pozwolić jedynie ziomale z kasą. Z pieniędzmi, jak to z pieniędzmi, niektórzy mają, niektórzy mają ich jeszcze mniej... Ale stan portfela nie musi od planszówkowego hobby odstraszać. Pani-główna-interlokutorka z audycji trafiła akurat na kogoś, kto gustuje w grach kosztujących tyle, że ohoho. Sam nie lubię sobie odmawiać, ale przy 150 złotych to już się zastanawiam... dłuuuugo. Szczęśliwie jest całe mnóstwo gier (odważę się powiedzieć, że większość gier na rynku) o dużo niższych cenach. Do tego dysponujemy allegro, gdzie można kupić nie tylko taniej gry używane, a w zupełnie świetnym nieraz stanie, ale i gry nowiutkie po cenach często niższych nawet niż w sklepach internetowych.

Jakoś tak zabrzmiał w audycji dość wybitnie wątek (chyba zbyt duże słowo) feministyczny. Może Pani Redaktor wydało się interesujące postawić nad planszówkami jing i jang w niejakiej opozycji. Od razu widać ten heroizm dziewczyn, które zdecydują się zgodzić na wybitnie męskie towarzystwo. I (może) to dlatego tak mało dziewczyn gra w gry planszowe? O nie, nie. Byłem co prawda w OKO (raz, w lipcu), istotnie, dziewczyn mało. Ale to nie znaczy, że nie grają. Ja często gram z samymi dziewczynami. Albo w składzie pół na pół. I powiem, gra się wybitnie lepiej, niż z samymi chłopakami przy planszy. Jakoś tak sympatyczniej i mniej agresywnie.

I oczywiście szufladkowanie: gry strategiczne - to dla chłopaków, inne gry - a niech sobie białogłowy oscylują - dla białogłów. Generalizowanie, generalizowanie. Czy dalej tkwią w nas odwieczne stereotypy, teraz przeniesione na niwę naszego hobby?

0 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails