Wizyta w OKO (Ośrodek Kultury Ochoty)

14.07.2007

Udało mi się dotrzeć wreszcie na spotkanie planszomaniaków w Ośrodku Kultury Ochoty. Dla niewtajemniczonych - spotkania odbywają się w piątki od 16.oo do 22.22, są otwarte, każdy może przyjść pograć, pojawia się masa tytułów, naprawdę polecam tą formę spędzenia wolnego wieczoru. Adres ul. Grójecka 75 02-094 Warszawa.

Mi się udało wczoraj zagrać w 2 gry. Obie nowe dla mnie, choć co nieco już o nich bądź czytałem, badź słyszałem: słynną A Game of Thrones i niesamowitą Goa.

Z początku podszedłem dosyć sceptycznie do grania w grę, która już samym wyglądem zapowiadała batalistyczno-dyplomatyczną epopeję, tym bardziej, że nie lubię grać w pozycje, do których samemu nie przyczytałem wcześniej instrukcji (jakoś ostatnio mi się to zdarza nazbyt często), ale przemogłem się i zasiadłem. Franek wytłumaczył nam zasady, które i tak dopiero w połowie gry część z nas zaczęła jako tako ogarniać i rozdaliśmy frakcje:

Dom Lannisterów - Piotrek
Dom Baratheon - Franek
Dom Greyjoy - Kamil
Dom Tyrell - Leszek
Dom Starków - ja

Nie mogę niestety wypowiedzieć się zbyt pochlebnie o moich dokonaniach w tej partii: już w 2 i w 3 turze nieomal straciłem armię lądową - w sumie przez mój upór, bo w końcu zawsze wiem lepiej ;-). Na szczęście chłopaki w porę odradzili mi samobójczy atak na wojska Kamila. W ten sposób nie skończyłem grać przedwcześnie, udało mi się nawet ponegocjować - co okazało się dla mnie najmilsze w tej grze. Dogadałem się z Kamilem przeciwko Frankowi (długoplanowy plan ofensywny, na który niestety nie wystarczyło czasu), po czym udało mi się przekonać Franka do wycofania floty z akwenu, który potrzebowałem dla mojej floty, która miała zdobyć neutralną prowincję, jako przylądek, do późniejszej akcji przeciwko wojskom Franka ;-). Niestety Kamil ulegał raz po raz atakom Piotrka i gra skończyła się nadzwyczaj szybko, nawet mimo akcji jaką przedsięwzięzliśmy wszyscy razem przeciwko niemu. Wykorzystując przewagę w na torze kolejności, Piotrek zdobył 7 zamek i wygrał grę.

W sumie GoT to ciekawa gra, która pewnie wspaniale funkcjonuje, gdy wszyscy gracze znają dokładnie zasady i moga wykorzystać wszelkie możliwości taktyczne, tkwiące w mechanice tego tytułu.
Mnie jednak bardziej do gustu przypadła Goa, gra autora "Zbójcerzy", których omówiłem w poprzednim poście. Goa to niesamowicie skonstruowana gra ekonomiczna, która przy ograniczonym czasie gry i mnogości mozliwości, każe grającym podejmować trudne decyzje, z których każda może zaważyć na ostatecznym wyniku gry.

Nie podejmę się tutaj analizy mechaniki tej gry, zbyt skomplikowana, żeby po jednej partii, czuć się ekspertem. Ale niedługo - mam nadzieję zdobędę ją na własność - i na pewno nie omieszkam o niej jeszcze wspomnieć.

3 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:

geko pisze...

Tak przy okazji - to Ty chciałeś ustępować mi miejsca przy grze jak ja Wam chciałem spróbować wytłumaczyć zasady zanim przyszedł Valmont i się porządnie wziął za tłumaczenie?

pomimo pisze...

tak, to Goa ma tyle elementów... (tym bardziej, gdy Leszek majtnął kafelkami mówiąc, że nie on tego nie jest w stanie wytłumaczyć) - pomyślałem, co chłopakom psuc zabawę, niech lepiej gra ktoś, kto się dobrze zna na tej grze.

ale dobrze, że juz grałeś w co innego - ominęła by mnie ta przyjemność

geko pisze...

Ja się wtedy mordowałem z GoT: ASoS. Tylko czekałem, bo Forever poleciał do Pitchcara. W żadnym wypadku nie chciałem siadać do Goa, tylko spróbować Wam wytłumaczyć reguły. A że było strasznie głośno... W każdym razie miło było Cię poznać.

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails