Mała PLAYada (tekst NIEsponsorowany)

18.07.2007

Nie, to nie reklama landrynkowego operatora komórkowego, a niewielka relacja o kilku miłych chwilach spedzonych przy grach. Udało się mi zaprosić do nas na Mokotów Valmonta i Pędraka, których poznałem wcześniej na OKO. Razem z Markiem było nas 4. Idealna liczba graczy dla większości gier. No to zagraliśmy. A teraz kilka krótkich komentarzy.

For Sale grałem po raz pierwszy, Valmont przytargał z sobą na moją prośbę, bo coś słyszałem, a poznać gry na żywo nie było okazji. Karcianka miła, lekka, wręcz bezbolesna. Podobać się może szczególnie rozwiązanie sposobu licytacji. Najpierw licytyje się za pieniądze nieruchomości, a potem zdobyte nieruchomości próbuje się jak najkorzystniej sprzedać, licytując czeki. Dla mnie gra bardzo dyskretnie przypominała jedną z moich ulubionych pozycji print and play "Knatsch - Das Turnierspiel". Tam też wykłada się karty, o które walczą gracze, ale licytacje zastępuje bardzo taktyczne (sic!) zagrywanie kośćmi.

Po For Sale sięgnęliśmy po pudełko z Razzia! To też karcianka z rodzaju gier licytacyjnych, bardzo ją polubiłem (nawet jeśli wciąż i ponownie w nią przegrywam). Przegrałem i tym razem, ale przynajmniej nie byłem ostatni ;-), jak do tej pory, grając tylko w dwóch, z Markiem.


Później nadeszła pora na tytuł prześwietny, a nawet wybitny: Hazienda. Gra w którą chetnie się zagrywam i po którą ostatnio wciąż często sięgam. Ulubioną grę Marka. Tym razem graliśmy na zmodyfikowanych zasadach. (Valmont je gdzieś w internecie wyszukał - muszę się upomnieć o link). Było więc mniej pieniędzy w grze. Trudniej się budowało, wzrosły koszty wodopojów i hacjend. Gra stała się bardziej wymagająca. Trzeba było uważniej pilnować finansów. Gra sprawdza się świetnie i jna oryginalnych i na zmodyfikowanych zasadach. Miałem okazję porównać rozgrywkę dwuosobową z czterosobową, nie znalazłem większych różnic, oczywiście poza większym tłokiem na planszy. To bardzo dobrze świadczy o grze. W końcu klasyk to klasyk.


Alhambra to następna po Ogrodach Alhambry gra z cyklu, w którą udało mi się zagrać. Tytuł o wiele bardziej udany od młodszych od niej Ogrodów... Gra ma ultraproste zasady, kilka możliwych ruchów w turze, spośród których trzeba umiejętnie wybierać. Każdy gracz buduje własny pałac, co nie byłoby trudne, gdyby nie utrudniające wszystko mury na żetonach ograniczające sposób dokładania kafelków. Gracze walczą o kafelki budynków wyłożone na planszy głównej, płacąc za nie zebranymi pieniędzmi. Karty pieniędzy bierzemy spośród wyłożonych, dlatego każdy może się domyślić, czego najbardziej pragniemy i nam podebrać upatrzony żeton. To naprawdę wkurza, ale i o to chodzi w tej grze. Nie można pozwolić, żeby inni mieli więcej budynków w danym kolorze - za to są punkty. A do tego warto umiejętnie budować mur zewnętrzny wokół pałacu - na końcu gry może znacznie zmodyfikować wynik.

Przy okazji wspomnę jeszcze, ze wariant dwuosobowy zaproponowany przez autora, można moim zdaniem zignorować zupełnie (Sprawdziliśmy grając wcześniej z Markiem). Wprowadzenie fikcyjnego trzeciego gracza, ma na celu ograniczenie ilości żetonów budowli (3 razy w grze odrzucamy dla "niego" po 6 kafelków) i zmniejszyć liczbę punktów, możliwych do zdobycia. Ale nam zupełnie nie przeszkadza jeśli ktoś przekroczy 120 na torze punktacji, można doliczać dalej od dołu.)

Na deser rozłożyliśmy sobie Im Schatten des Kaisers. Cenię sobie tą grę, bo zero w niej losowości, wszystko zależy od decyzji graczy, interakcji jest akurat nie za mało, nie za dużo, co mnie strasznie denerwuje w grach o terytoria z silnym naciskiem na dyplomację. Tam często okazuje się, że o wyniku gry decydują sympatie graczy. Tutaj każdy walczy dla swojego zwycięstwa, sojusze jeśli się pojawiają, to ledwie na krótko. To specyficzna gra, zdobywa się terytoria, ale nie warto bronić ich za wszelką cenę, bo punkty dostaje się za opanowanie nowych terytoriów, a sił na utrzymanie wszystkich nie starcza. Gra wymusza więc zmiany na planszy, planowanie kilku ruchów naprzód, obserwowanie osiągnięć innych graczy.


Szkoda, że czas tak szybko minął. Mieliśmy jeszcze kilka gier w zapasie (o ja nienasycony). Kiedy mnie znowu przywieje do Warszawy, będę musiał się koniecznie ugadać z chłopakami na następną PLAYadkę.

2 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:

Valmont pisze...

Przejrzałem instrukcję dołączoną do gry i wariant jest zamieszczony w instrukcji :>

pomimo pisze...

jest rzeczywiście, ale tylko w instrukcji niemieckiej, polska z Rebela nie zawiera wariantów, a szkoda

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails