Czy przejdziesz (po)mimo Graala?

08.07.2007

Zapowiadane początkowo na wtorek 10.07 otwarcie nowego sklepu z planszówkami w Centrum Blue City nastąpiło nieco wcześniej - co nie powiem, raczej mnie ucieszyło. Nie do końca wiedziałem ile jeszcze przyjdzie mi oddychać warszawskim powietrzem. Te nasze wyprawy do stolicy to zawsze lekki spontan.

Graala nie było jeszcze na planie centrum, a nie przyjrzałem się uważniej ilustracji, którą ktoś przezornie zamieścił na forum gry-planszowe.pl, więc trochę sobie najpierw pozwiedzałem. I kiedy już lekko zmęczony staczałem się z ruchomej platformy na poziom -1, szyld Graala zwizualizował mi się już nieco mitycznie, w lekkim poblasku szyb regałów z grami.

Pierwsze wrażenie o charakterze sklepu: bardzo przyjemnie i fachowo, widać chłopaki prowadzący sklep (nie wiem kto tam jest szefem itd., więc będę zeznawał w takiej formie) z pożytkiem podsumowali doświadczenia istniejących już sklepów z grami i udało im się uniknąć tych kilku potknięć krytykowanych ostatnio na znanym powszechnie forum.

Duże plusy za:
- rozsądne wykorzystanie miejsca,
- estetyczne regały, co prawda oszklone, ale nie pozamykane na klucze, czego się raczej spodziewałem, gdy je tylko ujrzałem, z daleka jeszcze
- duży wybór gier, wyraźnie opisanych ceną, ułożonych wg czytelnego systemu - i niesamowite - bitewniaki figurkowe, których nie jestem fanem, daleko w tyle - świetny pomysł, dzięki temu z zewnątrz image sklepu tchnie porządkiem i schludnością
- fachową obsługę, to trzeba sprawiedliwie przyznać, pomogą wybrać, i nawet z fakturą - nawet imienną (to chyba takie hobby Marka) nie ma problemu - nam przy zakupach towarzyszył draco i chociaż nie lubię osobiście jak mi sprzedający doradzają, tym razem dałem sobie doradzać z prawdziwą przyjemnością (nawet przy mojej skłonności do monologów wewnętrzych i zewnętrznych)

Draco co prawda też (jeszcze?) nie znał wszystkich gier, ale przecież nie jest to możliwe, przy tej ilości asortymentu, a mi się spodobało, że nikt z obsługi nie zgrywa się na eksperta. To by było jeszcze gorsze niż nieporadność sprzedających w niektórych innych sklepach.

I w takiej oto miłej atmosferze udało mi się z pomocą draco i dzięki podpowiedziom Pancho, którego tam też udało mi się spotkać, przy raczej milczącym jak zwykle akompaniamencie Marka wybrać grę akurat i w sam raz. (Już nawet graliśmy z Markiem i jestem co najmniej zachwycony - zero losowości, czysta taktyka i planowanie - tytułu gry na razie nie zdradzam... może będzie extra post o tej pozycji).

* * *

Hm, teraz, kiedy już pochwaliłem (zastrzegam: zupełnie subiektywnie, ale nie tendencyjnie - bo mam ten luksus, że nie reprezentuję nikogo i niczego), to kilka uwag jednak będzie:
- jeszcze nie można zapłacić kartą (ale jest niedaleko bankomat pko i jakiś euronetu)
- ceny niektórych gier jakby nie przekonywały, i nie porównuję tu do sklepów internetowych -ale zasady rynku rządzą się swoimi prawami, a każdy sklep ma prawo sam ustalić ceny, bo tu w końcu chodzi o zysk - więc to nie tyle uwaga krytyczna, co delikatna sugestia ;-), my jako klienci i tak mamy wybór gdzie, kiedy, co i za ile kupić.
- nie ma stolików do gry, co dla mnie jest niedołącznym elementem sklepów z grami, nawet tych, które mają ambicję być sklepami a nie klubami (a taką ambicję ma Graal) - pogadałem z chłopakami ze sklepu na ten temat, to chodzi o dodatkowe koszty, jakieś zezwolenia i chyba coś z bhp (pisze o tym Pancho na Games Fanatic, nie chcę podwajać światów w tym poście) - i fakt miejsca mało po wstawieniu tylu regałów, ale mi dalej czegoś brakuje - nawet patrząc w kontekście marketingu: nie ma miejsca na żadne prezentacje nowych gier, przyzwyczajanie i obywanie z planszówkami nowych graczy, potencjalnych klientów...

Byłem ostatnio w środę Wargamerze i się pojawił jakiś tato z 12-letnim synkiem, obaj raczej nowicjusze, a grali w Memoir '44. Dzieciak był zachwycony, pewnie już kupili z tatem tą, w sumie dość drogą, grę, ale bez próbnej partii jestem raczej pewien, nawet by nie pomyśleli o zakupie.

Czy Graal nie stanie się sklepem raczej dla starych wyjadaczy? Sam bawię się w planszówki ledwie kilka miesięcy - fakt to wciąga. Ale ja wolę sam poczytać instrukcję, sam się dowiedzieć czegoś o moich tytułach faworytach zanim się wybiorę na zakupy. Większość ludzi zagra w nową grę, jeśli ktoś ich nauczy zasad, pokaże ją w akcji. W Graalu póki co świetnie, fachowo doradzą, ale nie poznamy gry głębiej niż "na poziomie pudełka".

Mi to nie przeszkadzało, dużo czytam o grach, trochę sam gram, dla mnie sklep jak znalazł, jedne z najlepszych w wersji "stacjonarnej". Marek, który gra, jak go przymuszę, a w ogóle raczej z przypadku, był - jak mówi -równie zachwycony, ale też nieco zagubiony - tyle gier, a w większości nie wie o co chodzi. A po pudełku i kawałku polskiej instrukcji ciężo kogoś przekonać do wydania tych 50-100 złotych na grę.

* * *

Niby to prawda, że wraca (wróciła?) moda na planszówki. Ale wciąż chyba jeszcze ciężko trafić z tą propozycją na spędzanie wolnego czasu do szerszych mas. Sklep z planszówkami w popularnym centrum handlowym to swietny pomysł. Tylko co zrobić, żeby zwykli, dalecy od sceny planszówkowej ludzie z korytarza pasażu handlowego chcieli jeszcze tam zawitać i ewentualnie coś kupić?

Życzę ekipie Graala wszystkiego naj..., a naj...-bardziej zapału w propagowaniu planszówek. Byłoby miło, jeśliby Graal zaistniał poza ramami następnego sklepu hobbystycznego. Może taki miły akcent, jak ludzie grający razem przy stoliku przyciągnąłby ciekawski tłumek i sprawiłby, że kilku nie przejdzie mimo...

* * *

Specjalne podziękowania dla Pancho za udostępnienie i zgodę na wykorzystanie zdjęć. Ten osobnik w czarnej kurtce to ja ;-).

0 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails