Moja pierwsza wizyta w Klubie "Strefa" - Bonaparte

23.06.2007

Okazuje się, że w Nowej Soli nie do końca taka posucha dla planszomaniaków, jak myślałem. Dzisiaj spotkałem się z chłopakami z Klubu "Strefa" i zagraliśmy w Bonapartego. Postanowiłem napisać kilka słów o tej partii, ale skoro ubiegł mnie Robert pseudo Morgon to najpierw zacytuję za forum Klubu jego wrażenia:


... nigdy nie grałem w tak długą grę planszową. Można to tłumaczyć pierwszą grą, brakiem znajomości reguł itd. ale tak naprawdę wszystkiemu winna jest dyplomacja, która w nieformalny sposób toczy się cały czas przy stole. Z samej mechaniki można się jedynie przyczepić do sposobu rozgrywania bitew, który też nieco sztucznie wydłuża grę. Poza tym pomysł jest fajny, ja czułem klimat tej gry. Wykonanie mogłoby być lepsze - plansza rozkładana, a pieniądze z grubszego i matowego papieru. No i pionki do zaznaczania punktów historii, inicjatywy i kolejności w turze - żetony są za duże na te pola i jest to średni pomysł. Co do samej rozgrywki to oczywiście nie ukrywam, że ciekawie zrobiło się dopiero w drugiej połowie, gdy Moskal postanowił złamać sojusz z Prusami, Austrią i Turcją. Wprawdzie zrobił to w niefortunnym momencie gdy Anglia i Francja już spasowały, niemniej gra zrobiła się ciekawsza - chyba każdy się zgodzi, że granie 4 na 2 nie było zbyt emocjonujące, a wręcz wiało nudą. Szkoda jedynie, że Turcja nie poszła w ślady Moskwy, bo wtedy byłoby już bardzo ciekawie. Tak się jednak nie stało i Austria korzystając z ochronnego płaszcza swoich sojuszników, dzięki zręcznemu podziałowi głosów podczas kongresu, szybko wybiła się na prowadzenie. Do pełni szczęścia brakowało jednak jeszcze kilku punktów, które zdobyła walcząc z armiami które podeszły zbyt blisko jej ziem... Można rzecz, że brak naturalnego wroga i wieczna trwałość sojuszy przyczyniły się do sukcesu Austrii. Niewątpliwie jej terytorium pod koniec gry było największe wśród wszystkich mocarstw. Choć z gry jestem zadowolony, to czuję jednak pewien niedosyt, bo było za mało lawiracji i zmiany stron, gra była zbyt statyczna przez nierealne zachowanie niektórych państw, wyznaczenie błędnych celów i ogólnie granie drużynowe, a nie dla chwały wyłącznie własnej nacji. I choć sojusze są niewątpliwie przydatne, to jednak przesadzanie z ich trwałością zawsze przynosi wymierne rezultaty tylko jednej ze stron. Może następnym razem będzie bardziej życiowo...


To tyle Morgon, któremu udało się całkiem zgrabnie podsumować wady i zalety naszej rozgrywki. Choć z drugiej strony to wszystko zawsze zależy od ludzi, ich temperamentu, podejścia do współgraczy.

Tak się akurat stało, że Czesio grający Austrią nas ograł, choć wszystko wskazywało, ze panem sytuacji jest raczej Dawid - władca Prus, umiejętnie odwołujący się do stylu gry Mateusza (Rosja), Czesia i Kacpra (Turcja). Rzeczywiście nim się obejrzeliśmy było nas 2 przeciw 4 - Morgon z Anglią i ja z Francją.

Nie jest prawdą, że spasowałem ;-) Do końca walczyłem dzielnie - przecież moje armie pojawiły się nawet w Moskwie - przy umiejętnym zmanipulowaniu Mateusza udało mi się uczynić z Moskwy nawet prowincję macierzystą - nic to, że nie miałem już wtedy połowy Francji... Morgon też sobie nieźle radził. Tym bardziej, że Mateusz tracąc, co stracił, dostał za naszą sprawą wcale niemało okazji do zdobyczy. A niby to my tacy wiarołomni.

Faktem jest, że na sojuszu sformułowanym przez Dawida, zyskiwał najbardziej on i kto wie - może to nasze próby przeciągnięcia Czesia na naszą stronę zmobilizowały go do agresywniejszej gry i zwycięstwa.

Ogólnie warto chyba jednak sformułować przy grze tego typu zasadę budowania sojuszy opartego na historyczności - a wiadomo, że sojusze łamano zawsze, gdy przestawały być korzystne. To mogłoby się stać normą - nawet jeśli jest lekko śliskie moralnie - bo to w końcu o rozrywkę chodzi - a niektórym możliwość przewidywania poczynań sojuszników może być na rękę. Bardzo żałowałem, że nie udało nam się "zbuntować" Czesia i Kacpra przeciwko Dawidowi -bo wtedy by było dopiero ciekawie ;-))
* * *
Co do samej gry, to w istocie wykonanie typowo "polskie", czyli nie najlepsze jeszcze wciąż, chociaż nie można powiedzieć, że zupełnie nie na poziomie. Tak nota bene to plansza w moim egzemplarzu przyszła nagnieciona i wydawnictwo obiecało nadesłać nową, bez wad, ale jakoś do dzisiaj nic nie dostałem. Podobno wysłali i mają nawet potwierdzenie nadania. To też nadal pokazuje, że troszkę nam brakuje do zachodu - choć na pewno się staramy.

Najgorzej to chyba wypadły pieniądze i karty akcji - na nie takim papierze, a karty poza tym za cienkie i do tego warstwa druku odpada z brzegów.

Co do żetonów na polu punktacji - to racja: lepiej zafunkcjonowałyby np. flagi w stojaczkach.

Sama rozgrywka jest ciekawa, ale jednak dla tych graczy, którzy lubią czerpać przyjemność z samego grania i nie zależy im na szybkich rozstrzygnięciach. Bo ta gra to po prostu epopeja. My graliśmy 6 godzin + 1 godzinę na naukę zasad. I to dopiero tych podstawowych.

Mamy nadzieję zagrać następnym razem z zasadami dodatkowymi, bo na podstawowych gra wiele traciła - Anglia w sumie nie może pograć - bo z jej mobilizacją cieniutko, a dyspozycje floty i tricki dyplomatyczne wchodzą dopiero w skład zasad dodatkowych.

Wszyscy z żalem chyba odkładali żetony jednostek specjalnych i karty wodzów. No bo jak - gramy, a bez Napoleona?

I chyba trzeba będzie zajrzeć na forum wydawnictwa, bo zasady wykładania kart podczas bitwy wzbudziły gorące emocje (moje, a co - trochę mnie chłopaki zblokowali - a miałem "takiego fajnego pomyła" na wykrwawienie armii pruskiej). Dlaczego nie można mylić przeciwnika nie wykładając kart akcji na początku bitwy i wyrzucić ewentualnie jakąś pod koniec - szczególnie jeśli trzeba się bronić ze słabszej pozycji??? W końcu każdy ma prawo wyłożyć tyle kart ile ma jednostek w armii (jakby za każdą jednostkę jedną), ale jeśli ja jakiejś nie chcę użyć w bitwie to czemu nie mogę nią spasować i uderzyć inną potem???

I co jeszcze... pewnie mi coś wpadnie do głowy na ten temat to później dopiszę.

PS. zadaliśmy z Moronem kilka pytań na forum i dostaliśmy odpowiedzi na temat naszej partii:

1. Przeciwnik używa karty Transport dwóch armii i atakuje przez morze armią. Niestety przegrywa bitwę i musi się wycofać. Czy może wycofać się z powrotem przez morze do prowincji z której dokonał ataku czy jego armia jest niszczona bo nie ma się gdzie indziej wycofać?

Nie możesz wycofac się przez morze, musisz przestrzegac zasad wycofania się zawartych w rozdziale Rozstrzygnięcie bitwy.

2. Czy Francja nie ma szans na zaatakowanie Anglii? Nie znaleźliśmy karty akcji z możliwością transportu morskiego armii...

Każdy kraj ma kartę Transportu - wygląda że brakuje Wam karty w grze - podaj adres to ją doślemy.

Tu w sumie nasze gapiostwo, teraz się przyjrzałem kartom dokłądniej i małym druczkiem jest transport dla każdego państwa, jak dyskutowaliśmy to jakoś musieliśmy przeoczyć - to chyba przez to że ja okularnik ;-)

3. Jak to jest z tym transportem morskim. Czy z portu można transportować armię do dowolnego portu na mapie czy tylko do portu w sąsiednim akwenie morskim?

Do dowolnego

3. Mam wrażenie że grając na podstawowych zasadach Prusy są lekko przegięte ze swoimi zdolnościami specjalnymi. Sam grałem Anglią i nie mając ani floty ani dodatkowych akcji dyplomatycznych , mając tylko 3 mobilizacji niewiele mogłem zdziałać, jedynie obrona dobrze mi wychodziła. I miałem dużo kasy a wydawać nie było na co...

Anglia musi w pierwszej turze zdobyc przyczółek w Europie lądując Armią, albo nawet dwiema dzięki zdolności podmiany karty.

4. Czy w czasie bitwy, mają mniej kart niż przeciwnik, można zrezygnowacz odpowiedzi kartą na jego pierwszą kartę, albo i na druga (spasować te jedno czy dwa wyłożenia) i ew. odpowiedzieć (na drugą albo i) dopiero 3? to by dawało większe możliwości graczom atakowanym przez większą liczbę państw w jednej kampanii.

Nie, jeżeli spasujesz nie możesz zagrywac juz kart. Jednakże możecie zagrać z wasza zasadą nic nie stoi na przeszkodzie aby niektóre zasady gry lekko modyfikować pod swoje prefeerencję i przeczucia:)

0 Dodaj komentarz / Kommentar schreiben:

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails